Piast – Riga FC, trenerzy o meczu

Piast pokonał mistrza Łotwy 3:2, ale radości po końcowym gwizdku sędziego nie było. Piłkarze z Gliwic schodząc do szatni nie zatrzymali się przy dziennikarzach, słychać było też trzaskanie drzwiami.

– Byłem zły, to jest fakt. Natomiast kwestia też organizacyjna, bo zazwyczaj jest tak, że jak chcę powiedzieć kilks zdań w szatni i czekamy, bo jeden zejdzie od razu, drugi za 5 minut, na niektórych czekamy 15 minut. Poprosiłem, aby najpierw przyszli do szatni, bo chciałem powiedzieć, to co miałem do powiedzenia, a potem byli do dyspozycji mediów – tak tłumaczył  zachowanie swoich podopiecznych Waldemar Fornalik.

Trudno jednak się temu dziwić. Mogło być 3:0 i już po tym pierwszym spotkaniu cieszyć się z awansu, a skończyło się 3:2 i sprawa awansu do kolejnej rundy jest otwarta.

– Na pewno to zwycięstwo mogło być bardziej okazałe i z większym spokojem jechalibyśmy na mecz rewanżowy. Ale i tak jesteśmy zespołem, który wygrał. Nie można być zadowolonym przede wszystkim z wyniku, bo z dobrze dysponowanym przeciwnikiem, który zagrał agresywnie w defensywie, strzeliliśmy trzy bramki, ale też strzeliliśmy sobie dwie. To jest niepokojące, bo w całym poprzednim sezonie myślę, że nie popełniliśmy tylu tak prostych błędów, po których padły bramki. Tu mamy materiał do przemyśleń i musimy wyciągnąć wnioski. Mogliśmy mieć bardzo fajny wynik, który, dawałby nam jedną nogą awans do dalszej rundy, a tak musimy pojechać skoncentrowani, aby osiągnąć wynik, który pozwoli nam dalej awansować – ocenił trener Piasta. .

Oba gole, które zostały zapisane na konto gości wypracowali i strzelili sobie gospodarze.

– Na to trudno znaleźć odpowiedzieć. To są reakcje ludzi w ułamku sekundy, element nieporozumienia, z drugiej strony jakiś kiks piłkarski, jak padła pierwsza bramka. To są trudne sytuacje, bo zaczyna się mecz od 0:1, a wiadomo jak ważna jest każda bramka i jak potem trudno dojść do sytuacji. Plus jest taki, że wygraliśmy i zespół potrafił odwrócić losy tego meczu – tłumaczy Fornalik

Gliwiczanie przeważali, byli częściej w posiadaniu piłki, ale tez miel iduzo strat i nieudanych zagrań.

– Na pewno nie byliśmy super dysponowani w tym dniu, nie grało nam się łatwo, dużo piłek gubiliśmy. Ludzie, którzy do tej pory odpowiadali za grę ofensywną, nie do końca to wychodziło. Wynikało to też z głębokiego zespołu z Rygi, a ta bramka jeszcze im to ułatwiła, napędziła, a my – niestety wkrada się jakaś nerwowość – wyjasnia szkoleniowiec.

Gdy Feliks zdobył gola na 3:1. Zaraz potem jednak Korun głową  próbował zgrac piłke do Placha, którego jednak nie było między słupkami. W efekcie obrońca zaliczył „swojaka”.

– Nie widziałem jeszcze tej sytuacji, nie widziałem zachowania bramkarza, ale prawdopodobnie jak to błąd w komunikacji. Nie było aż tak głośno, żeby nie można było krzyknąć. Muszę to zobaczyć, bo Franka nie było w bramce, z tego co widziałem z perspektywy ławki – na gorąco komentował zachowanie swoich zawodników Fornalik.

Umiarkowanie zadowolony był natomiast Mihails Konevs. Jego zespół zagrał konsekwentnie i do Rygi wraca z wynikiem, który zostawia kwestię awansu otwartą.  

– W tym meczu plan był taki, aby dobrze bronić i grać szybko do przodu. Obrona bardzo dobrze wyglądała, gorzej poszło nam w przodzie. Naszą silną stroną jest gra w oparciu o obronę. Piast nas niczym nie zaskoczył, oglądaliśmy ostatnie cztery mecze rywali. Długo przytrzymują piłkę, a potem posyłają ją ze skrzydła w pole karne. Zagraliśmy bez dwóch podstawowych obrońców, pauzujących za kartki, musieliśmy eksperymentować. Naszym plusem jest to, że gramy u siebie rewanż. Znamy Piasta, wiemy, że łatwo nie będzie. Będziemy myśleli, jak zagrać. Taki futbol jaki dziś prezentowaliśmy zdarza nam się w lidze łotewskiej raz na rok, zazwyczaj to my dominujemy na boisku. W ostatnich pięciu meczach nie straciliśmy bramki, a dziś aż trzy – podsumowuje Mihails Konevs.

a

Opracowanie: piast.gliwice.pl
Foto: Marcin Willner

10 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Professor G

na plus…no to po pierwszych meczach mamy Felixa i Sokołowskiego w formie, Konczkowski i Czerwiński co najmniej tak dobrze jak w ub. sezonie, Dziku pokazuje charakter… o sprawach oczywistych tzn. to co się dzieje w obronie nie piszę. A Piotruś Pa?

