Czasu już nie mamy – Douglas Ferreira

Douglas Ferreira  w poprzednim sezonie bronił barw futsalowej drużyny Piasta tylko przez pół sezonu a i tak zdążył strzelić 11 goli, co dało mu czwarty wynik w drużynie.

Po zakończeniu rozgrywek wyjechał do Kuwejtu, gdzie przebywa jego żona, ale postanowił wrócić do Polski i kontynuować przygodę z gliwickim klubem. Nie przygotowywał się jednak z resztą zespołu. Na pierwszych zajęciach pojawił się kilka dni przed inauguracją sezonu. Jego forma była więc pewną niewiadomą.

– Przed pierwszym meczem z Rekordem byłem po trzech treningach. W Kuwejcie też trenowałem, jednak bez piłki, trochę mi tego brakowało, ale teraz jest coraz lepiej i czuję się coraz pewniej – przyznaje Brazylijczyk.

W starciu z Gattą to właśnie Douglas otworzył wynik, zaliczył też asystę przy drugim golu. Przed długi czas gliwiczanie nawet prowadzili, ale w drugiej połowie gospodarze pokazali, że wciąż trzeba się z nimi liczyć.-

– To był dobry mecz w naszym wykonaniu, może nawet najlepszy z tych czterech, co do tej pory rozegraliśmy. Małe to jednak pocieszenie, bo przegraliśmy.  Gatta u siebie to bardzo groźny rywal i rzadko tam przegrywa – podkreśla.

Gliwiczanie mogą mówić o pechu, bo w pierwszych czterech kolejkach zmierzyli się z zespołami, które trafiły z formą na początek sezonu.

– To prawda, tak  się złożyło, że w tych pierwszych kolejkach graliśmy z drużynami, które dobrze weszły w sezon. Chyba nikt się nie spodziewał, że np. Katowice będą miały po czterech meczach 12 punktów – zauważa futsalista.

W konsekwencji jednak niebiesko-czerwoni zajmują ostatnie miejsce  w tabeli.

– Cztery mecze i zero punktów na koncie. Nie jest dobrze, bo  już jest sporo drużyn, które mają tych punktów znacznie więcej.  Zmiany jakie miały miejsce przed sezonem jednak odbiły się na zespole, było ich zbyt dużo. Niektórzy z chłopaków nigdy nie grali w Ekstraklasie – podkreśla  Douglas

Trzon drużyny jednak stanowią zawodnicy, którzy mają ekstraklasowe doświadczenie, a jeszcze wiosną  z powodzenie rywalizowali z wszystkimi zespołami. Teraz jednak jakby coś się w nich zacięło.

– Ja zawsze staram dać drużynie jak najwięcej, szukać bramek czy asyst. Na razie jednak brakuje nam chyba odwagi. Osobiście będę próbował więcej, taką rolę miałem też w poprzednim sezonie, ale na boisku tez jestem od bronienia – przekonuje zawodnik.

Trenerom sen z powiem pewnie spędza brak drugiego i trzeciego pivota. W poprzednim sezonie tę rolę pełnili: Dewucki, Franz i Śmiałkowski. Na ten moment z różnych przyczyn żaden z nich nie gra w Piaście. W tej sytuacji jedynym „obrotowym” w  drużynie jest Michał Cygnarowski.

– Niestety przez większość spotkania gramy formacją 4-0. Potrafimy długo przetrzymać piłkę, obronić się, wyjść z  akcją, ale brakuje wykończenia. Musimy bardziej  grać do przodu i kreować więcej sytuacji – zaznacza Brazylijczyk.

W niedzielę  Piast podejmować będzie Red Devils Chojnice. Drużyna w pięciu rozegranych spotkaniach zdobyła 5 punktów, co przekłada się na  ten moment na 7 miejsce w tabeli. Douglas nie ma jednak złudzeń, że to też wymagający rywal.

– Łatwo nie będzie, nie ma co na to liczyć. Musimy do naszej gry dać więcej luzu. Jak się szybko nie strzeli bramki, to potem jest stres i wkrada się nerwówka. Czasu jednak już nie mamy. Musimy zacząć  punktować i to za trzy już w najbliższym meczu – stwierdza rozgrywający Piasta.

 

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze