Szalony sezon Piasta w Futsal Ekstraklasie – runda finałowa

Futsalowa drużyna Piasta część zasadniczą sezonu 2018/19 z dorobkiem 36 punktów zakończyła na szóstym miejscu w tabeli.

Do trzeciego miejsca gliwiczanie tracili 9 oczek, a do zdobycia było  ich 15. Teoretycznie więc była szansa nawet na medal, ale praktycznie trudno było się spodziewać, że wyżej notowane zespoły będą aż tak mocno  gubić punkty, a Piast wszystko wygra. Drużyna postawiła sobie jednak za cel  pokazać się z jak najlepszej strony i przesunąć się w górę choćby o jedno oczko wyżej.

Już w 1. kolejce rundy finałowej przyszło gliwiczanom zmierzyć się z Rekordem. Spotkanie to było rozgrywane w Bielsku Białej, a tam obrońcy tytułu mistrzowskiego nie zgubili w tym sezonie nawet 1 punktu. Tym razem też zespół z Cygańskiego Lasu okazał się leszy wygrywając 4:1.

Nie złamało to jednak ducha walki u zawodników z Areny. W następnej serii gliwiczanie pojechali do Torunia. Gospodarze liczyli, że wygrają i tym samym przypieczętują wicemistrzostwo Polski. Torunianie pod koniec pierwszej połowy objęli prowadzenie. W 28 minucie wyrównał Dewucki, potem Parra i Franz podwyższyli wynik na 3:1.  Pod koniec 39 minuty meczu Wojciechowski strzelił jednak kontaktowego gola. Na 15 sekund przed końcem spotkania gliwiczanie  prowadzili 3:2.Wtedy to Rafał Franz wybijając piłkę z pola karnego trafił w rękę Wojciechowskiego. Futsalówka spadła pod nogi zawodnika FC Toruń, który próbował to wykorzystać i oddać strzał. W ferworze walki przewrócił się o nogi zawodnika Piasta. Sędzia przerwał grę i gdy spodziewano się, że podyktuje rzut wolny dla gliwiczan za zagranie ręką, to wskazał na szósty metr. Gospodarze za sprawą Elsnera doprowadzili do yrównania. Mecz zakończył się wynikiem 3:3 i sporym niesmakiem.

W następnej kolejce niebiesko-czerwoni mieli już zagrać wreszcie u siebie, a w Arenie w 2019 roku w meczu ligowym nie  zgubili nawet punktu. Gatta, choć w całym sezonie grała w kratkę, to jednak miała apetyty na zdobycie Areny, ale szybko im to podopieczni Klaudiusza Hirscha wybili z głowy. Zwycięstwo 6:1 było najmniejszym wymiarem kary, jaki gliwiczanie mogli w tym dniu wymierzyć Kocurom ze Zduńskiej Woli.

W następnej kolejce Piast zmierzył się z Clearexem. Chorzowianie walczyli o medal, byli wiec bardziej zdeterminowani i to przeważyło o ich zwycięstwie. Po pierwszej połowie był remis 2:2. Po zmianie stron rozkręcił się Mikołaj Zastawnik. Reprezentat Polski zaliczył hat-tricka.

Na zakończenie sezonu Piast podejmował Acanę Orzeł Jelcz-Laskowice.  Mówiło się, że będzie to mecz towarzyski, bo pozycje w tabeli obu zespołów były już ustalone. Nic takiego jednak nie miało miejsca. Zawodnicy obu ekip zagrali na 100% przez co kibice zobaczyli świetne widowisko. Mecz życia rozgrywał Maciej Rozmus. Golkiper  Piasta wybronił wszystkie strzały graczy Orłów. Bardzo dobre zawody zaliczył też Marek Bugański, który dwukrotnie wpisał się na listę strzelców.

– Cieszę się, że takim optymistycznym akcentem zakończyliśmy ten sezon, który jak pamiętamy zaczął się fatalnie dla nas. Kontuzje i różne inne problemy nas nie omijały. Po pierwszej części nikt już na nas nie stawiał, a my potrafiliśmy się podnieść. Owszem plany były inne, mierzyliśmy wyżej, ale piąte miejsce wciąż jest najwyższym jeśli chodzi o gliwicki futsal od wielu lat – podsumował sezon Klaudiusz Hirsch – trener Piasta.

Ostatecznie Piast zakończył sezon na 5 miejscu. Gliwiczanie zgromadzili 43 punkty, strzelili rywalom 88 goli, tracąc przy tym 77 bramek.

Kibice mieli też okazje przeżyć mnóstwo pozytywnych emocji w meczach Pucharu Polski, ale o tym napiszemy  w osobnym odcinku..

źródło: piast.gliwice.pl/futsal

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze