Jest to mecz bez rewanżu, nikt nie będzie więc kalkulował, bo tylko zwycięzca wystąpi w następnej rundzie – mówi Jacek Podgórski przed niedzielnym starciem z GSF Gliwice.
Gliwice są określane jako stolica polskiego futsalu i nie bez racji. To w tym mieście pod okiem Jurka Wojewódzkiego rozgrywane były pierwsze mecze o punkty czu turnieje popularnej dziś halówki.
Jednym z futsalistów, który miał okazję grać w tych pierwszych meczach jest Jacek Podgórski, obecny trener bramkarzy Piasta Gliwice. Reprezentant Polski, uczestnik mistrzostw świata wystąpił w wielu derbowych starciach i wie, że to są specjalne pojedynki.
– Musiałbym sięgnąć pamięcią do zamierzchłych czasów. Te najstarsze to chyba derby Jard Gliwice vs PA Nova, ale nie jestem pewien, bo było tego naprawdę dużo. Jakiś czas temu Nbit rywalizował z GAF Gliwice. Teraz Piast zagra z GSF. Fajnie więc się składa, że mamy kolejne derby Gliwic – mówi Jacek Podgórski.
W zeszłorocznych derbach lepszy był Piast wygrywając 4:3. To było jednak starcie o ligowe punkty. Teraz stawką jest awans do 1/8 finału PP.
– Wiemy wszyscy, że zarówno puchary jak i derby rządzą się swoimi prawami. Jest to mecz bez rewanżu, nikt nie będzie więc kalkulował, bo tylko zwycięzca wystąpi w następnej rundzie. Gra będzie się toczyć nie tylko jednak o awans, ale też o prestiż. Jestem pewny, że wszyscy zagrają z pełnym zaangażowaniem w obu drużynach. – uważa „Kolba”.
Naprzeciw siebie staną nie tylko zawodnicy reprezentujący określone barwy, ale też koledzy czy przyjaciele, a nawet członkowie rodziny, jak ma to miejsce w przypadku Widucha i Luteckiego. .
– Rzeczywiście wszyscy doskonale się znają. Groszak, Szadurski i Franz w Piaście, czy Czech, Lutecki i Mirga w GSF, to gliwiczanie. Dla nich są to niesamowicie ważne spotkania. Myślę, że dadzą z siebie więcej niż 100% – przekonuje Podgórski.
Dla niego ten mecz jest szczególny, bo w poprzednim sezonie pomagał w pracy szkoleniowej trenerom GSF-u. Teraz szkoli bramkarzy Piasta.
– Byłem trenerem w Nbit Gliwice, potem w Piaście, GSF-ie i teraz znów Piast. Sentyment do każdego z tych klubów jest duży. Ja jednak jestem nie tylko trenerem, ale też fanem Piasta, zarówno z dużego boiska jak i futsalowego, więc liczę, że rozstrzygniemy to spotkanie na swoją korzyść – przekonuje szkoleniowiec.
Pojedynek ten zostanie rozegrany w hali Łabędź, którą lepiej znają zawodnicy Piasta, bo mieli okazje tam nie raz trenować, ale też grać mecze sparingowe. W ligowej tabeli natomiast obie ekipy sąsiadują ze sobą. Kto ma więc więcej szansa na wygraną?
– Myślę, że przystąpimy do tego spotkania mając przewagę psychologiczną. Wygraliśmy w sparingu latem, jesienią w lidze, jesteśmy wyżej w tabeli. Na początku zawsze jednak jest wynik 0:0. GSF też nie jest bez szans – przestrzega Podgórski.
Szerszą kadrę i bardziej wyrównaną ma Piast, co też przemawia za niebiesko-czerwonymi.
– Na razie wszyscy zawodnicy są zdrowi, dołączyli do nas również kadrowicze. Puchary to też szansa dla zawodników, którzy mniej grają w meczach Ekstraklasy i okazja by móc pokazać się trenerowi i kibicom. Myślę, że wszyscy, którzy znajdą się w kadrze, dostaną swoją szansę – zdradza „Kolba”.
Przypominamy, że można już kupować bilety za pomocą aplikacji KUPBILET (TUTAJ). Cena w przedsprzedaży to tylko 15 zł. W dniu meczu będzie trzeba zapłacić 25 zł.
Źródło: piast.gliwice.pl/futsal
Foto: M. Duśko.





















