Zawodnicy Piasta po raz drugi w tym sezonie w jednym meczu strzelili rywalom trzy bramki. Wcześniej udało się to w wyjazdowym spotkaniu z Zagłębiem Lubin.
Od początku tego pojedynku na murawie dominowali gospodarze. Już w 8 min pierwszy cios zadał Jorge Felix, a w 25 min poprawił Gerard Badia. Gliwiczanie kontrolę nad tym spotkaniem stracili tylko na chwile, kiedy to Imaz wpisał się na listę strzelców.
– To był bardzo dobry mecz w naszym wykonaniu, zwłaszcza pierwsza połowa. Szkoda, że przed przerwą nie zdobyliśmy trzeciego gola, bo dzięki niej oszczędzilibyśmy sobie takiego momentu niepokoju. Po bramce kontaktowej trochę straciliśmy pewności siebie, ale później wszystko wróciło do normy – tak podsumował przebieg zawodów Waldemar Fornalik.
W krańcowo innym nastroju był natomiast Ireneusz Mamrot.
– Pod każdym względem było to dla nas bardzo nieudane spotkanie. Jestem bardzo niezadowolony z tego, jak graliśmy w pierwszej połowie. Zostawiliśmy Piastowi zdecydowanie za dużo miejsca, byliśmy za mało agresywni i przegrywaliśmy zdecydowaną większość piłek stykowych – ocenił szkoleniowiec Jagi.
Przy wyniki 2:1 goście jeszcze na chwilę złapali wiatr w żagle, ale kontuzje ważnych zawodników wybiły ich z rytmu, a potem Piast podwyższył wynik na 3:1.
– Początek drugiej połowy był dla nas bardzo dobry, strzeliliśmy bramkę. Jednak w momencie, gdy drużyna złapała rytm i zaczęła bardzo dobrze grać, musieli zejść Martin Kostal i Martin Pospisil, a wiemy, że dziś również nie było Tarasa Romanczuka i ten środek pola był troszkę inaczej zestawiony. Zejście Martina Pospisila nas bardzo osłabiło i później ta nasza gra w ofensywie nie wyglądała płynnie, a jeszcze dodatkowo narażaliśmy się na kontry, których Piast miał dużo. Przegraliśmy zasłużenie – analizował trener białostoczan.
– Ten trzeci gol zamknął mecz. Znów mogliśmy grać swoje. Drużynie należą się gratulacje za pomysł i sposób rozegrania. Nie mieliśmy słabych punktów, dlatego możemy być zadowoleni z wyniku, z gry oraz tego, że na ten moment mamy 28 punktów – podkreślił Waldemar Fornalik.
Słabszy dzień miał Piotr Parzyszek. Napastnik Piasta wprawdzie dochodził do sytuacji, ale nie potrafił ich zamknąć. Już w 57 min został zmieniony przez Patryka Tuszyńskiego, który popisał się kapitalna akcją po której Felix dobył drugiego gola.
– Patryk miał trudny początek, bo nie wszystko mu wychodziło tak, jak by sobie tego życzył, ale ta akcja bramkowa to było coś znakomitego. Minął zawodników, dograł świetną piłkę do Jorge i zdobyliśmy bardzo ważnego gola – przyznał Waldemar Fornalik.
Starcie z Jagiellonią zakończyło pierwszą rundę sezonu zasadniczego. Na ten moment mistrzowie Polski są na pierwszym miejscu w tabeli,a nawet jeśli Legia i Cracovia wygrają swoje mecze, to strata do nich będzie minimalna, bo jednopunktowa. Na ten moment plan na ten sezon jest więc realizowany w stu procentach.
– Sytuacja jest dobra. Po tym trudnym początku sezonu, kiedy łączyliśmy grę w Ekstraklasie i w europejskich pucharach, a część zawodników była zajęta myślami o transferach, co też nie pomagało. Nowi zawodnicydołączyli w trakcie, rozgrywek, trzeba było więc czekać aż osiągną optymalną dyspozycję. Od pewnego momentu piłkarze są w stanie prezentować poziom, na jaki ich stać. Niekoniecznie tak było na początku sezonu – podsumował szkoleniowiec Piasta.
Teraz przed drużyna dwa tygodnie przerwy. Zawodnicy dostali cztery dni wolnego, a potem będą już przygotowywać się do spotkań grudniowych. Zaczną od rewanżowego spotkania z Lechem Poznań.
Opracowanie: piast.gliwice.pl/piast-gliwice.eu






















Mam nadzieję, że usunięcie z boiska Parzyszka na całe trzy minuty przed upływem zwyczajowego terminu zupełnej nieprzydatności, jest zapowiedzią gry Tuszyńskiego w wyjściowym składzie.
Narzekamy na frekwencję przy Okrzei, ale na Carbo mają z tym jeszcze poważniejszy problem.
Przekraczają 30 sztuk widzów tylko w meczach hitowych. Piast ma grać o punkty, miejsce w tabeli i trofea. Grać porządnie w piłkę nożną, skutecznie i efektownie. Nasz uśmiech zadowolenia wzbudzają dobre rezultaty.
Co innego na Carbo. Tam na trybuny może przyciągnąć wszystko, co dostarczy rozrywki związanej z grą w piłkę, bo o punktowaniu czy awansach nikt nie marzy. Dlatego przejście Parzyszka do Carbo to dla nich jedyna nadzieja. Na długie sekwencje iście chaplinowskich gagów, z których można się śmiać do rozpuku. Na brzdącowate potykanie się o rozmiar i okrągłość piłki. Nie tylko dzieci zarechotają stadnie, widząc okaza pod dwa metry wzrostu, który grzebie się nieporadnie na murawie, jakby całe zajęcia piłkarskie dla siedmiolatków przewagarował na nauce palenia papierosów.
Dobrze wiemy, że pokazy Parzyszka mogą obejmować też komiczne próby biegania bezkierunkowego, ze zrywami susami, podbieganiem gdzieś na jakiś sygnał odbierany z jakiegoś Parzyszkowi tylko znanego kosmosu. Do tego jego świetnie imitowane poruszanie się po trawie, jakby to był kisiel po kolana, przez który brnie ktoś o trzech nogach. Nierównej długości. I średnicy.
A całość występu, te wszystkie scenki z piłką i bez, te żabie podskoki z głową w ramionach, te przypadkowe kopnięcia piłki na wiwat, w kukurydzę, poza żywopłot – na to wszystko widzowie mają gwarancję, że Piotr Parzyszek zagra dla nich z gwiazdorskim uśmiechem, rozpromieniony twórczo,niewypalony jeszcze jak oldboj.
Parzyszek przy Lekarskiej – to lekarstwo na frekwencję na meczach domowych Carbo.
A przy Okrzei urządzić Parzyszkowi ostatnie pożegnanie. Mecz Parzyszek kontra drużyna Amatorskich Artystów Kabaretowych. Dam nawet 20 złotych za bilet ten event, choć na widownię mogę nie dotrzeć z ważnych powodów.
Durniu zniknij wkoncu!
Dlaczego w Tobie tyle sarkazmu, każdy widzi , że Parzyszek raz gra lepiej raz gorzej ale Twoje prowokacje nie mają potwierdzenia w pozycji Mistrza Polski w tabeli.
Ale dlaczego AMP ma przestać krytykować Parzyszka? Przecież chyba każdy widzi, że ten „napastnik” jest cieniutki…w pierwszej połowie miał zamknąć mecz, a spieprzył wszystko co mógł, w drugiej na szczęście Waldemar dość szybko się zorientował, że cały stadion ma już dość oglądania tej miernoty…i wpuścił zawodnika, który może jest chaotyczny, ale przynajmniej „zapierd***” aż miło i swoje zrobił…
Tuszyński jest chaotyczny bo powoli dochodzi do formy.Zbliza się jednak moment w którym to Parzyszek będzie zmieniał jego.Piotr wczoraj zagrał po prostu fatalnie.
Oby szybciej niż później, bo Pan Piłkarz Piotr P. doprowadza do szału 94% osób zasiadających w „moim” sektorze…
Może K?Też tam byłem i dosłownie uszy więdły.
Jest wiele składowych przemawiających za tym żeby Piotrek odpoczął sobie trochę, Tuszyński go godnie zastąpi, mówiąc delikatnie Tusza wygląda na dzień dzisiejszy o wiele lepiej niż PP i to pod każdym względem.
Wszystkie te składowe zbierają się do kupy w jednym zdaniu „Piotr Parzyszek nie nadaje się na ten poziom rozgrywek”. Z przytłaczającą przewagą kupy. Wsłuchajcie się w pomeczowy wywiad Gerarda. On już nawet po polsku potrafi milczeć o Parzyszku, jako o zawodniku, z którym można grać w piłkę z przyjemnością – dla piłkarzy i kibiców.
