Po wygranej z Pogonią 04 Szczecin, gliwiczanie mieli dwutygodniową przerwę, bo spotkanie z Rekordem zostało przełożone na koniec grudnia.
W tej sytuacji ich następnym rywalem był Clearex. Chorzowianie należą do tych zespół z którymi niebiesko-czerwonym gra się trudno, ale szczęśliwie. Niemniej jednak to Clearex był faworytem tego starcia. Mecz źle się zaczął dla gospodarzy, bo już w trzeciej minucie Golly wyprowadził gości na prowadzenie. Potem jednak zawodnicy Piasta dali koncert gry, przede wszystkim w defensywie, ale też pokazali, że mogą być skuteczni, wygrywając 3:1.
– Clearex to bardzo dobry zespół. Zdawaliśmy sobie sprawę, że musimy zagrać bezbłędnie w obronie, ale też wykorzystać sytuacje, które stworzymy. Cały tydzień ćwiczyliśmy pod kątem tego meczu i jak widać dało to efekt – powiedział po meczu Sebastian Szadurski.
Podbudowani zwycięstwem nad jednym z kandydatów do medalu gliwiczanie w następnej serii spotkań zmierzyli się z AZS UŚ Katowice. Do 20 minuty był to wyrównany pojedynek, ale wtedy Michał Grecz otworzył wynik tego spotkania. Po zmianie stron gospodarze nie mieli już nic do powiedzenia. Bramki Szadurskiego, Parry i…Widucha sprawiły, że Piast wyjechał ze stolicy Górnego Śląska z pięcioma bramkami i trzema punktami.
Dzięki trzeciemu z rzędu zwycięstwu gliwiczanie przesunęli się na ósme miejsce w tabeli i niecierpliwością czekali na kolejny mecz. W 11., kończącej pierwszą część sezonu kolejce Piast podejmował beniaminka – Red Devils Chojnice. Kibice i zawodnicy ostrzyli sobie apetyty na czwartą wygraną, tymczasem przyszło niemiłe rozczarowanie, bo podopieczni Klaudiusza Hirscha przegrali 1:3.
– Powiedzieliśmy sobie, że kluczem do wygrania tego meczu, będzie podobna postawa jak w tych poprzednich, zwycięskich spotkaniach. Miał być absolutny top w zaangażowaniu, walce i takim mentalnym podejściu. Dzisiaj jednak tego zabrakło – tak ocenił ten mecz Michał Widuch.
Do rozegrania pozostał jeszcze jeden mecz. 21 grudnia, tuż przed świętami Bożego Narodzenia Piast podejmował u siebie Rekord Bielsko Biała. Niespodzianki nie udało się sprawić. Bielszczanie wygrali 6:1, ale były w tym meczu momenty już całkiem dobrej gry.
– W tym ostatnim meczu do gry miałem sześciu w pełni zdrowych zawodników z pola. Dwóch zagrało na własną prośbę. To był ciąg dalszy naszych problemów, które ciągną się za nami od początku sezonu – powiedział po tym spotkaniu Klaudiusz Hirsch i to było najkrótsze, ale najtrafniejsze podsumowanie tego, co działo się jesienią w szatni futsalowej drużyny Piasta.
Ostatecznie Piast zakończył rundę jesienną z dorobkiem 9 punktów na 10 miejscu w tabeli. Święta Bożego Narodzenia i Nowy Rok nie były więc przynajmniej pod względem sportowym dla ludzi związanych z klubem radosne. Ale też to był dobry okres na przemyślenie i wyciągnięcie wniosków.
Cdn.
Opracowanie: piast.gliwice.pl/futsal
Foto: Irek Dorożański























