Po przerwie na reprezentację Piast już w piątek zmierzy się z Wisłą Kraków. Z dużym prawdopodobieństwem możemy powiedzieć, że w wyjściowej jedenastce zobaczymy Urosa Koruna.
Słoweniec od początku tego sezonu jest jednym z pewniaków do gry od pierwszej minuty. Rozegrał już 14. spotkań z tego 9. w pełnym wymiarze czasowym.
– Bywały lepsze początki, ale rzeczywiście ten zaczął się dla mnie bardzo dobrze. Gram w meczach od początku do końca, co jest dla mnie bardzo ważne. Zostałem też powołany do reprezentacji Słowenii. Ja jednak uważam, że mam jeszcze większe możliwości – ocenia Korun.
Wychowanek NK Vransko ma już 32-lata i wydawało się, że powoli będzie gasnąć jego kariera. Tymczasem został powołany do kadry narodowej Słowenii i był nawet rezerwowym w ostatnim meczu przeciwko Austrii.
– Chyba każdy piłkarz marzy i stawia sobie za cel, aby zagrać dla swojego kraju. Ja już myślałem, że nie będzie mi to dane. Byłem zaskoczony powołaniem, ale bardzo szczęśliwy i dumny – przyznaje.
Na Euro raczej jednak nie pojedzie, bo jego koledzy z reprezentacji po wygranej nad Polską 2:0, przegrali kolejne mecze i spadli na czwartą lokatę.
– Po wygranej nad Polską wydawało się, że już będzie łatwiej, ale u siebie z Austrią zagraliśmy słabsze spotkanie, przegraliśmy i to chyba koniec marzeń o Euro – wzdycha obrońca.
Po słabszym początku sezonu gliwiczanie punktują i są coraz wyżej w tabeli. Po ostatnim zwycięstwie mają już tylko trzy oczka straty do lidera.
– Myślę, że mogło być lepiej, bo stać nas na więcej. Z drugiej strony sytuacja nie jest zła. Mamy tylko trzy punkty straty do lidera. Tak jest ta liga w tym sezonie. Jest duży ścisk w tabeli. Każde zdobyte lub stracone punkty mogą zmienić sytuację. Dlatego jeszcze bardziej musimy być skoncentrowani i zmobilizowani przed kolejnymi spotkaniami – podkreśla Korun.
Zwycięstwo nad Legią miało miejsce chyba w najbardziej oczekiwanym momencie. Potwierdziło bowiem rosnącą zwyżkę formy i dało impuls do pracy podczas przerwy na reprezentację.
– Każda wygrana cieszy, a nad Legią szczególnie bo wszyscy wiedzą jak silna jest to drużyna. Przed każdym sezonem do główny kandydat do mistrzostwa, ale to był tylko jeden mecz i musimy zachować chłodne głowy. Jest jeszcze bardzo dużo spotkań do rozegrania. W poprzednim sezonie losy mistrzostwa rozstrzygały się dopiero w rundzie finałowej. Na razie więc najważniejszy jest najbliższy mecz. O tym, co będzie dalej nie myślimy – przekonuje Słoweniec.
A w tym najbliższym meczu Piast zmierzy się z Wisłą Kraków. Teoretycznie o punkty nie powinno być trudno, bo ostatnio Biała Gwiazda nie błyszczała. Krakowianie ostatni raz wygrała pod koniec sierpnia, a ostatnie trzy spotkania przegrała.
– Nie można tak na nich patrzeć – przestrzega Korun – U siebie Wisła to inna drużyna niż na wyjazdach. Są mocni i miejsce w tabeli może mylić. Mieli słabszy okres, ale była przerwa podczas której mogli popracować, wyleczyć kontuzje. To jest bardzo trudny teren, ale jedziemy tam po wygraną – dodaje.
Szkoleniowiec Wisły „odkurzył” Pawła Brożka, a ten odwdzięcza mu się bramkami. W tym sezonie 36-latek zdobył ich już 7.
– Znam go już długo, nie raz grałem przeciwko niemu i rzeczywiście jest to napastnik, który jak jest w formie to bardzo trudno go zatrzymać. Na pewno będziemy brali to pod uwagę, ale przy takich piłkarzach to cała drużyna musi pracować na tym, aby nie dochodził do sytuacji. Wisła to nie tylko Brożek. Sa też inni, którzy potrafi strzelać bramki – przestrzega obrońca.
Starcie z Wisłą Kraków rozpocznie się o godz 20:30.
źródło; piast.gliwice.pl






















Wygrywamy z Wisłą w piątek. Po ograniu Legii wiatr w żaglach. Tylko 3 pkt do lidera. Liczymy na Was!
Zmarł nasz były trener Angel Perez Garcia:(