Panie trenerze gra dla „przeciętnego” oka Kowalskiego wyglądała dobrze, porównując ją oczywiście do wcześniejszych meczy naszych piłkarzy. Ale nie popadajmy w huraoptymizm bo mówiąc szczerze, każdy zespół nawet 1ligowy stawiłby większy opór niż to zrobiła wczoraj Jagiellonia.
Prawdziwą wartość żaboli pokazała właśnie Legia. Cholera nie mogę przebolec tego meczu. Grając takim składem i taktyką jak wczoraj Górnik nie byłby w stanie dac nam rady.
I tak i nie
Magia własnego stadionu
Pare tysięcy ryczących gęb
Derby
Nasz słabszy dzień
I wyszło jak wyszło
Kiedyś musieliśmy mieć ten słabszy dzień-akurat padło na zaboli
A ten remis jest ważny bo sprowadził chłopaków na ziemie
Nazywam się AMP i jestem małym człowieczkiem-pizdą. Życiowym nieudacznikiem, któremu nic nie wyszło. Jedyne co umiem, to pluć na innych, wtedy choć trochę czuję się lepiej. Najbardziej mnie cieszy, kiedy Parzyszkowi coś się nie uda, i wtedy mogę sobie strzepać gruszkę przy komputerze pisząc o nim długo i obszernie. Wszyscy mnie czytają, a ja czuję się lepszy, bo opluwam znanego gościa z boiska. A niektórym to nawet imponuje, że jestem taki elokwentny i odważny. Bo przecież nigdy nie starczyłoby mi odwagi podejść do kogoś w realu i wprost powiedzieć mu to, co mi nie pasuje. Nie, nie. Jestem pizdą. Za to w internetach udaję, że jestem wielki i dzielny. Opluwam bezkarnie kogoś, jak człowieczek-pizda i znowu sobie trzepię. Trzepię i trzepię. Moje dłonie lepkie od płynów ustrojowych… Oh, uwielbiam te dni! Najgorzej jest jednak wtedy, kiedy Piast wygra dzięki Parzyszkowi. Albo kiedy on strzeli bramkę. Wtedy siedzę cicho i przeżuwam w samotności swoją klęskę. Nie włączam komputera. Nie mam ochoty na grzebanie w rozporku. Najgorsze jest to, że czasem mnie ludzie nie rozumieją, piszą o mnie przykre rzeczy. Publicznie. Mam doła. Dlatego założyłem sobie niedawno kilka fałszywych kont, gdzie sam siebie popieram, chwalę i podnoszę na duchu. Czytam swoje własne wpisy i czuję się lepiej. Znowu trzepię. Przecież to nic złego. W końcu nazywam się AMP i jestem małym człowieczkiem-pizdą.
Ale ty jesteś prostym, małym człowieczkiem…
A ja dodam coś od siebie o Parzyszku mecz mu nie wyszedł to fakt ale czy on odbiega formą od naszych największych strzelców w lidze? Piotrek ma 5 bramek i tylko 9 piłkarzy ma strzelonych więcej bramek od niego. Jaka liga tacy napastnicy. Nawet Angulo z za miedzy nie strzela bramek. Nigdy nie byłem fanem Parzyszka ale szkoda mi chłopaka bo widać jak to przeżywa że nie strzela bramek. Trzymam za niego kciuki żeby w końcu przyszła mu ta forma i coś jeszcze w tym roku strzelił. Pozdrawiam wszystkich kibiców. Dodam że Badi powiększa przewagę najlepszego pilkarza w klasyfikacji kanadyjskiej wśród piłkarzy Piasta w ESA 37
Co do komentarzy amp to nie czytam ich. Tzn nie czytam wogole co on pisze. To najlepszy sposób na trolla. Tak poza tym to dziwna sprawa skoro za Parzyszka dają 2 mln euro to taki Tuszynski za chwile będzie wart 4 mln ojro:)
Nie przesadzaj z tym 4 mln E
Tuszynskiemu wyszła 1 akcja w meczu-fakt przebojowa ale tylko 1
Na miejscu Waldka na następny mecz odwróciłbym role-PP powinien wejść od 60min
Może taki eksperyment zaskoczy?