Tak dynamicznego wejścia w sezon Piast jeszcze nie miał. Gliwiczanie mają już za sobą boje w eliminacjach Ligi Mistrzów, mecz o Superpuchar Polski, inaugurację PKO Ekstraklasy i pojedynek w Lidze Europy.
W niedzielę natomiast podopieczni Waldemara Fornalika rozegrają swój pierwszy w tym sezonie mecz wyjazdowy, którego stawką będą ligowe punkty. Niebiesko-czerwoni zmierzą się ze Śląskiem Wrocław.
W poprzednim sezonie zdecydowanym faworytem byłby mistrz Polski. Na ten moment jednak nie do końca wiadomo w jakiej dyspozycji są zawodnicy klubu z Okrzei. Z jednej strony bowiem pokazują, że wciąż potrafią ładnie i kombinacyjnie rozgrywać piłkę, tworzyć ciekawe i zaskakujące akcje, stwarzać sytuacje i zdobywać bramki, ale przydarzają się im błędy, które kosztują ich stratę goli i punktów.
– Brak koncentracji. ja bym w tym upatrywał źródła błędu. Każdy z nas w szatni ma świadomość, że posiada odpowiednie wysokie umiejętności piłkarskie. Być może chwile rozluźnienia, czasami zła ocena tego jak zachowa się piłka, bo pójdzie w inny kozioł, niż zawodnik tego oczekuje. Presja ze strony przeciwników również ma wpływ na to, że przytrafi się błąd. Oczywiście, nie możemy się z tym zgodzić, musimy pracować nad tym, by popełniać ich jak najmniej – tak próbuje tłumaczyć to Jakub Czerwiński w rozmowie z klubową witryną do którego akurat można mieć najmniej pretensji. Defensor bowiem nie tylko jest nr 1 w obronie, ale też strzela bramki.
Gliwiczanie mają prawo odczuwać presję. Zdobycie mistrzostwa Polski sprawiło, że oczekiwania wobec drużyny od początku sezonu są na maksymalnym poziomie. Zresztą nikt nawet w drużynie czy klubie nie wspomina, że celem jest np. awans do górnej ósemki. Kibice też wyobrażają sobie, że Piast będzie grać o najwyższe cele.
Na początku pewnym problemem może być konieczność rozgrywania spotkań co trzy dni, choć Kuba Czerwiński przekonuje, że to nie problem.
– Mogę wszystkich zapewnić, że dla naszego sztabu szkoleniowego gra co trzy dni nie stanowi żadnego problemu, żeby znaleźć czas na dogłębną analizę poprzedniego meczu. Po porażkach czy słabszych spotkaniach naturalnym jest, że chce się jak najszybciej zagrać kolejny mecz. Podobnie jest po zwycięstwie, bo będąc w euforii po wygranej również chce się jak najszybciej rozegrać następne zawody. Dlatego powtórzę to, coś już mówiłem – granie co trzy dni to jest coś najlepszego, co może spotkać zawodowego piłkarza – zaznacza Czerwiński.
Śląsk w poprzednim sezonie przez pewien czas był nawet zagrożony spadkiem. Dopiero po przerwie zimowej, kiedy to nastąpiła zmiana trenera, wrocławianie poprawili swoją grę na tyle, że spokojnie się utrzymali. Obecną kampanię zaczęli od wyjazdowego zwycięstwa nad Wisłą Kraków, które jednocześnie było czwartą z rzędu ligową wygraną. To jednak niewiele mówi, bo zespół spod Wawelu wciąż boryka się z różnego rodzaju problemami. Mimo to we Wrocławiu marzą, aby po 20 latach zacząć sezon od dwóch zwycięstw.
– Czeka nas bardzo trudny pojedynek z mistrzem Polski i nie będzie łatwo o zwycięstwo. Czujemy respekt przed rywalem, ale mamy wielkie pragnienie zrobić dobry wynik i zwyciężyć. Liczę, że ta passa zwycięstw będzie jeszcze trwać – powiedział na przedmeczowej konferencji trener Śląska Wrocław Vitezslav Laviczka.
