Piast zremisował z Pogonią Szczecin 1:1. Wynik ten nie usatysfakcjonował Portowców, którzy liczyli na więcej, ale z umiarkowanym zadowoleniem został przyjęty w ekipie z Gliwic. Niebiesko-czerwoni bowiem przerwali serią trzech porażek z rzędu na stadionie drużyny, która u siebie w tym sezonie jeszcze nie przegrała meczu.
Samo spotkanie miało kilka faz. Były okresy, kiedy oba zespoły prowadziły wyrównaną grę, ale też długimi momentami gliwiczanie bronili się prawie całym zespołem. Do przerwy to jednak Piast po golu Rauno Sappinena prowadził 1:0. Dopiero po zmianie stron gospodarzom za sprawą Carlosa udało się wyrównać, a że więcej bramek w tym meczu kibice nie zobaczyli, pojedynek zakończył się podziałem punktów z którego bardziej zadowolony był Waldemar Fornalik
– Mecz przebiegał tak, jak się tego spodziewaliśmy. To Pogoń dyktowała warunki i prowadziła grę. Swoją organizacją i determinacją wyszarpaliśmy jednak ten jeden punkt. Przy wyniku 1:0 dla nas, gdyby udało nam się zadać drugi cios, to być może udałoby nam się nawet wygrać. Tak się jednak nie stało, ale wywozimy punkt, który ciężko wypracowaliśmy na trudnym terenie, a jakość Pogoni jest widoczna i wszyscy sobie zdajemy z tego sprawę – ocenił trener Piasta Gliwice.
Statystycznie Pogoń była zespołem dominującym. Portowcy oddali na bramkę Piasta 21 strzałów przy 7 gliwiczan. Posiadanie piłki wyniosło 58-42% na korzyść gospodarzy. To nie oznacza jednak, że goście nie mogli wygrać tego meczu.
– Po przerwie wyszliśmy i zagraliśmy niezłe kilkanaście minut. Nawet była taka kontrowersyjna sytuacja z Michałem Chrapkiem, kiedy mógł być podyktowany dla nas rzut karny, ale podobno wcześniej był spalony. To był dobry fragment w naszym wykonaniu, który pokazał że chcieliśmy grać w piłkę. W przerwie uczulałem też drużynę, aby poprawić jakość rozegrania, bo w pierwszej połowie zbyt często traciliśmy piłki. Potem to już funkcjonowało tak, jakbyśmy sobie życzyli – analizował Fornalik.
Czym było bliżej końca tego meczu, tym rosła presja ze strony Pogoni. Zdaniem trenera Piasta tak zazwyczaj bywa, gdy zespół chce zrealizować swój cel a to się nie udaje.
– To jest naturalne, że gospodarze grając u siebie chcą przechylić szalę na swoją korzyść wykrzesując resztki energii i Pogoni udało się zepchnąć nas do defensywy. Natomiast my wyprowadziliśmy 2-3 akcje, które zostały przerwane faulami taktycznymi. Gdyby ich nie było to obraz tej końcówki meczu mógł być inny – przekonuje szkoleniowiec gliwiczan.
Remis z Pogonią na jej terenie może być dobrym prognostykiem przed kolejnymi spotkania w którym Piast zagra już z zespołami z niższym miejsc w tabeli, a więc takimi, które są w zasięgu sportowym drużyny z Okrzei.
-Chciałbym, aby tak było, ale widzimy, że ta liga nie jest łatwa. Jak wypadnie kilku zawodników z różnych powodów, to potem piętrzą się te problemy. Nie mniej ten jeden zdobyty punkt należy rozpatrywać w kategoriach pozytywów – podsumowuje Waldemar Fornalik.
Rozczarowania wynikiem nie krył natomiast Jens Gustafsson
– Trudno skomentować tego typu mecz, ponieważ my zrobiliśmy wszystko, aby uzyskać lepszy wynik, ale niestety się nie udało. Jestem bardzo dumny z tego, co pokazali nasi zawodnicy. Zostawili swoje serce na boisku. Graliśmy piłkę, którą ja osobiście bardzo lubię i mam nadzieję, że naszym kibicom również się podobało. Jestem bardzo rozczarowany, że nie udało nam się wygrać tego spotkania. Taka jest jednak piłka, więc kontynuujemy naszą pracę – powiedział szwedzki szkoleniowiec Pogoni.
Opracowanie: piast.gliwice.pl






















Tradycyjnie wypowiedź typowo asekuracyjna trenera. Taki z niego psychotechnik…
Wyszarpalismy? Że co? 7 strzałów, to nie szarpanie, a skomlenie.
Trener Waldemar jak co tydzień przed i po meczu-gada głupoty
Mam wrażenie że trener i ja oglądamy różne mecze