W przerwie między rundami w futsalowej drużynie Piasta zaszło kilka istotnych zmian. Odeszli Roberto Terol, Dmytro Pidchenko i Michał Lebiedziński.
W ich miejsce przybyli Douglas i Dominik Śmiałkowski. Po rehabilitacji wrócili do drużyny Bugański i Dewucki. Trenerowi przybyła więc pełna czwórka.
W przypadku pierwszych dwóch zawodników liczono się, że będą potrzebować trochę czasu, by „odpalić”. Gliwiczanie rundę rewanżową zaczęli jednak od mocnego uderzenia, bo wyjazdowego zwycięstwa nad AZS UG Gdańsk 9:3. Wygrana nad najsłabszym zespołem w lidze nie dawała jednak jednoznacznej odpowiedzi czy Piast jest już na tyle mocny, by móc rywalizować z najlepszymi.
W następnej kolejce do Gliwic zawitali Słoneczni z Białegostoku. Goście pierwsi zdobyli bramkę, a na przerwę schodzili prowadząc 2:1. Pojawiła się niepewność, ale po zmianie stron gospodarze potrzebowali ledwie czterech minut, by wyjść na prowadzenie, którego nie oddali już do końca meczu.
Potem nastąpiła przerwa na występy reprezentacji. Klaudiusz Hirsch wykorzystał ten czas na wkomponowanie do drużyny nowych zawodników. Efekt był taki, że Piast rozbił Red Dragons Pniewy 5:1.
To co wydarzyło się tydzień później wstrząsnęło Futsal Ekstraklasą. Gliwiczanie rozgromili na wyjeździe FC Toruń 6:0. Dla późniejszych wicemistrzów Polski była to najbardziej upokarzająca porażka, bo miała miejsce u siebie i na dodatek torunianie nie strzelili nawet bramki.
W następnej kolejce niebiesko-czerwoni planowo pokonali Pogoń 04 Szczecin 3:0, a trzy dni później rozbiłi Gattę Zduńska Wola 5:2.
– W tym roku pokonaliśmy już brązowego medalistę mistrzostw Polski, teraz wicemistrza, a teraz czas ograć mistrza – mówił po tym meczu Marek Bugański.
Mistrza Polski nie udało się pokonać, ale było blisko. Rekord wygrał tylko 6:4. Po raz kolejny katem Piasta okazał się Michał Marek, który skompletował hat-tricka.
Kilka dni później gliwiczanie pokonali na wyjeździe Clearex Chorzów 3:1. A potem też pewnie ograli, ale już u siebie AZS UŚ Katowice 5:2, a przypieczętowali awans do grupy mistrzowskiej wyjazdowym zwycięstwem nad Red Devils Chojnice 4:3. Wprawdzie na koniec marca jeszcze podopieczni Klaudiusza Hirscha musieli uznać wyższość Orła Jelcz-Laskowice, przegrywając 0:3, ale nie miało to już konsekwencji na miejsce w tabeli. Po 22 kolejkach Piast z dorobkiem 36 punktów plasował się na szóstym miejscu, które dawało nie tylko utrzymanie, ale prawo gry z najlepszymi drużynami o medale.
Cdn.
Opracowanie: piast.gliwice.pl/futsal
