Ślak nie przystąpi do tego spotkania w optymalnym składzie. Napastnik Erik Exposito, który latem zajął w kadrze miejsce Marcina Robaka, nie jest jeszcze gotowy do gry na oczekiwanym poziomie. Mateusz Radecki, z którego w zimie Czech zrobił ze świetnym skutkiem „fałszywą dziesiątkę”, po raz drugi w tym roku się leczy i dopiero kończy rehabilitację po odnowieniu się kontuzji kolana. Tak więc Laviczka na ten moment nie ma napastnika, który mógłby postraszyć Piasta. Nic więc dziwnego, że Jakub Czerwiński liczy, że on i jego koledzy wrócą do Gliwic z kompletem punktów.
– Śląsk dobrze zaczął ten nowy sezon. Kilka zmian, które tam nastąpiły już w pierwszym meczu było widać, że przyniosły nową świeżość. Dołożyli jeszcze do jakości, która zawsze tam była. Jest w ich szeregach kilka postaci, które potrafią odmienić losy meczu. My liczymy na naszą dobrą postawę. Jeśli zagramy na swoim wysokim poziomie, to jestem przekonany, że wywieziemy z Wrocławia trzy punkty.
W drużynie z Gliwic na pewno nie zobaczymy Tomasa Huka, który będzie pauzował za czerwoną kartkę, jaką zobaczył w meczu z Lechem. Nie zagra też kontuzjowany Dani Aquino. Zmian w porównaniu do pucharowego starcia z FK Ryga pewnie jednak będzie kilka. Waldemar Fornalik musi bowiem brać pod uwagę, że już w czwartek jego drużyny rozegra rewanżowe spotkanie z mistrzem Łotwy, a wynik, który udało się osiągnąć w Gliwicach jeszcze awansu nie gwarantuje.
Opracowanie: piast.gliwice.pl
Cyt. za: piast-gliwice.eu, slaskwroclaw.pl






















Ciekawe czy i komu Fornalik da odpocząć, i kogo zobaczymy… Rymaniak Mokwa Sokołowski Steczyk?
Wychodzimy najmocniejszym składem, chyba że znajdzie się jakiś poobijany..
A wracając do Piotra, może nie strzela bramek, ale za to ściąga na siebie obrońców przez co inni mogą strzelać bramki.
To tak na pocieszenie 🙂
Parzyszek prędzej, czy później się odblokuje. Strzeli parę goli i będzie wtedy na tym forum „panem piłkarzem”. Ci sami, co teraz na nim wieszają psy, będą go wychwalać pod niebiosa. Bo taka jest mentalność kibiców, mentalność prosta jak budowa cepa. Można ją podsumować następująco – strzelasz gole, jesteś superzajebistympiłkarzem, nie strzelasz, jesteś frajeremnieudacznikiemkopaczem. Żadnych światłocieni, żadnych stanów pośrednich. Dotyczy to zresztą nie tylko Parzyszka, ale i Placha, i Badii, Valencii, Dzika, Kirkeskova, wszystkich, którzy teraz mają obniżkę formy. Teraz są to beznadziejni kopacze, a miesiąc temu byli wspaniałymi piłkarzami. Kurwa, dziecinada. Czasem żałuję, że my gramy w ekstraklasie. Tacy kibice zasługują na klub w II lidze, a nie na MISTRZA POLSKI.
Parzyszek jak dotąd nie dał powodów żeby go nazwać panem piłkarzem no chyba że 10 goli w sezonie dla ciebie jest czymś szczegolnym. A Kirkeskov na poczatku przygody z Piastem też grał piach to dlaczego miał być chwalony w komentarzach.
To ja Ci przypomnę, drogi znawco tematu, wychwalanego i opłakiwanego niejakiego Nespora. Pamiętasz ile bramek ten idol strzelił w 33 mieczach wicemistrzowskiego sezonu? 11 (słownie: jedenaście). Prawda jest taka, że od czasów Kamila Wilczka nie mamy prawdziwego killera. On sam, zostając królem strzelców, strzelił 20 bramek. Odwalcie się w końcu od PP, bo tak jak napisał @local, wykonuje naprawdę ciężką pracę na całym boisku. A o takim Wilczku, to możemy sobie jedynie pomarzyć…
Pamiętaj że piszesz do faceta który nazwał cię ubekiem i pederastą z kodu.Sugerował też że spotykasz się ze mną w celu homoseksualnych kontaktów.Zachowal się w stosunku do ciebie jak ostatnia kanalia a to ze mną miał spinę.
😀 Kij mu w oko. Pewnie lata na marsze równości z kamieniami w portkach i koktajlami Mołotowa i we wszystkich widzi homoseksualistów
Wolę od jego ciężkiej pracy na całym boisku, skuteczną w obrębie pola karnego.
Wcale nie uważam Wilczka za killer w ataku bo grał egoistycznie. A Nespor świetnie się uzupelnial z Barisiciem na tamten moment.
Chlopie, problem w tym, ze Ty nikogo”nie uwazasz”. A poza tym czym miedzy innymi charakteryzuje sie killer, jesli nie „egoistyczna” gra? Wazne zeby strzelil ze 20 bramek
Nespor z Barisicem swietnie uzupelniali… ale te 20 bramek strzelili ”wspolnie”. A jak Parzyszek z Felixem razem strzela 20 to bedzie dobrze, czy znowu bedziesz jojczyl.
Czytaj ze zrozumieniem
Od drugiego meczy rozegranego przez Parzyszka w drużynie Piasta twierdze ze jest słabym piłkarzem i zdania nie zmieniam. Nogi przeszkadzają mu w grze, jedyny pozytyw to gra głową a to według mnie za mało na pierwszy skład. Kolejnym słabym piłkarzem jest Korun i to nie od jego ostatniego meczu tylko od dawien dawna. Gdyby Szmatuła grał tak nogami jak Plach pewnie byłby pierwszym bramkarzem, póki co na bramkarzy nie mamy co narzekać. Co do Valenci to ciesze się z jego gry to jedyny zawodnik który obdarzony jest technikom dająca drużynie nieprzewidywalność. Wychodzi poza wszelkie utarte schematy to z nim rywale mają najwiecej problemu. Szkoda że taki zawodnik jest tylko jeden.
Teraz można gdybać ale uważam że jakby to Kuba bronił od początku sezonu to teraz to my bylibyśmy w 2 rundzie el LM
Kuba bronił w superpucharze i wyglądało to jak wyglądało
Jestem tego samego zdania. Ale teraz to możemy sobie pogdybać.
Jak Piast teraz tak gra bez formy to ciekawe jak forma wróci. Będziemy niszczyć każdego na swojej drodze. Niby bez formy teraz ale gra jakoś się klei. Jedyne mankamenty to:
– brak skuteczności (okazje są)
– obrona musi popracować nad skupieniem się
– w końcówkach meczów brakuje siły i koncentracji
mimo tego gramy ładną piłkę. Mam nadzieję, że dziś wygrają.
Mam nadzieję że będzie łatwo wygrają. Powodzenia
100% poparcia. Moim zdaniem jeśli skuteczność ataku zostanie poprawiona – czy to za sprawą Parzyszka czy Aquino, a obrona nabierze pewności siebie, czy to za sprawą Huka, czy Koruna – mamy pakę na obronę tytułu. I to nie jest pisanie na wyrost.
Dla mnie panem piłkarzem w polskiej lidze z napastników przez ostatnie kilka sezonów są lub byli tacy napastnicy jak Angulo Nikolic Piątek no może jeszcze Robak.