Po dwóch porażkach z rzędu gliwiczanie mieli już przysłowiowy nóż na gardle. Gdyby bowiem przegrali z Rakowem, to na dłużej ugrzęźliby w dolnej części tabeli.
Beniaminek z Częstochowy długo jednak prowadził 1:0 i jak wszyscy podkreślili zasłużenie. Dopiero pojawienie się na murawie rezerwowych piłkarzy sprawiło, że udało się nie tylko odrobić straty, ale też wygrać ten mecz.
– Nie wiem, czy to było zasłużone zwycięstwo. Raków podyktował nam ciężkie warunki. Trzeba sobie uczciwie powiedzieć, że było to najsłabsze spotkanie od kiedy ja jestem w Piaście, a może i nawet w tym sezonie. Charakter zespołu pokazuje jednak końcowy wynik, a my zdołaliśmy najpierw odrobić stratę, a potem jeszcze zdobyć gola, który dał nam trzy punkty – tak ocenił to spotkanie Patryk Tuszyński.
Przy wywalczeniu rzutu karnego duży udział miał Patryk Sokołowski. To po jego strzale zawodnik Rakowa zatrzymał piłkę ręką.
– Podobnie było w meczu z Lechią Gdańsk. W końcówce też wywalczyliśmy rzut karny i byliśmy bliscy wyrównania, ale w tamtym meczu przegrywaliśmy 0:2, a tu było trochę łatwiej, bo mieliśmy jedną bramkę strat. Potem graliśmy w przewadze i chwała drużynie, że zdołała odwrócić losy tego pojedynku na naszą korzyść.
Patryk Tuszyński natomiast zaliczył bezpośrednią asystę przy drugiej bramce, która okazała się zwycięska.
– Bardzo dobrze w tej sytuacji zachował Jorge Felix, który powalczył o piłkę z Petraszkiem. Dobrze mi zagrał, obróciłem się, obrońca został za mną. Zobaczyłem, że na pozycję wychodzą Badia i Sokołowski, chciałem odegrać im piłkę, ale zawodnik Rakowa na wślizgu tak niefortunnie ją przeciął, że wpadła do bramki – opisuje Tuszyński.
Pozyskany z Zagłębie Lubin napastnik zaliczył już trzy występy w barwach Piasta, ale we wszystkich wchodził dopiero po przerwie. Jak ocenia swoje występy?
– Ciężko na ten moment coś mądrego powiedzieć. Trzeci raz wchodzę z ławki na dodatek, gdy zespół przegrywa, a wtedy są inne priorytety i zadania. Trzeba za wszelką cenę próbować stworzyć i kreować sobie sytuacje. W poprzednich dwóch spotkaniach, choć zagraliśmy lepiej nie udało się odwrócić wyniku. Ten mecz nam się nie układał, ale chwała za to, że mimo tego – wygraliśmy i mamy trzy punkty – kończy Patryk Tuszyński.
Źródło: piast.gliwice.pl
Foto: Marcin Willner






















A ja z innej beczki niestety w tej kolejce ani Sedlar ani Valencia nawet nie załapali się na ławkę. Brakuje chłopaków u nas. 3 mam za nich kciuki żeby się w tych swoich ligach pokazali.
Zivec, kozak nad kozakami, a nie odnalazł się na Cyprze i z podwiniętym, ogonem wrócił do Lubina. Oby nie było tak, że za rok-dwa zobaczymy Valencię w koszulce Lechii, a Sedlara w koszulce Cracovii.
Gdzie wywiad z parodią napastnika Parzyszkiem? Chciałbym usłyszeć, komu zamierza strzelać bramki, skoro kopacze z Rakowa byli dla niego zbyt trudnymi przeciwnikami. W Skierniewicach też nie rozpłaczą się ze strachu na widok tatuaży i wypadałoby biegać, skakać, dryblować, uderzać na bramkę. Czyli zadanie nadludzkie.
Zamknij ryj błaźnie.
Olej go. Swoimi – bez wątpienia – słusznymi komentarzami karmisz trolla