Po przerwie na występy reprezentacji do gry o ligowe punkty wracają zespoły z Futsal Ekstraklasy. W poniedziałek o godzinie 18:00 w małej hali gliwickiej Areny – Piast podejmie AZS UŚ Katowice.
Niebiesko-czerwoni w pierwszych dwóch kolejkach musiali uznać wyższość rywali i na razie są jedną z czterech drużyny, które mają zerowy dorobek,
– Zdawaliśmy sobie sprawę, że w tych pierwszych meczach o wygrane będzie bardzo trudno. W lidze też nie nastawialiśmy się, że zapunktujemy, ale też nie położyliśmy się na boisku, co myślę pokazaliśmy w grze – ocenia początek ligi Mateusz Omylak.
Nikt nie lubi przegrywać, ale z drugiej strony z porażek w starciu z tak dobrymi zespołami można wyciągnąć najbardziej trafne wnioski.
– Myślę, że zabrakło nam jakości w przodzie. W dwóch ligowych meczach strzeliliśmy jedną bramkę. Na hali to jest za mało, aby myśleć choćby o remisie. Musimy też dawać z siebie więcej. Przez 30 minut gramy całkiem przyzwoicie, ale w końcówce już nam tej determinacji zabrakło i stąd porażki – analizuje Omylak.
Od początku trenerzy twierdzili, że potrzebują 6-7 tygodni, aby przygotować zespół do sezonu. Było to konsekwencją zawirowań jakie miały miejsce po zakończeniu poprzedniej kampanii.
– Myślę, że na początku byliśmy na innym etapie przygotowań. Paru zawodników dołączyło do nas już w trakcie przygotowań i mieli zaległości. Mam jednak nadzieję, że te dwa tygodnie przerwy tak przepracujemy, aby cała dziesiątka mogła te 40 minut wytrzymać na boisku, bo jak są siły, to można głowa tez inaczej pracuje i wtedy można już skupić się na grze, taktyce i walczyć o trzy punkty w każdym meczu – zauważa rozgrywający Piasta.
W przerwie na reprezentację gliwiczanie zeszli już z obciążeń, co powinno przełożyć się na bardziej dynamiczną, a przede wszystkim ofensywną grę.
– Teraz mieliśmy już lżejszy okres, ale nie oznacza, że lżej trenowaliśmy. Chcemy już grać na świeżości, ale też z wytrzymałością wchodzić w każdy kolejny mecz – podkreśla futsalista.
W poniedziałek gliwiczanie zmierzą się z prowadzący w tabeli AZS UŚ Katowice. Akademicy wygrali dwa pierwsze mecze, strzelając rywalom aż 10 goli.
– Jakoś specjalnie bym się tym nie ekscytował, że mają sześć punktów i 10 bramek. Owszem, zaczęli bardzo dobrze, ale grali z Pniewami, którą są mocno osłabione w porównaniu do poprzedniego sezonu. Rywalizowali też z Lesznem – beniaminkiem, który na ten moment nie wydaje się specjalnie mocny. Na oceny przyjdzie czas dopiero po pierwszej rundzie – zauważa Omylak.
Dodatkowym smaczkiem tego pojedynku jest to, że są to Derby Górnego Śląska. W zespole z Katowic nie brak też zawodników, którzy występowali w gliwickich klubach, również i w Piaście.
– W AZS-sie gra paru chłopaków z Gliwic. Można powiedzieć że znamy się jak łyse koniec, ale zawsze jakaś tam niewiadoma będzie. Fajnie jest wygrywać z kolegami, aby potem móc się trochę z nich pośmiać, ale działa to też w drugą stronę – podkreśla.
Jeśli to derby, to można się spodziewać, że zawodnicy obu drużyn nie będą odstawiać nogi.
– Katowice zawsze grały taki fizyczny futsal. Mamy informację, że są bardzo dobrze przygotowani do sezonu. Grają szybko, dynamicznie, a czy będzie ostro? To też zależy od sędziów na co pozwolą. Na pewno łatwo o punkty nie będzie, ale ja jestem dobrej myśli – mówi Mateusz Omylak.
W świetniej formie jest Tomasza Szczurek. Były zawodnik Piasta w tym sezonie zdobył już cztery bramki dla AZS-u. Czy tobędzie największe zagrożenie ze strony Akademików?
-Wiem, czego możemy się po Tomku spodziewać i patrząc na liczby można powiedzieć, że trafił z formą w ten początek sezonu. Myślę jednak, że trenerzy nas dobrze przygotują do tego spotkania i uda nam się go zatrzymać – zaznacza an konie rozgrywający Piasta.





















