Z Legią bez Jodłowca (zapowiedź)

W niedzielę o godzinie 17:30 Piast podejmować będzie Legię Warszawa. W poprzednim sezonie prawie do ostatniej kolejki oba zespoły walczyły ze sobą o tytuł mistrza Polski.

Ostatecznie to gliwiczanie po raz pierwszy  w historii sięgnęli po ten tytuł.  Z perspektywy czasu można powiedzieć, że losy tego tytułu rozstrzygnęły się już w Warszawie, kiedy to gliwiczanie po golu Gerarda Badii pokonali stołeczną drużynę.

– To była jedna z najważniejszych bramek w mojej karierze. Istotna też dla klubu, bo zrobiliśmy wtedy duży krok w kierunku tytułu. Oglądałem ją tysiąc razy, komentowałem z rodziną – powiedział PAP autor tego trafienia.

Katalończyk ostatnio notuje zwyżkę formy i będzie mógł znów zagrać przeciwko warszawiakom. Do dyspozycji trenera Fornalika nie będzie za to Tomasz Jodłowiec. Były reprezentant Polski jest zdrowy i chętny do gry, ale okazuje się, że w jego umowie znalazła się klauzula nie pozwalająca na występ w tym meczu.

– Tak to się potoczyło, nie dało się już nic zmienić. Nie jestem z takiego obrotu rzeczy zadowolony, na pewno – gdyby nie ten zapis – byłbym do dyspozycji trenera – przyznaje Jodłowiec.

Kompletnie niezrozumiały jest ten zapis. Takie stosuje się zazwyczaj w umowie wypożyczenia, a nie w umowach transferowych. W kuluarach mówi się, że gdyby Piast nie zgodził się na taki warunek, to Jodłowiec do Gliwic by nie trafił. Przynajmniej nie w tym sezonie. Ponadto – podobno – Legia obawiała się występu pomocnika. Dlaczego? Tego nie wie nikt. Chyba nawet ci, którzy na taki pomysł wpadli – ocenia dziennikarz „Sportowych Faktów”.

Niewątpliwie „Jodła” może za to przekazać cenne uwagi. Doskonale bowiem zna warsztat i pomysł na grę Aleksandra Vukovicia.

– Trenowałem tam przecież niedawno. Są solidną drużyną, zwłaszcza w defensywie, jednak uważam, że w ataku nie mają takiej siły, jak kiedyś. Mimo to trzeba uważać, bo Legia to klasowy, poukładany zespół – podkreśla i zdradza sposób na wicemistrzów  Polski.

– Z Legią można wygrać, ale trzeba podejść do meczu bardzo solidnie taktycznie, zagrać agresywnie, być cierpliwym i skoncentrowanym – zaznacza pomocnik.

Gerard Badia natomiast podkreśla, że ekipy z Łazienkowskiej już bać się nie trzeba.

– Jest inaczej. Już nikt nie myśli, że przyjedzie do Gliwic, wymieni na naszym boisku kilka podań i wywiezie trzy punkty – zauważa kapitan niebiesko-czerwonych.

Nikt chyba nie ma wątpliwości, że  goście będą chcieli zrewanżować się już w tę niedzielę za przegrany tytuł.

– Legia miała tytuł na wyciągniecie ręki, myśmy go zdobyli, ale to jest historia. Drużyna się zmienia, są nowi zawodnicy. Zapowiada się bardzo ciekawy mecz – zauważa Waldemar Fornalik.

Na ten moment można powiedzieć, ze obu zespołom nie idzie tak jakby sobie tego życzyły. Legia z dorobkiem 17 punktów zajmuje 6. miejsce w tabeli.  Piast ma dwa oczka mniej, co daje mu na ten moment 9. lokatę.

– Legia ma swoje ambicje, nie jest obecnie liderem, myśli na sto procent o zdobyciu mistrzostwa. My też będziemy skoncentrowani i zmobilizowani. Analizujemy grę rywala i jesteśmy przygotowani na różne warianty – przekonuje trener gliwiczan.

Poprzedni sezon trochę nauczył pokory trenera i zawodników Legii, ale ambicje pozostały.

– Nie ma co złościć się na Piasta, że wygrał dziewięć z ostatnich dziesięciu meczów w poprzednim sezonie. Wina leży po naszej stronie i wydaje mi się, że w tym sezonie – mimo że nie wszystko idzie gładko, choć nie spodziewaliśmy się, że tak będzie – drużyna inaczej podchodzi do meczów ligowych i chce kroczyć drogą, która pozwoli na osiągnięcie własnych założeń. Nie było w tym sezonie spotkania, poza tym w Płocku, gdzie drużyna nie byłaby w stu procentach na boisku – przekonuje Aleksandar Vuković.

Obaj trenerzy  nie będą mieli jeszcze wszystkich swoich podopiecznych do dyspozycji, ale wracają do gry  rekonwalescenci.

– Za wyjątkiem Kuby Czerwińskiego i Daniego Aquino wszyscy są już gotowi do gry. Przyglądamy się ich dyspozycji. Martin Konczkowski miał bardzo długą przerwę, ale zagrał kilkadziesiąt minut w ostatnim meczu drużyny rezerw. Wraca też Bartek Rymaniak. Decyzje o tym, kto zagra  będziemy podejmowali jednak w dniu meczu – zaznacza Fornalik.

Gdy gra się z Legią, to obowiązkiem jest zwrócenie uwago, kto będzie sędziował.

W tym meczu w rolę głównego arbitra wcieli się Jarosław Przybył z Kluczborka. Na liniach asystować mu będą Krzysztof Myrmus i Piotr Szubielski. Sędzią technicznym będzie natomiast Sebastian Krasny. VAR będą obserwować Tomasz Musiał oraz Piotr Lasyk.

Opracowanie: piast.gliwice.pl/PAP/legia,net

8 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
PiastKopernik

Będę i będę krzyczał, i śpiewał ich monotonna piosenkę na nasza modlę.

03.04.2009

nie no , powaga ? tak się boją Jodłowca haha 🙂 nie, boja się Mistrza Polski a Jodła byłby tylko jeszcze wzmocnieniem w tym meczu. No to lecimy…
Mistrzem Polski jest
Ukochany nasz
Mistrzem Polski jest
Nasz Piast Gliwice

Wszyscy na Okrzei !

orion

Legia to jest jednak stan umysłu.I ten ból dupy ciągle trwający.Bezcenne!

AMP

Dużo ważniejsze od sprawy Jodłowca jest to, czy Parzyszek ma klauzulę wypierdolenia po spadku. Bo na jego dobrowolne odejście nie liczę. Po obejrzeniu żałosnych pokazów beztalencia Parzyszka w meczach z amatorami w Skierniewicach i łamagami z Arki, przedstawiciele rezerw Carbo zrezygnowali z dalszego torturowania siebie.

KrissKopernik

Ciulu-zniknij

local

AMP – nikogo tu nie obraża..
Możesz przestać go wyzywać?!

KrissKopernik

Przykro mi ale nie mogę przestać

A chyba czytasz jego wypociny bez braku zrozumienia

Benek

@local
Słowo „ciul” nie jest w tym wypadku wyzwiskiem, ale trafnie postawioną diagnozą.