Patryk Dziczek swój ostatni mecz przed transferem do Lazio Rzym rozegrał 4 sierpnia 2019 roku. Piast zremisował wówczas z Pogonią Szczecin 0:0. Wydawało się, że jeśli kiedyś jeszcze Dziczka zobaczymy na Okrzei, to w roli widza, ewentualnie na zakończenie piłkarskiej kariery, która wówczas stanęła przed wychowankiem klubu otworem. Los jednak okazał się okrutny dla tego utalentowanego piłkarza.
W lutym 2021 roku podczas meczu Salernitany z Ascoli – Dziczek upadł na boisko. Koledzy pomagali mu, by nie zadławił się językiem. Po kilku minutach trafił do karetki. Klubowy lekarz przyznał, że był to atak epilepsji. Potem słuch o zawodniku zaginął. W mediach nie pojawiały się żadne informacje aż do 31 sierpnia, kiedy to klub ogłosił, że 24-latek znów jest zawodnikiem Piasta. Zaraz potem zawodnik znalazł się kadrze na mecz z Miedzią Legnica, a w 82 minucie zameldował się na murawie. Co się z nim działo przez te ostatnie półtora roku Patryk zdradza w rozmowie z oficjalną stroną klubu.
– Trochę czasu minęło, bo półtora roku, kiedy nie mogłem grać w piłkę. Ciągle trwały badania, ale wejść na murawę i poczuć znowu to, co czułem półtora roku temu, to jest coś pięknego. Człowiek wrócił do tego, co kocha i to jest najważniejsze – zdradza swoje uczucia piłkarz.
Kibice przywitali go wręcz entuzjastycznie. Było gromkie Patryk Dziczek, koszulka od fanów i pomeczowe gratulacje. Żaden piłkarz jeszcze tak entuzjastycznie nie był witany na Okrzei. Jego wejście na murawę jednak było trochę wymuszone kontuzjami kolegów z boiska. Sam zawodnik jednak był spokojny i pewny siebie.
– Był spokój i był luz. Wiedziałem jaka to była długa przerwa od piłki, ale pracowałem dwanaście miesięcy, żeby wrócić na zieloną murawę. Udało się to przy okazji meczu z Miedzią. Dawałem sobie trochę więcej czasu na powrót, ale już teraz dostałem szansę od trenera. Pokazałem, że pomimo upływu dużej ilości czasu jestem dobrze przygotowany, ale oczywiście to nie jest jeszcze moje sto procent. Potrzebuję trochę czasu, żeby wskoczyć na ten swój rytm i prawidłowe tory – kontynuuje Dziczek.
Wydawało się, że Miedź to dobry rywal, aby wrócić do gry. Legniczanie bowiem w tym sezonie wygrali tylko jedno spotkanie. Goście wysoko jednak zawiesili poprzeczkę drużynie Waldemara Fornalika.
– Trudny mecz, w którym wiedzieliśmy, że Miedź będzie próbowała grać bokami. Mają dobrych bocznych pomocników i spodziewaliśmy, że tam będą szukali sobie miejsca. Straciliśmy bramkę właśnie po akcji z bocznej strefy. Pierwsza połowa była trudniejsza do odczytania przeciwnika, ale druga po wprowadzonych przez trenerów korektach wyglądała dużo lepiej, dlatego tym bardziej cieszę się, że jest wygrana przy okazji mój powrót na boisko i trzy punkty zostały w Gliwicach – ocenia pomocnik.
Choć wszyscy piłkarze w derbowych meczach przekonują, że takie spotkania to coś wyjątkowego, to jednak tylko wychowankowie potrafią przeżywać je na te przysłowiowe sto procent. Dziczek wrócił więc w odpowiednim momencie, bo na derbowe starcie z Górnikiem Zabrze. Nawet jeśli nie zagra to i tak pewnie mocno nakręci kolegów.
– Znam derby doskonale. Od małego jestem związany z Gliwicami i dla mnie to jest coś szczególnego, bo zawsze chcę wracać z derbów jako zwycięzca. To dla każdego z nas będzie mega-ważny mecz. Póki co, na spokojnie, z chłodną głową musimy przeanalizować spotkanie z Miedzią, postarać się wyeliminować błędy i w kolejnym meczu postarać się w jeszcze większym stopniu wykorzystać nasz potencjał, bo jest naprawdę duży. Na chłodno i z przekonaniem pojedźmy na derby powalczyć o zwycięstwo – zaznacza Patryk Dziczek..
Derbowy pojedynek z Górnikiem Zabrze zostanie rozegrany w sobotę – 10 września o godzinie 20:00 na stadionie przy ul Roosevelta w Zabrzu. Szykuje się, ze bedzi ekomplet, bo na trybunach będą mogli już zasiąść kibice Piasta Gliwice.
opracowanie: piast.gliwice.pl
Cyt za: piast-gliwice.eu





















