Przemysław Dewucki jest związany z futsalową drużyną Piasta od początku jej istnienia. Popularny „Pompon” w poprzednich dwóch latach był najlepszym strzelcem niebiesko-czerwonych. Notował też sporo asyst.
Miniony sezon nie był dla urodzonego w Gliwicach sportowca zbyt udany, gdyż przez długi czas leczył kontuzje. Tak się jednak zbiegło, że gdy wrócił, zespól zaczął wygrywać i piąć się w górę tabeli.
– W pierwszej rundzie z powodu kontuzji nie miałem możliwości grania. Ta część sezonu nie była zresztą w naszym wykonaniu udana. W drugiej już na samym początku odpaliliśmy i poszło – zauważa Dewucki.
Gliwiczanie po rundzie jesiennej zajmowali trzecie miejsce od końca i wydawało się, że nie ma takiej siły, aby zagrali w finałach w grupie mistrzowskiej. W rundzie rewanżowej Piast przegrał tylko dwa mecze i zakończył ten etap sezonu na drugim miejscu.
– Wrócili zawodnicy po kontuzjach. Doszedł Douglas, dołączył też do nas Dominik Śmiałkowski. Trener miał do dyspozycji dodatkową czwórkę, a to pół drużyny. Dzięki temu trener miał większe pole manewru – wskazuje przyczyny „odżycia” drużyny rozgrywający Piasta.
Jesienią Dewucki nie grał praktycznie wcale, ale po nowym roku także nie omijały go problemy.
– Przydarzył mi się wypadek samochodowy, rozcięta noga, skręcony staw skokowy, ale jakoś do końca sezonu dograłem – przyznaje.
To przełożyło się na mniejsza liczbę goli (4) i asyst (6).
– Oczywiście, tych bramek i asyst było mało, ale mimo wszystko uważam, ze nie było najgorzej. Jako zespół rozkręciliśmy się w tej drugiej rundzie. Udało się utrzymać formę w rundzie finałowej. Zagraliśmy też w finale Pucharu Polski – zauważa zawodnik.
Jedną z przyczyn słabej pierwszej części sezonu mogły być przenosiny do nowej hali.
– To był nasz pierwszy sezon na Arenie. Myślę, że jeszcze nie zdążyliśmy się z tą halą tak w pełni oswoić. Dobrze jednak tam się czujemy i mam nadzieję, że zostaniemy w tej hali na dłużej i zrobimy z niej twierdzą – zaznacza „Pompon”.
Dla jednego z najbardziej rozpoznawalnych futsalistów w Polsce niedawno zaczął się zupełnie nory rozdział w życiu. 30-latek stanął na ślubnym kobiercu. Jego wybranka ma na imię Danusia.
– Bardzo się cieszę, że wreszcie do tego doszło. Bardzo długo trwały przygotowania. Na ślub czekaliśmy 2,5 roku. Wszystko zostało zapięte na ostatni guzik i udało się – zdradza pan młody.
Zmiana stanu cywilnego może mieć wpływ na dalszy rozwój sportowej kariery, bo zaraz po ślubie młoda para zamieszkała razem.
– Zobaczymy jak to teraz będzie. Mieszkamy razem od niedawna, ale myślę, że nie będzie to miało wpływu na treningi i grę – przekonuje futsalista.
W tych trzech sezonach Dewucki zdobył dla Piasta 39 goli, najwięcej ze wszystkich grających w niebiesko-czerwonych barwach zawodników. Na nowy sezon ma jest tylko jeden cel.
– Chcę 1 go sierpnia zacząć treningi zdrowy i bez urazu przepracować okres przygotowawczy – zaznacza grający na pozycji pivota zawodnik.
Źródło: piast.gliwice.pl/futsal






















