Raków – Piast, trenerzy o meczu

Sami piłkarze często powtarzają, że kluczem do dobrego wyniku jest gra na zero z tyłu, a żeby mecz wygrać trzeba strzelić o jedną bramkę więcej od przeciwnika.

Te warunki w spotkaniu Raków – Piast, spełnili częstochowianie, którzy  w przekroju całego meczu byli zespołem lepiej broniącym i skuteczniejszym w ataku. Gospodarze oddali dziewięć celnych strzałów na bramkę gości, na co gliwiczanie odpowiedzieli jednym celnym trafieniem. Na to jeszcze nałożyły się błędy w defensywie To wszystko przełożyło się na zasłużoną porażkę.

Waldemar Fornalik (Piast):
Przegraliśmy z dobrze dysponowanym zespołem, który na swoim stadionie prezentuje się solidnie i gra agresywnie. W pierwszej połowie nie potrafiliśmy złapać rytmu, choć mieliśmy sytuacje Felixa i Badii. Bramkę straciliśmy po naszym aucie. Nie wiem, czy piłka podskoczyła, czy Bartek źle przyjął, ale Raków to wykorzystał.
W drugiej połowie gra się zmieniła i stwarzaliśmy więcej akcji. Mieliśmy sytuację Sokołowskiego lub Milewskiego po podaniu Felixa. To były kluczowe momenty, ale nie wykorzystaliśmy naszych okazji. Mogło być 1-1, ale w piłce czasami tak jest, że chcesz wyrównać, odkrywasz się i dostajesz drugą bramkę. Końcówka potwierdziła, że jeśli nie strzelasz, to przegrywasz.
– Mecz był ciekawy dla kibiców. Musimy to wszystko przeanalizować, ale stać nas na więcej

Marek Papszun (Raków):
– To był emocjonujący mecz i kolejny dobry w naszym wykonaniu. Zakończył się tak, jak chcielibyśmy, aby kończył się zawsze. Na tle mistrza Polski zaprezentowaliśmy się jako zgrana drużyna. Byliśmy zdyscyplinowani i realizowaliśmy przedmeczowe założenia.  Byliśmy też konsekwentni. Trochę tego brakowało w poprzednich spotkaniach i dlatego potraciliśmy punkty. Teraz zagraliśmy w odpowiedni sposób. Zdecydowanie i zasłużenie wygraliśmy. Cieszymy się, bo wygrana z takim zespołem jest budująca.  Otrząśnięcie się po takim meczu jak ten w Gdyni i zwycięstwo z mistrzem Polski z pewnością nie należało do prostych, ale nam się to udało.

źródło: piast.gliwice.pl/piast-gliwice.eu

11 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
orion

Przykro

orion

Przykro to powiedzieć ale pan chyba musi fest wstrząsnąć niektorymi piłkarzami.Bo wyglądają jak tłuste zadowolone koty.Rakow dziś na ich tle to były głodne wilki.Wstyd zagrać taki mecz i niektórym dłuższy odpoczynek dobrze by zrobił.No i te uśmiechy po meczu na niektórych twarzach.Normalnie bezcenne.Zero stresu .

PiastKopernik

Myśle, ze trafna analiza. Od początku sezonu. Po mistrzostwie chłopaki uwierzyli, że są jak Real. Nie są. Zreszta Real tez będzie się musiał jutro nabiegać by pokonać w derbach Hiszpanii klub z portowego miasteczka. A może to Waldek uwierzył za bardzo w siebie? Więcej pokory dla wszystkich. Zjedlibyśmy ten Raków, gdybyśmy byli głodni, ale brzuchy są pełne. Głodni są zdeterminowani by żyć. Dobre zawody byłych graczy Piasta. Szacunek.

local

Waldku, ty już nie jesteś King, tylko…

Heniek

Panie trenerze Piast jest najwolniejszą drużyną w ekstraklasie, żaden piłkarz Piasta nie potrafi oddać strzału za 16m, rzuty wolne, różne rzuty z autu to strata piłki.

axson

Tylko co piszę to mnie wywala

axson

P Waldku wy dzisiaj nie graliśmy z Barceloną my graliśmy z beniaminkiem który ma głęboko w dupie czy grają z Legią czy z Piastem i grają fajną piłkę a my k…. wa najzwyklej boimy się grać otwartą piłkę i to jest nasz dramat

orion

Jeśli trener szybko czegoś nie wymyśli to w Warszawie czeka nas kompromitacja.Z taką grą jaką prezentujemy na wyjazdach od października nie może być inaczej. Oni tylko czekają żeby się na nas zemścić za zeszły sezon. Gramy tak przewidywalnie ,wolno i nieskutecznie że aż rozpacz człowieka ogarnia.Zawsze to samo ,te same zmiany i ten sam wynik.Dość już kurwa tego jesteśmy cholera Mistrzem Polski.

AMP

Parzyszek rozanielony od ucha do ucha własnym sobą i Fornalik zadowolony z zaspokajania ciekawości widzów. Obaj nadają się do programu Paradise Island Golden Coconut Lovers Show.
Tam jest ich miejsce, a nie w Piaście.

Piast1945

Niestety gramy tak jak nam stan kadry na to pozwala, tak zbudowaliśmy zespół i tak gramy. Z przodu poza Badią nikogo kto zrobiłby cośkolwiek zaskakującego, wszystko w wolnym jednostajnym tempie, nikt nie potrafi przyspieszyć i to zarówno biegowo jak i piłką. Przy Rakowie wyglądaliśmy jakby drużyna grała już piąty mecz w ciągu tygodnia. Felix się zaciął strzelecko i koniec naszej ofensywy, no ale jak się ściąga Tuszyńskiego w nadziei, że on nas uratuje to trzeba być delikatnie mówiąc wielkim optymistą. Jeżeli ten Vida jakoś nie zaskoczy to czarno to widzę.

orion

Dość łatwo przewidzieć co będzie w środę. Parzyszek za Tuszynskiego.Vida na ławce.To tyle.Dobrze że u siebie ale gramy z drużyną która ma nóż na gardle.