Piast – Raków, trenerzy o meczu

W zaległym meczu z 2. kolejki PKO BP Ekstraklasy Piast Gliwice przegrał z Rakowem Częstochowa 0:1. Goście zwycięskiego gola zdobyli dopiero w 10 minucie doliczonego czasu gry, a jego autorem był Fran Tudor. Powtórzyła się więc sytuacja z poprzedniego starcia między tymi drużynami, kiedy to bramka zdobyta dopiero w doliczonym czasie gry przechyliła szalę zwycięstwa na korzyść częstochowian.

Oba zespoły przystępowały do tego meczu bez kilku ważnych zawodników. W ekipie Rakowa zabrakło m.in. Zorana Arsenicia, a w drużynie Piast nie zagrali Kamil Wilczek i Damian Kądzior. Jeśli dodać do tego jeszcze absencję Constantina Reinera, to można mówić o poważnym osłabieniu drużyny z Gliwic. Nierzadko jednak bywa tak, że takie sytuacje mobilizują drużynę i tak też się stało. Podopieczni Waldemara Fornalika grali z wyżej notowanym rywalem jak równy z równym i nawet byli bliżsi zdobycia gola, ale sytuacji sam na sam z bramkarzem gości nie wykorzystał Jorge Felix. Gdy w doliczonym czasie gry Tomasz Petraszek zobaczył czerwoną kartkę i przed czasem musiał zejść z boiska. W tym momencie wydawało się, że gliwiczanie przynajmniej nie przegrają tego meczu. Tymczasem w ostatniej akcji tego pojedynku w podbramkowym zamieszaniu Tudor strzałem z pola karnego pokonał Frantiska Placha i trzy punkty pojechały do Częstochowy.   Mimo porażki Waldemar Fornalik zadowolony był z postawy swojego zespołu.

– Jeśli przegrywa się w 10 minucie doliczonego czasu gry to boli. Natomiast takim dużym pozytywem była gra naszego zespołu.  Szczególnie ta druga połowa dobrze wyglądała w której mieliśmy swoje sytuacje bramkowe, niestety nie wykorzystaliśmy ich. Nasz gra w tym meczu  jednak przypominała już dobrze funkcjonujący mechanizm, tak jak to miało miejsce w wielu naszych spotkaniach. Odbieraliśmy piłki  rywalowi, stwarzaliśmy sytuacje,  byliśmy drużyną – to już jest duży plus – ocenił szkoleniowiec Piasta.

Czytaj też relację z meczu – TUTAJ

Raków już od kilku sezonów mierzy w mistrzostwo Polski, a żeby ten cel osiągnąć trzeba wygrywać również i na wyjazdach. W swoim poprzednim spotkaniu częstochowianie bezbramkowo  zremisowali z Widzewem Łódź. Jeśli podopieczni Marka Papszuna straciliby punkty w Gliwicach mocno skomplikowaliby sobie sytuację. Trzy punkty jednak drużyna spod Jasnej Góry zabrała ze sobą do domu.

– Przyjechaliśmy do Gliwic, aby wskoczyć na pozycję lidera, Piast natomiast grał o to, aby uciec ze strefy zagrożonej spadkiem. Było widać determinację i zaangażowanie u gospodarzy i przez to był to dla nas ciężki mecz, ale grając z Piastem tak zawsze jest – przyznał  Marek Papszun.

W pierwszej połowie było to wyrównane spotkanie. Po przerwie inicjatywę przejęli gliwiczanie, jednak ostatnie zdanie należało go gości.

– Pierwsza odsłona należała  dla nas, druga zdecydowanie dla gospodarzy. Gdy wydawało się, że mecz zakończy się remisem, dopisało nam trochę szczęście. Podsumowując, to był przeciętny mecz w naszym wykonaniu, którego długimi momentami nie kontrolowaliśmy tak, jakbyśmy chcieli. Dlatego bardzo się cieszę, że z tego trudnego terenu wywozimy trzy punkty i tym samym zrealizowaliśmy swój cel – podkreślił trener Rakowa.

Dzięki trzem zdobytym punktom Raków wskoczył na fotel lidera. Piast z dorobkiem 11 oczek został na 14 miejscu. Okazja do tego, aby poprawić tę lokatę i humory kibicom będzie już w najbliższy poniedziałek.  10 października gliwiczanie będą podejmować Widzew Łódź. Początek meczu – godzina 20:30.

Opracowanie: piast.gliwice.pl

Zobacz też video

8 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
KrissKopernik

Gratulacje dla trenera Waldemara!
zmiany-mistrzostwo
Wywiad przed meczem jak i po-poziom LM
Wyglądamy kondycyjnie,taktycznie-bardzo dobrze!
Gdyby nie ten cholerny pech!
Ehh
W poniedziałek na stadionie będzie więcej widzewiaków niż. Nas kibiców Piast!
Dobrze iż ten Waldemar jest z nami

orion

Po takim meczu będzie trudno się odbudować w krotkim czasie. Fizycznie ( a z tym jest żle) mentalnie też.Z przykrością to piszę ale sądzę że będzie kolejna porażka w poniedziałek. Goli nie ma kto strzelać.A i trener nie przywiązywał do tego zbyt wielkiej wagi bo liczyło się co innego.Teraz zbieramy owoce takiej polityki.Wystarczy nieobecność jednego 34 letniego Wilczka i jest dramat.I dopiero zacznie sie jazda… no i co niby stało na przeszkodzie że drużyna dopiero wczoraj była sobą? Pan nie wie? Bo już od meczu z Sigmą było widać ze coś jest nie tak?

KrissKopernik

Osobiście nie wierze iż emerytem Wilczkiem coś ugramy więcej niż teraz
Dajmy szanse młodym!!

orion

Kriss zimę prawdopodobnie spędzimy na miejscu spadkowym.Cos więc trzeba będzie zrobić bo bedziemy w czarnej dupie. Opcje są dwie.Jakaś rewolucja kadrowa albo wymiana sztabu razem z trenerem.Dzis trudno powiedzieć która opcja wygra.Ja zacząłbym od Pana od transferow.Tak żeby znów nie było sytuacji że on na coś nie miał czasu.Jak teraz z prawym obrońcą.

KrissKopernik

Ale wymiana Wilk nic nie da ponieważ kogo byśmy nie kupili/wypożyczyli sam widzisz iż po kilku treningach zapomina jak gra się w piłkę !
Zmiany musza być radykalne:trener,Pan od transferów, mocne wietrzenie kadry,plus transfery nie kogoś do odbudowy tylko do grania na już!

Heniek

Dziczek z zawodników Piasta najwięcej przebiegł i nie miał skurczy. Kiedyś w wywiadzie powiedział gdy grał we Wloszech ze tam na treningu dużo się biega. I to było wczoraj widać. Wstyd panie trenerze że zawodnicy do sezonu są nie prxygotowani.

AD75

Nie pamiętam gdzie oglądałem dany program(chyba niedzielny …sportowy program na Polsacie sport), nazwa mi uciekła. Tam był trener zigi…pochodzenia polskiego,a był i skautem w czołowym klubie bundesligi. Sorry, dziury w pamięci:). Facet w wywiadzie powiedział , ze na treningu/ach w Polsce, jest marnotrawstwo czasu. Rozkładanie pachołków, tłumaczenie co i jak , a u nich ogień od pierwszej do ostatniej minuty treningu, bez wielkich tłumaczeń. Po prostu ogień ?. Stąd taka różnica…

seal

Zigi Rozalski?