Bravo1979

Cóż można powiedzieć o takim spotkaniu. Jeśli gra się przez 75 % spotkania u siebie z takim zespołem jak FC Ryga do tyłu, to efekt musi być kompromitujący! Nawet gdy prowadziliśmy 3:1, to i tak zespół nie wiedząc czemu, grał na własnej połowie. To skutkowało stratą drugiego gola. Jednakże mimo wyniku jestem optymistą co do awansu i wierzę, że potrafimy wywalczyć awans.

orion

Chłopaki po mistrzostwie chyba mają problem z koncentracją.Coz zwycięzców się nie sądzi.Fornslik powinien ich chyba trochę ochrzanic i zdaje się tak wczoraj było.Sokolowski już pierwszy skład.Zasluguje.

lolo

Czyzby pilkarze forme zatracili? Albo sa przemeczeni okresem przygotowawczym do sezonu? Albo nie radza sobie z presja? Albo uwierzyli, ze sa tacy dobrzy i wyjazdy zagraniczne im sie marza?
W kazdym badz razie, nie rozumiem tego stylu – granie do tylu (jak za dawnych lat), holowanie pilki, a jesli podania to raptem na pare metrow i proba wejscia do bramki? Dlaczego brak strzalow z dystansu? Brak przerzutow na lewa strone na Kirkeskova? Brak szukania okazji do stalych fragmentow gry (karny, wolny)? Brak zwyczajnego cwaniactwa!
Dlaczego Trener Sezonu zwleka ze zmianami? Dziczek, Valencia, Pietrowski nadawali sie do zmiany po pierwszej polowie. Wystarczylo wrocic do ustawienia z Konczkowskim i od razu bylo widac efekty. Mysle, ze niektorzy powinni posiedziec na lawce, i powinno sie dac szanse Bartkowi Rymaniakowi, i dalej trzeba szukac napastnika.

Piast1945

Dokładnie, nie mamy godnego zastępcy, Korun przegrywał z Sedlarem konkurencję a nowi są jak się okazuje, gorsi od Koruna więc gdzie te wzmocnienia obiecane przez zarząd. Niestety jesteśmy słabsi niż w poprzednim sezonie a tak mistrz Polski nie powinien postępować.

impresti

Chłopie,
piszesz jakbyś miał jakieś osobiste porachunki z zarządem, a wiedzę o piłce i transferach znikomą. Zanim Sedlar zaczął grać jak najlepszy obrońca minęły 2 lata od transferu i też potrzebował czasu, żeby się zgrać z Czerwińskim. Huk na papierze też wygląda nieźle i daj mu czas, a Rymaniak też był uważany za najsolidniejszego PO w lidze. O wahaniach formy nie wspominam. Wyjmij widły z dłoni i przestań wciąż szukać winnych lub jechać po zarządzie za wyimaginowane winy.
Wygraliśmy mecz a ty chcesz k….. odwoływać zarząd.

Piast1945

Być może w jakiejś przyszłości będzie to wyglądało inaczej ale na razie nowi po prostu nie pomagają i widzi to chyba każdy. Co do Sedlara to po paru kopnięciach wiedziałem, że będzie z niego duża pociecha, zresztą nigdy nie schodził poniżej dobrego poziomu. Wygraliśmy z Rygą i b. dobrze ale jest to zespół który nawet w naszej lidze miałby kłopoty z punktowaniem aczkolwiek oczywiście ciężko się wygrywa gdy drużyna gra autobusem przed bramką. Zarząd… zarząd jest dożywotnio nieusuwalny więc…

Benek

Pieprzysz. Sokołowski, Huk, czy Holubek są na już do pierwszego składu.

PiastKopernik

Myślę, ze czas skończyć mówić o wyciąganiu wniosków. Czas to zrobic.

seal

Skończcie gadać o wstrząsach bo jak Fornalik zacznie trząść zespołem to będzie koniec tego zespołu. Tracimy bramki po głupich indywidualnych błędach najpierw Placha teraz Pietrowskiego i Koruna. Ja mam nadzieje ze Czerwiński z Hukiem stworzą nie gorszą parę jak grał Sedlar. Tak jak wcześniej kolega nadmienił pierwszy sezon Sedlara u nas tez nie był porywający.