Kamień spadł z serca pewnie nie tylko trenerowi i zawodnikom Piasta. Gliwiczanie po serii porażek wreszcie zainkasowali trzy punkty. Nie mniej ważne od tej zdobyczy jest aspekt psychologicznych. Drużyna potrzebował tego zwycięstwa, aby móc uwierzyć, że potrafi wygrywać.
Waldemar Fornalik (Piast): –
To jest bardzo ważne zwycięstwo w kontekście porażek, które odnosiliśmy w poprzednich spotkaniach. Przegrane spowodowały, że w naszą grę wkradła się nerwowość. Brakowało pewnej swobody, którą dotychczas mieliśmy. Bramka dla ŁKS-u była dość przypadkowa, natomiast druga połowa w naszym wykonaniu była już dużo lepsza. Zobaczyliśmy drużynę, która bardzo chciała wygrać. Bardzo cieszymy z tych trzech punktów.
Spodziewaliśmy się trudnego meczu, bo znaliśmy grę łodzian. Jest to zespół, który bardzo dobrze operuje piłką i niejednej drużynie napsuł krwi. Z całą pewnością nie gra się łatwo przeciwko temu rywalowi. To było widać na boisku, bo do końca ten wynik mógł się zmienić. Poprzeczka po naszej stronie i uderzenia ŁKS-u mogły przechylić szalę zwycięstwa, ale to my wygraliśmy. Bardzo poprawia to nastroje w zespole i wszystko wraca do normy
Znam tę drużynę, zawodników. Nie będę mówił, co było w szatni, ale wcale nie musiały paść mocne słowa, jak to się zwykle zakłada, że tak musi być. Doskonale wiem jak moi piłkarze reagują na konkretne zachowanie trenera. Były wskazówki i zmiany, które wpłynęły na naszą grę i jako zespół wyglądaliśmy lepiej w drugiej połowie.
Kazimierz Moskal (ŁKS Łódź):
– W pierwszej połowie kontrolowaliśmy przebieg spotkania. Piast nie mógł stworzyć sytuacji. W drugiej połowie Piast wyrównał dzięki stałemu fragmentowi, których się obawialiśmy w wykonaniu naszych rywali.
– Kto wie jakim wynikiem zakończyło się to spotkanie, gdyby pan sędzia wspaniałomyślnie nie chciałby oddać piłki gospodarzom
-Dwóch zawodników walczy w powietrzu o futbolówkę. Piłkarz Piasta wybija ją na aut, piłka zostaje zagrana przez naszego zawodnika. Następnie sędzia przerywa akcję twierdząc, że była ona niebezpieczna i oddaje ją gospodarzom, a za chwilę tracimy bramkę. Nikt mi nie powie, że to było słuszne rozwiązanie. Takie sytuacje powodują, że czasami ręce opadają. Takiego meczu nie mieliśmy prawa przegrać.






















A co temu Moskalowi nie pasuje, znalazł sobie winnego porażki.
Nareszcie zwycięstwo! Jak ŁKS zdobył bramkę to zrobiło mi się ciemno przed oczami. Jednak mamy 3 punkty. Co za ulga!
Poza trzema punktami w tym meczu cieszy mnie jeszcze jedno. Ten mecz był gwozdziem do trumny Steczyka i koleś nie powącha murawy w Piascie do końca sezonu. Milewski zanotował kilka strat ale szarpał prawą stroną i w porównaniu ze Steczykiem to niebo i ziemia. Frekwencja dramat. Gdyby nie ełkaesiaki to skończyłoby się na 3 tyś. Jesteśmy blisko czołowki i przyzwoita frekwencja jak dla nas powinna oscylować w okolicach 5 tyś. Kiedyś na takich meczach jak ten to przynajmniej sektor rodzinny byłby pełny a teraz rodzinny swieci pustkami.
I tutaj sealu 100% poparcia.
Najpierw to zacznijmy od tego, że pustkami to świeci nasz młyn… Słabo wygląda sytuacja, w której kibiców przyjezdnych jest więcej od naszych fanatyków…
Pora meczu taka a nie inna wiec i frekfencja marna
Fakt-Steczyka powinnismy odesłać Niemca w trybie natychmiastowym
Co do Milewskiego mam inne zdanie-nie radzi sobie-no ale innego młodzieżowca na ten moment nie mamy
Chociaż moze wartałoby dać szanse Borkala?
I Gojko-pedarta biegowa ale przepadl
Wszystkie stadiony tego dnia świeciły pustkami.Za to centra handlowe były pełne.
Prawdziwy kibic Piasta idzie na mecz, a nie do galerii handlowej czy innego kosciola…
Znowu winna pora meczu (jeżeli centra handlowe były pełne to była dobra), pogoda (całkiem dobra) i co jeszcze było złe? Pisałem wcześniej, tym z Łodzi to nie przeszkadzało.
jak widać nie masz o niczym pojęcia, ludzi z łodzi tam była garstka, a większość do zgody kibicowskie 😉
Może byłeś zbyt naćpany i wpatrzony w telewizor z komentarzem warszawki i nie widziałeś koto jest na trybunach