Piast – FK Ryga, pod szatniami

Pierwsze starcie z FK Ryga Piast rozstrzygnął na swoją korzyść. Punktem zwrotnym było wejście Martina Konczkowskiego. Pomocnik ten rozruszał ofensywę gospodarzy.

Z jego podania padł pierwszy gol, przy drugim też miał duży udział. Mimo zwycięstwa, po końcowym gwizdku sędziego jednak zarówno wśród kibiców jak samych zawodników panowały mieszane uczucia.

– Musimy uszanować ten wynik, bo wygraliśmy mecz – mówi Martin Konczkowski dla oficjalnej strony klubu –  Nie zachowujmy się tak, jakbyśmy przegrali. Wiemy w jaki sposób straciliśmy bramki, ale pozytywne jest to, że odwróciliśmy losy spotkania. Przegrywając 0-1, nie zapowiadało się, że zdołamy strzelić trzy gole, a jednak to zrobiliśmy. Moim zdaniem zabrakło koncentracji. Pomimo tego, że był to niewygodny przeciwnik, nie możemy popełniać takich błędów – podsumowuje zawodnik.

Błędy, które popełnili gliwiczanie kosztowały ich stratę dwóch goli. Bardziej jednak boli to, że były to pomyłki, jakie rzadko przytrafiają się nawet na meczach juniorów.   

– Nie wiem z czego to wynika – przyznaje Konczkowski –  Brak koncentracji albo nadmierne przekonanie, że wszystko się ułoży po naszej myśli, tak jak to było w poprzednim sezonie. Musimy robić swoje i pracować w taki sposób, do jakiego przyzwyczailiśmy. Nie możemy sądzić, że wszystko przyjdzie łatwo, aczkolwiek pierwszy mecz wygraliśmy. Wynik jest niezły i patrzymy optymistycznie przed rewanżem – dodaje.

Drugim z bohaterów tego pojedynku był Jorge Feliz. Hiszpan zdobył dwa gole. On też jednak czuł niedosyt.

– Myślę, że zrealizowali plan minimum, ale wydaje mi się, że Riga to słabsza drużyna od BATE. Białorusini bronili się, ale przy okazji grali też w piłkę, a Łotysze  tylko bronili – przyznał na łamach TVP Sport Felix.

Rewanż nie będzie formalnością, ale gliwiczanom wystarczy remis, a to jednak stawia ich w bardziej komfortowej sytuacji.

– Będziemy próbowali wygrać. Jeśli próbujesz się bronić cały czas to przegrasz i nie awansujesz. Jeśli zagramy tak jak w pierwszym meczu to wygramy – dodaje w rozmowie z klubową telewizją.

W zespole z Rygi występuje Kamil Biliński, zanny m.in. z występów w Śląsku Wrocław. Zawodnik ten wierzy, że w rewanżu jeszcze jego drużyna nie jest bez szans.   

– Gra w defensywie jest naszą mocną stroną. Tracimy mało bramek od dłuższego czasu. Jest to zasługa całego zespołu, ale i bramkarza. Robert dobrze wygląda między słupkami i dawno trzech bramek nie dostał. Widać było po nim, że nie jest do końca zadowolony. Co zrobić… To są puchary, w Rydze mamy kolejne 90 minut i liczę na emocje. Nie jesteśmy na straconej pozycji – zaznaczył napastnik.

Rewanżowe spotkanie zostanie rozegrane 1 sierpnia (czwartek). Początek meczu zaplanowano na godzinę 18:30.

Opracowanie: piast.gliwice.pl
Cyt za: piast-gliwice.eu, TVP Sport

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze