W czwartek Piast obchodził swoje 75 urodziny. Piłkarze nie sprawili jednak kibicom urodzinowego prezentu i przegrali u siebie z Lechem Poznań 0:2. Gliwiczanom nie pomogło nawet to, że do gry wrócił Jorge Felix.
– To był trudny mecz, choć mógł się podobać kibicom, bo obie drużyny rozegrały dobre spotkanie. Mieliśmy swoje okazje do strzelenia gola, ale ich nie wykorzystaliśmy. Musimy wyciągnąć z tego wnioski, a także z popełnionych błędów. Jestem pewien, że możemy zagrać jeszcze lepiej – powiedział po meczu Hiszpan.
To nie był jednak ten sam Felix, którego oglądaliśmy przed kontuzją. Hiszpan nie kreował akcji, nie wypracowywał sytuacji i nie strzelał. Powodem tego mogła jeszcze być niedyspozycja.
– Z moim zdrowiem jest dużo lepiej, mogłem więc zagrać w tym meczu. Może nie było to jeszcze sto procent, ale starałem się zagrać jak najlepiej i pomóc drużynie odnieść zwycięstwo. Niestety nie udało mi się zdobyć bramki – podsumowuje swój występ Felix. .
W 48 minucie Lech stracił Thomasa Rogne. Wtedy na tablicy widniał jeszcze wynik 0:0. Piast miał więc cała drugą połowę, aby to wykorzystać. Gole jednak strzelali goście.
– Lech grając w osłabieniu, wycofał się całym zespołem i trudno było nam stwarzać sytuacje. Próbowaliśmy, staraliśmy się też przy tym być cierpliwi. Gdy tylko pojawiła się okazja byliśmy maksymalnie agresywni. Momentami nasza gra była zbyt wolna, a moim zdaniem mogliśmy jeszcze bardziej przyspieszyć, co mogłoby przełożyć się na gola – analizuje Hiszpan.
Nie zabrakło w tym spotkaniu kontrowersji. Dwukrotnie sędzia korzystał z VAR-u, ale jedenastki dla Piasta tym razem nie podyktował. Co więcej, po drugiej sytuacji, kiedy w polu karnym padł Tuszyński goście wyprowadzili kontrę, która dobiła gospodarzy.
– Końcówka meczu była już trochę szalona. Była kontrowersja czy powinien być podyktowany dla nas rzut karny. Ja nie widziałem dokładnie tej sytuacji, ale skoro sędzia zdecydował, że nie podyktować jedenastki, to tego karnego mogło nie być – przyznaje pomocnik Piasta.
Po raz pierwszy po przerwie na trybunach zasiedli kibice i choć byli rozrzuceni po całym stadionie, było ich słychać. Nie pomogło to jednak drużynie w zwycięstwie.
– Cieszymy się, że wreszcie możemy grać mecze z udziałem publiczności, chociaż w tym spotkaniu nie było najlepiej. Nie udało nam się bowiem wygrać, ale mam nadzieję, że w kolejnym spotkaniu nastroje będą zdecydowanie lepsze – obiecuje Felix.
Pierwszej szansy na dogonienie Legi Piasta nie wykorzystał. Teraz będzie już trudniej to zrobić, ale z drugiej strony trzeba zdobywać punkty, aby bronić miejsca na podium.
– Przed nami jeszcze sporo meczów, wszystkie z nich będą trudne, bo gramy z najlepszymi drużynami ligi, dlatego zobaczymy jak to będzie.na razie musimy się skupić na najbliższym spotkaniu z Lechią, bo jeśli będziemy się zastanawiać co dalej, nie będziemy odpowiednio skoncentrowani – przekonuje Jorge Felix.
A ten następny mecz już w najbliższą środę. Gliwiczanie na wyjeździe zmierzą się z Lechią Gdańsk.
źrodło: piast.gliwice.pl/piast-gliwice.eu






















W zasadzie mecz był podobny do tych poprzednich, graliście panowie ładną piłkę w poprzek boiska, ale jak przyszło zerwać coś do środka, w kierunku bramki widoczny był brak pomysłów albo niezrozumienie w waszych szeregach.
Muszę to powiedzieć, choćby z racji tego że jako nielicznych komentujących na tym forum, byłem na meczu, zaraz po pracy i zupełnie przemoczony liczyłem że postawicie się i pokażecie pazur na Okrzei:
Tak frajerko przegranego meczu grając z przewagą, u SIEBIE i z tak słabym przeciwnikiem jakim był w tym meczu Lech, to wstyd jak na mistrza polski. Prawdopodobnie tym meczem skasowaliście sobie szansę na zdobycie mistrza. A kto wie, możne i na miejsce na pudle. Panie Fornalik, może warto zaryzykować i coś zmienić w mentalności i sposobie rozgrywana piłki, choćby na te ostanie mecze, bo z drużyną dzieje się coś dziwnego. Może co poniektórzy „grają” już w innych ligach?
Kiedy Fornalik ściągnął z boiska szybkiego, pracowitego i walecznego Vidę, od razu rozochociłem się wizją, że teraz przybędzie dużo więcej miejsca na amatorską chaplinadę, czyli pokaz gagów Parzyszka. Na te wszystkie truchty rencisty, na nieskoordynowane podrygi całym ciałem, na podskoki bez odrywania stóp i drętwe zastygnięcia. Na odpędzanie się od piłki machaniem kończyn, na upadki w bezwładzie i gramolenie się z leżakowania. I się kurwa nie zawiodłem, szkoda że tylko 10 minut, ale pewnie Fornalik chciał, żeby Parzyszek już tak prywatnie porozśmieszał go na ławie.
Blazen
Na tym deszczu to wypadało próbować raz za razem wjechać w pole karne i strzały (może nie w bramkarza). Te wrzutki w pole przy deszczu po wymianach 20 piłek dajcie spokój. Nie mam pretensji do drużyny i trenera, natomiast gra strasznie przewidywalna. I prosimy o kreację w napadzie, odrobinę dryblingu. Bez Badii, Felixa- no jeszcze nie w formie wczoraj (i wcześniej Valencii) strasznie jesteśmy monotonni. Lech wczoraj w bardzo średniej formie. Zdarzają się takie mecze. Ale teraz jedziemy do końca – Lechia bardzo przeciętnie dzisiaj, tylko im pierwszym wpadło. P.S. czy naprawdę nie możemy potrenować podań prostopadłych, nie ma nikogo prócz Felixa, kto mógłby spróbować powalczyć w samym polu karnym?