W niedzielę Piast rozegra mecz z Legią, a zaraz potem w środę gliwiczanie zmierzą się w Pucharze Polski z Lechią Gdańsk.
Komuś więc zabrakło wyobraźni przy ustalanie terminu albo spotkania ligowego, albo pucharowego. Nie ma bowiem możliwości by zdążyć się zregenerować po starciu z Legią, gdyż oba mecze są na wyjeździe.
– Nie będę narzekał na kalendarz, ale muszę na to zwrócić uwagę. Można było chociaż jeden dzień dołożyć na przepakowanie się i należyte przygotowanie – stwierdził Waldemar Fornalik na briefingu prasowym.
Gdańszczanie swój ligowy mecz grają wprawdzie na wyjeździe, ale w sobotę. Będą więc mieli pełne trzy dni aby przygotować się do spotkania z Piastem, a w tej sytuacji to duży handicap.
Plany trenerom pokrzyżował koronowirus. Drużyna pierwotnie miała pojechać na mecz koleją, ale z powodu zagrożenia wirusem, który także obecny jest już w Polsce, będzie przemieszczać się autokarem. W klubie chcą uniknąć ewentualnej kwarantanny dla pasażerów pociągu. W tej sytuacji nietrudno policzyć, że zawodnicy przejadą w ciągu trzech dni około 1800 kilometrów.






















Powinni nocować w Warszawie, w poniedziałek być w Gdańsku , poco wracać do Gliwic na 1 dzień.
Albo gdzieś na Warmii lub po drodze do Gdańska- jest kilka ośrodków po drodze, teraz nie ma obłożenia. Nie brałbym innego scenariusza pod uwagę na miejscu trenera.
Brak Czerwińskiego? odpuśćmy ten mecz, zagrajmy jak zwykle na wyjazdach a skupmy się na PP w Gdańsku, to najważniejsze dla nas na teraz, mistrza i tak nie obronimy.Zawalczmy o Puchar.