75 lat Piasta Gliwice – olimpijskie złoto

Najwybitniejszym szermierzem w historii Piasta i zarazem polskiej szermierki był Egon Franke. W 1864 roku na Igrzyskach Olimpijskich w Tokio wywalczył złoty i srebrny medal. W tym artykule przypomnimy jego sylwetkę i drogę do medali.

Franke Ur. się 23 października 1935 r. w Gliwicach. Od dzieciństwa ciągnęło go do sportu  Wraz z braćmi Piotrem i Gerardem próbował sił w różnych dyscyplinach. Przez jakiś czas był nawet piłkarzem. Ostatecznie pozostał przy szermierce, a to dzięki fechtmistrzowi Antoniemu Franzowi, którego stał się pupilem. Pod jego okiem poznawał tajniki władania białą bronią. Był bardzo pojętnym uczniem. Obdarzony świetnym refleksem, szybki, umiejący przewidzieć intencje przeciwnika.  Po czterech  latach treningu przyszedł pierwszy sukces – tytuł mistrza Polski juniorów we florecie i wyjazd na mistrzostwa świata do Budapesztu. Znawcy szermierki zachwycali się nad jego techniką. Pod okiem Antoniego Franza do perfekcji opanował ulubioną przez siebie broń – floret.

Jesienią 1955 został powołany do wojska. Trafił do Legii Warszawa, gdzie trenowany przez Andrzeja Przeździeckiego sięgnął po tytuł wicemistrza Polski.  W 1957 r. wrócił do Gliwic, a jego trenerem został Zbigniew Czajkowski. Nowy fechmistrz był bardzo wymagający. Treningi trwały po kilka godzin, efekt – srebrny medal na mistrzostwach Polski. W 1959 r. był jednym z kandydatów do drużyny na mistrzostwa świata (Budapeszt). Tuż przed imprezą musiał się poddać operacji wyrostka robaczkowego, ale pozbierał się i pojechał na mistrzostwa. Drużyna w której występował dotarła do półfinału, co było największym osiągnięciem w historii polskiego  floretu. W 1960 r. drużyna florecistów w składzie: Czajkowski, Wycisk, Tell, Franke stanęła na najwyższym podium mistrzostw Polski. W tym samym roku Egon Franke pojechał na swoją pierwszą Olimpiadę. W Rzymie walcząc razem z  Ryszardem Parulskim, Ryszardem Kunze, Januszem Różyckim, Witoldem Woydą został sklasyfikowany na miejscach 5-8. Wreszcie w roku 1961 na mistrzostwach świata w Rzymie z drużyną zdobył brązowy medal. Był też o krok od finałów w turnieju indywidualnym. Przegrał jednak w barażu z innym Polakiem  – Woydą. Niecały rok później Franke w walce finałowej Mistrzostw Polaki. pokonał właśnie Woydę i złoty medal powędrował do Gliwic. Z Mistrzostw Świata w Buenos Aires przywiózł dwa medale.  Pierwszy, brązowy wywalczony we florecie z drużyną i drugi złoty zdobyty też z drużyną, ale w szpadzie, o czym niewielu pamięta.

IO Tokio 1964 – Finał turnieju indywidualnego we florecie – Jean-Claude Magnan i Egon Franke

Przed mistrzostwami świata w Gdańsku rozgrywanymi w roku 1963 Egon Franke był typowany jako główny pretendent do złotego medalu. Mistrzostwa te przeszły do historii światowej szermierki jako jedne z najbardziej dramatycznych. Egon Franke, Ryszard Parulski i Francuz Jean-Claude Magnan walczyli tak równo, że sędziowie  proponowali całej trójce przyznać złote medale.  Ostatecznie jednak wygrał Magnan, przed Parulskim i Franke.

Rok 1964 przejdzie do historii jako rok największego sukcesu GKS „Piast”. W tymże roku 5.133 sportowców z całego świata zjechało się do Tokio na XVIII Igrzyska Olimpijskie. Wśród nich było trzech reprezentantów Piasta. Bogdan Gonsior, Mikołaj Pac Pomarnacki i Egon Franke. Wszyscy wrócili z tarczą, ale na najwyższym podium stanął tylko Egon Franke.

