Takie wygrane budują – Jakub Czerwiński

Piast nie jechał do Warszawy w roli faworyta, a wręcz przeciwnie. Eksperci i kibice drużyny z Warszawy zastanawiali się tylko nad tym w jakich rozmiarach stołeczny klub pokona mistrzów Polski.

Przed tym hurraoptymizmem ostrzegał trener Legii – Aleksandar Vuković, jakby przeczuwając, że jego zespół straci punkty w starciu z Piastem, choć początek tego pojedynku na to nie zapowiadał.

– Mamy świadomość tego, że nie najlepiej zaczęliśmy ten mecz. Czerwona kartka  na początku nam nie pomogła, bo jeszcze bardziej się rozluźniliśmy, co przełożyło się na stratę bramki. Na szczęście jeszcze przed przerwą, po stałym fragmencie udało się zdobyć gola.  Trochę nieoczekiwanie, bo nie mogliśmy znaleźć pomysłu na dobrze  broniących się gospodarzy. W drugiej połowie dołożyliśmy  drugą bramkę i skończyło się wygraną – tak podsumowuje starcie z Legią Jakub Czerwiński.

Zwycięstwo w Warszawie diametralnie zmieniło sytuację Piasta. Z jednej strony bowiem gliwiczanie praktycznie zapewnili sobie byt w grupie mistrzowskiej. Z drugiej wciąż liczą się w grze o najwyższe cele.

– Wciąż w to głęboko wierzę. Takie wygrane na pewno są budujące. Patrząc na nasze poprzednie, wyjazdowe mecze bardzo chmieliliśmy się przełamać i to nam się udało i to na najtrudniejszym chyba terenie w  Polsce – przyznaje obrońca.

Strata Kantego osłabiła Legię, ale też wprowadziła trochę zamieszana w szeregi gości. Bo trzeba było na bieżąco dostosować taktykę do zmiennych warunków.

– Wprowadziło to trochę niepewności. Gwiila  starał się tę wypełnić lukę. Lewą stroną podłączał się Paweł Wszołek. To było dość niebezpieczne. Musieliśmy na bieżąco weryfikować ustawienie.  Dopiero w przerwie był czas na to, aby sobie powiedzieć co powinniśmy robić, jak się zachowywać. Było to potem widać jak strzeliliśmy drugą bramkę, to z  każdą minutą czuliśmy się pewniej – podkreśla były gracz Legii Warszawa. .

Po raz kolejny już bohaterem meczu na Łazienkowskiej został Gerard Badia. Katalończyk znów strzelił gola, który uciszył stadion i wlał  w serca wszystkich tych, co trzymają kciuki za Legią niepewność, co będzie dalej.

– Trener wahał się jak mamy wyjść na ten mecz ustawieni. Ostatecznie  postawił na Gerarda, być może kierując się tym golem  z poprzedniego sezonu. Nasz kapitan  wziął grę na siebie. Był w trudniej sytuacji, ale uderzył nie do obrony i strzelił bardzo ważną bramkę. – ocenia występ Badiego defensor.

Jakub Czerwiński wrócił na boisko po kontuzji i poprawiła się gra całej drużyny  w defensywie, ale jeszcze nie wszystko jest jak powinno.

– Potrzebuję jeszcze trochę czasu, aby dojść do optymalnej formy. Z meczu na mecz czuję się coraz lepiej. Drużyna też od samego początku powrotu bardzo mi pomaga – tak ocenia swoją postawę Kuba Czerwiński.

Już w środę gliwiczanie rozegrają swój następny mecz. Tym razem będzie to potyczka pucharowa. Można się spodziewać, że Waldemar Fornalik dokona wielu zmian w składzie, bo już w  sobotę kolejna trudna bitwa. Do Gliwic przyjeżdża Wisła Kraków.

Źródło: piast.gliwice.pl/Canal+
Foto: Legia.net/Jan Szurek

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze