Po dobrym i emocjonującym meczu Piast pokonał FC Toruń 5:2. Wygrana tym bardziej cenna, bo odniesiona na wyjeździe. Bramki dla naszej drużyny strzelali: Szadurski, Barański, Mrowiec, Solecki i Mikołajewicz (sam).
Gliwiczanie jechali do Torunia z chęcią poprawienia sobie nastrojów po przegranej z Gattą i pomysłem na ten mecz. Więcej szans dawano jednak gospodarzom, którzy po słabym początku roku wyszli z dołka i do starcia z Piastem przystępowali pełni optymizmu. Już od początku jednak lepsze wrażenie robili podopieczni Orlando Duarte, którzy dobrze się bronili stosując wysoki pressing i groźnie kontratakowali. Przyniosło to efekt w 10 minucie. Po strzale Grzywy – Naparło odbił piłkę wprost pod nogi Bugańskiego, ten chciał dograć ją do Czyszka, który z pewnością umieścił by ją w bramce, ale przeciął to Mikołajewicz, jednak tak niefortunnie, że zaliczył „swojaka”. Podrażniło to torunian, którzy szybko chcieli odpowiedzieć golem, tymczasem to Piast miał okazję na podwyższenie wyniku, ale strzał Soleckiego na róg zdołał wybić Naparło. W 14 minucie goście dopięli już swego. Kapitalnym, długim podaniem popisał się Solecki, który uruchomił Szadurskiego, a ten w pełnym biegu przepięknym uderzeniem podwyższył wynik na 2:0. Biorąc pod uwagę, że był to mecz wyjazdowy, to zaliczka już była solidna. Jeszcze przed przerwą jednak gospodarze zdobyli kontaktową bramkę. W 20 minucie Mrówczyński wykorzystał przedłużony rzut karny podykotowany za faul Mrowca na Kriezelu.
Często tak bywa, że gol zdobyty do szatni dodaje pewności i wiary w siebie. Zaraz po przerwie bowiem torunianie rzucili się do ataku i mieli swoje sytuacje. Miał je też Piast. W 24 minucie po faulu na Mrowcu z 7 metrów strzelał Solecki, ale bez powodzenia. Zaraz potem gospodarze przeprowadzili składną akcję po której Cyman wyłożył futsalówkę Wojciechowskiemu, a ten płaskim strzałem doprowadził do wyrównania. Wydawało się, że wicemistrzowie Polski pójdą za ciosem. Tymczasem w 26 minucie przydarzył im się koszmarny błąd. Wojciechowski zbyt lekko zagrał do swojego bramkarza, ten chciał wybić piłkę, ale nabił Barańskiego, który stał tuż przed nim i to Piast objął prowadzenie 3:2. Potem znów optyczną przewagę mieli podopieczni Łukasza Żebrowskiego, ale gola zdobyli goście. W 30 minucie Szadurski zagrał do Mrowca, ten choć był 10 metrów przed bramką, obrócił się, strzelił i zaskoczył Naparłę. Dwa gole przewagi to już była solidna zaliczka, jednak nie gwarantowała zwycięstwa. Zaraz potem trener torunian poprosił o czas, ale jeszcze nie zdecydował się na grę w przewadze. Uczynił to trzy minuty później, a zaraz potem Piast zdobył piątą bramkę. Piłkę we własnym polu karnym przejął German, podał do Soleckiego, który strzałem z pierwszej połowy ustalił wynik tego spotkania. Co ciekawe mimo wysokiego prowadzenie – Orlando Duarte zdecydował się na grę z lotnym bramkarzem. To chyba zaskoczyło gospodarzy, którzy nie byli już w stanie nic w tym meczu wskórać. Trzy cenen punkty pojechały do Gliwic.
Toruń – 07.03.2020, g. 18:00
FC Toruń – Piast Gliwice 2:5 (1:2)
0:1 – 9:35`(s) Marcin Mikołajewicz (asysta Marek Bugański)
0:2 – 13:28` Sebastian Szadurski (asysta Dominik Solecki)
1:2 – 19:49`Marcin Mrówczyński
2:2 – 24:51` Michał Wojciechowski
2:3 – 26:38` Paweł Barański (bez asysty)
2:4 – 29:34` Mateusz Mrowiec (asysta Sebastian Szadurski)
2:5 – 35:45` Dominik Solecki (asysta German Romero)
Piast Gliwice: Marek Bugański (3), Wojciech Wołongiewicz (6), German Romero Amaro (9), Marcin Grzywa (10), Dominik Solecki (11), Karol Czyszek (17), Michał Cygnarowski (18), Victor Tavarez Dos Santos (21), Łukasz Groszak (22), Michał Widuch (23), Paweł Barański (67), Mateusz Mrowiec (97), Sebastian Szadurski (98)
FC Toruń: Mateusz Iwański (1), Robert Stolarski (2), Michał Wojciechowski (4), Krystian Głodowski (5), Marcin Mikołajewicz (10), Kacper Zboralski (11), Konrad Jekiełek (12), Mateusz Waszak (13), Krzysztof Elsner (17), Remigiusz Spychalski (22), Tomasz Kriezel (23), Kamil Naparło (31), Mateusz Cyman (66), Marcin Mrówczyński (92)
źródło: piast.gliwice.pl/futsal





















