Tylko cztery dni mieli futsaliści Piasta na regenerację sił, a przede wszystkim na wyciągnięcie wniosków po trzecim już w tym sezonie przegranym meczu. W sobotę gliwiczanie zmierzą się z Gattą Zduńska Wola. Będzie to spotkanie wyjazdowe.
Pojedynki z Rekordem, Cleareksem miały bardzo podobny przebieg. W pierwszej połowie gliwiczanie starali się grać bezbłędnie w obronie, a jak się nadarzy – kontrować. Jedynym efektem jednak tego był strzelony gol przez Hermana, bo zarówno bielszczanie jak i chorzowianie strzelili tych bramek więcej i zainkasowali komplet punktów. W spotkaniu z AZS UŚ Katowice niebiesko-czerwoni zagrali już bardziej odważnie, stwarzali sobie sytuacje, oddali sporo strzałów, ale Bartłomiej Krzywicki nie skapitulował ani razu. Za to Akademicy zdobyli trzy gole, wszystkie po błędach gospodarzy.
– Mówiliśmy sobie w przerwie, aby nie podpalić się i nie dążyć za wszelką cenę do strzelania bramki, aby nie nadziać się na kontrę, a tymczasem dokładnie tak się stało i to dwa razy. Już po pierwszym golu katowiczanie zabunkrowali się jeszcze bardziej na 10 metrze i ciężko nam było stworzyć sobie sytuacje, a nawet jak już jakaś była, to świetnie bronił Bartek Krzywicki – ocenia postawę swoich kolegów i rywala Michał Widuch.
Tak się składa, że w tych pierwszych kolejkach Piast grał z drużynami ze ścisłej czołówki tabeli. Postawa Rekordu i Cleareksu niespodzianką na pewno nie jest, ale obecność na samej górze AZS-u czy nawet Gatty, która to poprzedni sezon miała nieudany, już pewnym zaskoczeniem jest.
– Przed sezonem nikt chyba nie wskazywał, że Katowice czy nawet Gatta będą w samym czubie, ale tak się składa, że zdecydowana większość drużyn udanie weszła w ten sezon i zdobywają punkty. My jednak nie możemy patrzeć jakie miejsce w tabeli zajmuje dany zespół, bo nie jesteśmy słabą drużyną, która musi się bać AZS-u czy Gatty. Mamy dobrych zawodników, z ambicjami, każdy z tych rywali jest w naszym zasięgu, ale musimy być skuteczniejsi i nie tracić tylu bramek – zauważa kapitan Piasta.
W przerwie letniej były głosy, że Gatta może nawet nie przystąpić do sezonu. Z zespołu odeszło kilku zawodników, ale trzon drużyny pozostał. Okazuje się, że to wystarczyło, aby wygrać pierwsze trzy mecze i być jedną z trzech drużyn, które mają na koncie komplet punktów.
– Na ten moment poza nami wszyscy już mają mniej lub więcej punktów na koncie. Te pierwsze mecze pokazały, że nie ma w tym sezonie słabych drużyn. Nawet beniaminkowie dobrze sobie radzą. Każdy może wygrać z każdym. Może właśnie jak pojedziemy do Zduńskiej Woli w roli zespołu, który nie będzie faworytem, to uda nam się przełamać i wygrać. Musimy jednak zacząć strzelać bramki, bez tego nie można wygrać meczu – podkreśla Rafał Barszcza – trener niebiesko-czerwonych.
Drużyna Gatty z kompletem punktów zajmuje drugie miejsce w tabeli. „Kocury” mają o dwie strzelone bramki mniej niż katowiczanie, stąd niższa lokata. Mało też goli tracą. W trzech meczach tylko cztery bramki przepuścił golkiper tej drużyny. Najskuteczniejszym strzelcem jest Daniel Krawczyk. Doświadczony futsalista ma cztery trafienia na koncie, co daje mu na ten moment wspólnie z Pedro Oliveira (Constract Lubawa) prowadzenie w klasyfikacji na króla strzelców. Dla Gatty będzie to drugie spotkanie u siebie. W pierwszym rozegranym w drugiej kolejce pokonali Red Dragons Pniewy 5:1. Piast czeka na pierwszą wygraną. Początek meczu – godzina 18:00.
źródło: piast.gliwice.pl/futsal
Foto: M Dusko






















Ostatnich 10 artykulow, z czego 5 o futsalu, 1 o LA i Fajdku, 1 o szermierce i tylko 3 o futbolowym Piascie.
Mecz z Legia tuz tuz, a tu ani artykulu ani zapowiedzi!
W sedno.