Potrafię sam sobie też wypracowywać sytuacje, zejść do boku, rozegrać akcję i pomóc chłopakom, generalnie lubię być pod grą – mówi Patryk Tuszyński w rozmowie z piast.gliwice.pl
Patryk Tuszyński został do Piasta ściągnięty w trybie awaryjnym po tym jak kontuzji nabawił się Dani Aquino. 29-letni napastnik ma na swoim koncie występy także w Lechii Gdańsk, Jagiellonii czy tureckim Çaykur Rizespor Kulübü. Do Gliwic przeniósł się tuż przed tym, jak z Zagłębia zwolniono holenderskiego trenera. Czy gdyby zmiana nastąpiła wcześniej Tuszyński też zdecydował by się na przeprowadzkę?
– Nie miała to wpływu na moją decyzję. Akurat z Ben van Dael miałem dobre relacje i jego osoba pozwalała mi myśleć, aby pograć w Zagłębiu. Po jego zwolnieniu jednak jeszcze bardziej się cieszę że nie zostałem w Lubinie, szczególnie że tam dzieją się dziwne rzeczy. Zrobił się tam bałagan. Prawdopodobnie też zostanie zwolniony prezes. Jestem więc zadowolony, że trafiłem do Piasta, ale nie tylko dlatego. Jest tu bardzo fajna atmosfera, widać, że wszystko jest poukładane i zapięte na ostatni guzik – mówi napastnik.
Po zdobyciu mistrzostwa Polski kibice nie wyobrażają sobie, aby w tym sezonie Piast nie walczył o wysokie cele z czego zdaje sobie sprawę nowy piłkarz jedenastki z Okrzei
– Skoro udało się drużynie osiągnąć ten historyczny wynik, to na pewno poprzeczka teraz też jest wysoko zawieszona. W zespole było jednak dużo zmian. Potrzeba więc trochę czasu, abyśmy się mogli zgrać, ale myślę, że trener szybko nowych zawodników wkomponuje w zespół i będziemy walczyć o te najwyższe cele – zaznacza Tuszyński.
Po tym jak Aquino nabawił się kontuzji, Waldemar Fornalik nie miał zbyt dużego wyboru w ataku. Jedynym ogranym na tym poziomie napastnikiem jest Parzyszek. Teraz szkoleniowiec będzie miał szersze pole manewru, zwiększy się też rywalizacja.
W pokoju razem nie mieszkamy, jednak szybko z Piotrem złapaliśmy bardzo dobry kontakt. Rywalizacja na pewnie będzie, ale zdrowa – podkreśla były gracz Zagłębia.
Na ten moment trudno jednak spodziewać się, że Waldemar Fornalik posadzi najlepszego strzelca minionego sezonu na ławce. Tuszyński będzie musiał dopiero przekonać trenera, że warto na niego postawić.
– Nie przeszkadza mi to, że zaczynam mecze na ławce. Czasem lepiej jest atakować z drugiej linii niż być pierwszym i się bronić. Zobaczymy jak to trener poukłada. Ja jestem gotowy na grę od pierwszej minuty, jeśli będzie taka wola trenera – przekonuje napastnik.
Debiut już ma za sobą. W meczu z Lechią Gdańsk na murawie zameldował się w 73 minucie i narobił sporo ‘wiatru”.
– Myślę, że była to dobra zmiana. W przyszłości będę się starał wykorzystać każdą minutę – obiecuje.
Nie jest wykluczone też, że zagra on razem z Parzyszkiem, bo czasem Waldemar Fornalik na taki wariant też się decyduje.
– Potrafię sam sobie też wypracowywać sytuacje, zejść do boku, rozegrać akcję i pomóc chłopakom, generalnie lubię być pod grą i myślę, że takie rozwiązania jak gra dwoma napastnikami też by odpowiadała – przyznaje zawodnik.
Przerwa na reprezentację w przypadku Piasta przyszła w samą porę. W drużynie bowiem zaszło mnóstwo zmian i trenerzy potrzebowali więcej czasu, aby móc wkomponować nowych graczy. Sami zawodnicy też potrzebowali złapać oddech po lipcowo/sierpniowym maratonie.
– To był idealny moment na zmianę klubu, Miałem dużo czasu, aby poznać zespół, potrenować. Każdy dzień pracuje na moją i zespołu korzyść – podkreśla Tuszyński, który wyznaczył sobie na ten sezon wyraźny cel.
– Chcę strzelić minimum 10 bramek. Napastnik bowiem powinien kończyć sezon z dwucyfrową liczbą – zaznacza.
Okazja na pierwsze trafienie będzie w poniedziałek. W tym dniu Piast zmierzy się z Cracovią. Łatwo jednak nie będzie. „Pasy bowiem są w dobrej formie i zgromadziły już 13 punktów.
– To bardzo niewygodny zespół, silny fizycznie. Z meczów, które kojarzę z tamtego sezonu jeszcze w barwach Zagłębia, to nie były dla nas łatwe pojedynki, chyba nawet najcięższe ze wszystkich. Musimy grać piłką, podmieniać strony, nie możemy wdać się z nim w fizyczne pojedynki czy przepychanki, szczególnie z obrońcami. To wysocy, silni zawodnicy, którzy nie przebierają w środach aby zatrzymać rywali, ale jedziemy tam po trzy punkty – zaznacza na koniec Patryk Tuszyński.
Źródło: piast.gliwice.pl
Foto: piast-gliwice.eu





















