Jeszcze w czwartek PZPN informował, że rozgrywki na poziomie centralnym będą kontynuowane, ale mecze będą rozgrywane bez publiczności. W piątek jednak decyzja został zmieniona i jak wiemy najbliższe dwie kolejki zostały zawieszone.
Wiele klubów zdecydowało się też przerwać treningi. Zawodnicy dostali indywidualne rozpiski co mają w tym czasie robić. Za dwa tygodnie problem epidemii z pewnością się nie rozwiąże, a piłkarskie związki w całej Europie znów staną przed dylematem co robić.
Na ten moment nikt pewnie nie zna odpowiedzi, ale w mediach rozważane są różne warianty rozwiązań. Pierwszy to wznowienie rozgrywek z początkiem kwietnia bez względu na sytuację z koronowirusem. Mecze byłyby rozgrywane bez kibiców albo z ograniczoną liczbą. Szybko jednak może pojawić się problem jeśli wirus dopadnie nawet niektórych piłkarzy. Wówczas kluby z pewnością będą chciały przekładać mecze, a tez i inni mogą nie chcieć się zgodzić na grę.
Drugi wariant to przeczekanie szczytu zachorowań i dogranie sezonu do 30 kolejki. Taki wariant jest bardziej realny i sprawiedliwy, ale do zrealizowania tylko w Ekstraklasie, bo zostały tylko cztery serie spotkań.
Problem jest natomiast w niższych ligach. Tam tych kolejek jest znacznie więcej do rozegrania, a wiadomo, że awansować chce każda drużyna, a żadna nie chce spaść. W tej sytuacji niewykluczone, że mecze odbywałyby się jeszcze w czerwcu a nawet w lipcu.
Za granicą rozważa się także wariant mieszany. Tzn., że góra zostaje jak jest a możliwe by było powiększenie ligi o zespoły, które teraz są na czołowych miejscach. Możliwe też, że drużyny rozgrywałyby baraże. Tu jest jednak problem finansowy, bo trzeba by się podzielić kasą, a na to pewnie kluby z najwyższego poziomu nie będą się chciały zgodzić.
Na ten moment nikt jednak nie wie jak rozwinie się sytuacja. Na jakiekolwiek decyzje pewnie będzie trzeba poczekać przynajmniej do końca marca.






















Zakończyć rozgrywki na tym etapie
Szanse na wznowienie rozgrywek maleją. Jeśli zakonczymy na 2gim miejscu to niewatpliwie sukces! Zdrowia życzę koledzy kibice!
Zdrowia i szczescia.
Na titanicu tez byli zdrowi, ale szczescia im zabraklo….
No w sumie, 2 vicemistrzostwa i 1 mistrzostwo na przestrzeni ostatnich 5 lat – niezly wynik. Lepsza tylko Legia.
Czyzby sie mialo okazac, ze wygrana z Legia przesadzila o koncowej tabeli?
Znowu wyszedlby kunszt Fornalika, ktory wystawil tak sklad na ten mecz?
oj bieda czeka kluby, sponsorskie kontrakty niewypełnione, książęta na bank nie odpuszczą z kontraktu. A biedronce dziś Panie ( ryzykując życie panie Benek) pracowały normalnie, by co niektórzy krążący w orbicie mieli codo gara włożyć….
Obstawiam, że sezon skończy się na stanie obecnym. 2/3 meczów rozegrane, vis major, no i vis Legia.
Legii to pasuje, bo bez dodatkowego wysiłku ma mistrza, Ligę Mistrzów i widok na dublet z pucharem.
Warszawskie środowisko polskiej kopanej przyklepie ochoczo takie pełne zyski Legii.
Jeżeli jednak tak się skończy sezon, to największym wygranym będzie nie Legia, ale Piast.
Zrobi wicka po mistrzostwie, dostanie się do pucharów europejskich i zarobi niespodziewanie dużo kasy.
Za miejsce w tabeli, za świetny wynik w klubowym rankingu historycznym i za awans do pucharów.
Pewnie z 15-17 milionów wpadnie. I to za co? Za punktowanie niemal wyłącznie na własnym kartoflisku.
Za żenująco niską zdobycz punktową z klubami z górnej ósemki. Za ultra fartowne wskoczenie na fotel wicelidera.
A w obliczu bałaganu, jaki się od tego koronasyfilisu narobi w polskiej futbolowej kasie, to wpływ kilkunastu milionów za tak nędzny sezon będzie dla Piasta jak solidny zastrzyk na przetrwanie.
Ceny piłkarzy powinny spaść. Taki np. Parzyszek osiągnie wartość ujemną.
To znaczy będzie musiał dopłacać klubowi, który pozwoli mu na klauniczne występy.
Oby to nie był Piast, bo przecież nie wydam 500 czy 600 zł na karnet, żeby psuć sobie wzrok widokiem Parzyszka na żywo.
Parzyszek, temat rzeka, ale nie jest tak źle, bronią go bramki, decydujące bramki o naszych zwycięstwach, gra to inna bajka, są tacy jak Tuszyński co grają jako napastnik a nie ma co napisać w rubrykach bramki asysty, teraz z innego świata piłki, nikt nie ma pretensji do Messiego w Barcelonie że ten przestoi cały mecz, średnia to 7 km na mecz gdzie ona oscyluje około 11/12 km na mecz średnio u zawodników z lig TOP5, ale zejdźmy na ziemię, bez bramek Parzyszka w zeszłym sezonie nie mielibyśmy Mistrzostwa, a w tym bylibyśmy w strefie spadkowej, jest teraz dużo czasu na sprawdzenie statystyk, zostań w domu.
Orangutan nie odpuszcza!
Myślę, że już pozamiatane. Nie ma co liczyć na wznowienie przez sportowców normalnych treningów przed końcem kwietnia, a może i maja. Ten termin wstrzymania rozgrywek przez PZPN (gratuluje mądrości panu Bońkowi i spółce) do końca marca to był chyba żart niedouczonych ludzi. Jeśli piłkarze będą mogli w czerwcu wznowić normalne treningi to będzie fajnie. Tak od razu nie wejdą na boisko grać normalne mecze. Czy ktoś wie co z Badim, Felixem, Alvesem, Vidą, Hateleyem, Plachem? Jeśli wrócili do domów to nieprędko wrócą. Jeśli jesteście w Gliwicach, to dbajcie o swoje rodziny i o siebie Panowie.
Życzę zdrowia.
Darek
Badi, Felix, Vida, Hateley, Alves, Korun – na pewno sa w Gliwicach. Zachecam do obserwacji ich profili na Instagramie. Niedawno byly tez wywiady z Felixem w prasie i Badim w C+.