Egon Franke i Zbigniew Czajkowski

– W przeddzień turnieju indywidualnego przeprowadziłem w kuchni naszego domku w wiosce olimpijskiej lekcję z Egonem. Powiedziałem mu wówczas. No Egonie, będę zadowolony tylko ze złota –  tak po latach  wspominał początek drogi do złotego medalu trener polskiej reprezentacji Zbigniew Czajkowski.

13 października 1964 roku rozpoczęły się eliminacje we florecie. Na początku Egon walczył ospale, ale pokonał m.in. dwóch byłych mistrzów świata Gyurica (Węgry) i Jay`a (W. Brytania), łatwo poszło też z Argentyńczykiem i Koreańczykiem, były  też i porażki, Jednak  zakwalifikował się do walk pucharowych. W tej fazie pokonał Axelrode (USA) i Hoskynsa (W. Brytania).

– To była środa, 14 października 1964 roku, czwarty dzień XVIII Letnich Igrzysk Olimpijskich. – Dwóch, bez wątpienia  najlepszych florecistów świata walczy o złoty medal. ogromne napięcie towarzyszy temu pojedynkowi. Teraz chyba trafiony jest Franke, bo ogromna radość w obozie francuskim i jest 3:2. Tak łatwo jednak nie wygrywa się w walce o złoty medal. Magnan to też szermierz  światowej  klasy. Ale teraz Franke wyprzedził rywala, czekamy aż zapali się światełko i zapaliło się. jest 4:2 dla  Frankego. Już tylko jedno, jedyne trafienie dzieli Polaka od złotego medalu. Francuz idzie odważnie do przodu i trafia, teraz zapala się niebieska lampka i jest już tylko  4:3. Komplet widzów zgromadzonych na trybunach w coraz większym napięciu ogląda ten pojedynek, jest atak i chyba jednoczesne trafienie, nie – Francuz wyrównał, Teraz idzie Franke do przodu –  jeeeest – trafia! Franke wygrał, mamy złoty olimpijski medal! – tak komentował ten finałowy pojedynek dla polskiego radia  Bogdan Tomaszewski, jeden z najwybitniejszych  komentatorów sportowych w historii.

TU MOŻNA POSŁUCHAĆ RELACJI RADIOWEJ  Z TOKIO

Egon Franke – Radość po wygranym finale

Kilka dni później Egon walcząc z Parulskim, Różyckim, Skrudlikiem, Woydą wywalczył srebrny medal w drużynie.

Potem złotemu medaliście przytrafiła się przykra kontuzja. Podczas treningu został przebity złamanym floretem. Na plansze powrócił w 1966 r. Od razu na mistrzostwach świata zdobył kolejny brązowy medal w drużynie. To nie koniec sukcesów wielkiego mistrza. W 1968 r. w Meksyku dorzucił kolejny medal olimpijski, tym razem w kolorze brązowym  w drużynie.

Ze zmiennym szczęściem za to walczył na krajowych planszach. Raz tylko zdobył tytuł mistrza Polski we florecie w 1962 r., dwa razy był wicemistrzem (1957 i 1967 r). Ma w swoim dorobku kilka medali M P  we florecie w drużynie. a także brązowy w szabli z 1966 r. Po I.O. w Meksyku (1968) wyjechał wraz z żoną Elżbietą Cymerman-Franke do Włoch, gdzie wspólnie z małżonką wychowali wielu wspaniałych zawodników, medalistów olimpijskich i mistrzostw świata (m.in. Consolata Collino, Laura Chiesa, Elisa Uga, Chico Rossi). Przypomnijmy, że jego talent wyłowił i ukształtował Antonii Franz, a wyszlifował i doprowadził do złotego, olimpijskiego  medalu – prof. Zbigniew Czajkowski.

Gliwice witają mistrza olimpijskiego

 źródło: piast.gliwice.pl

1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
zatorzanin

Piękna historia. Skoro doczekaliśmy mistrzostwa Polski naszego Piasta. Do może doczekamy jeszcze mistrza olimpijskiego w barwach naszego Piasta.