Michal Widuch: ręce same składały się do oklasków

Futsalowcy Piasta jechali do Zduńskiej Woli z przekonaniem, że czeka ich ciężka przeprawa i walka do końca o korzystny wynik. Początek tego spotkania zdawał się to potwierdzać.

Gospodarze z dużym animuszem zaatakowali bramkę gości, ale w 5 minucie nadziali się na kontrę, która rozpoczęła bramkowy festiwal w wykonaniu przyjezdnych. Gliwiczanie zatrzymali się dopiero na liczbie 10. „Kocury” zdołały odpowiedzieć jednym trafieniem.

– Takiego wyniku się na pewno nie spodziewałem. W tym meczu Gatta też miała swoje dobre momenty. Potrafiła nas zepchnąć do defensywy, ale bardzo jestem zadowolony i dumny z tego co dziś pokazaliśmy – tak podsumował ten mecz Michał Widuch.

Piast w ostatnich spotkaniach wygrywał, ale były to zwycięstwa stosunkowo skromne. Kapitan drużyny z Areny tłumaczy to jednak intensywnością meczów.

– Mieliśmy bardzo trudny okres. W przeciągu kilkunastu dni rozegraliśmy cztery mecze. Teraz wreszcie mieliśmy cały tydzień, aby dobrze się przygotować się do tego spotkania i zrobiliśmy to na poziomie mistrzowskim, nie tylko fizycznie, ale też mentalnie. Pod tym względem wyglądaliśmy najlepiej w tym sezonie. Cały czas od początku do końca dążyliśmy do tego, aby wynik był jak najwyższy i jak widać przyniosło to pożądany skutek – analizuje Michał Widuch.
‘
Tak efektownego zwycięstwa zwycięstwa nie byłoby , gdyby nie postawa Widucha, który m.in. obronił rzut karny wykonywany przez najskuteczniejszego strzelca w historii Futsal Ekstraklasy – Daniel Krawczyka. Bliski był też złapania piłki przy uderzeniu Norberta Dregiera.

Byłem przygotowany na strzał Daniela, na Norberta już nie. Starałem się go wyczuć, było blisko, szkoda że piłka odbiła się od słupka i wpadła do bramki, bo byłby jeszcze dodatkowy smaczek. Cieszy jednak to, że zagraliśmy perfekcyjnie w obronie. Liczba zablokowanych strzałów, odbiorów była na bardzo wysokim poziomie. Ręce same składały się do oklasków. Jestem za to wdzięczny kolegom – podkreśla golkiper drużyny z Areny.

Constract, Rekord i Piast mają tyle punktów na koncie, że żadna z drużyn w praktyce nie jest w stanie już ich dogonić. Widuch przestrzega jednak przez rozdawaniem medali.

– Za każdym razem, kiedy meldujemy się na pierwszym treningu po meczu, trener Orlando Duarte powtarza nam że mamy myśleć tylko o następnym spotkaniu. Pewnie, że fajnie to wygląda w tabeli, ale na razie jest to tylko mała nagroda za ciężką pracę. Jeszcze tyle kolejek do końca rozgrywek trochę zostało, można z tego czuba wypaść – zauważa bramkarza Piasta.

W sobotę do Gliwic zawita absolutny beniaminek Futsal Ekstraklasy – AZS UW Wilanów. Stołeczna drużyna z dorobkiem 12. punktów zajmuje 14. miejsce w tabeli, ale zdaniem kapitana niebiesko-czerwonych jego zespół czeka kolejny, trudny mecz.
– Na pewno nie położą się przed nami. Musimy solidnie przygotować się do tego meczu i to jest teraz dla nas najważniejsze – podkreśla Widuch.

Opracowanie: piast.gliwice.pl/futsal
Cyt. za: Nsport+

1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
piotr

Bardzo dobra forma bramkarza Widucha, jego obrony spowodowały że drużyna cały czas miała spory dystans bramkowy nad rywalem, przy 4-0 obroniony karny, później strzały i sytuacje gospodarzy, mogli się zbliżyć na styk do wyniku Piasta, jednak tego nie zrobili bo w bramce Piasta stał Widuch, a jak nie mogli się przebić to ich mental padł i było już tylko lepiej dla gliwiczan, kolejne mecze jak Piast będzie rozpoczynał z taka determinacją, agresją w grze to jestem spokojny o wyniki Piasta, a milowymi krokami zbliża się mecz z Lubawą który będzie o czymś decydował patrząc na tabelę ligi.Powodzenia.