Dla Michała Widucha był to gorzko-słodki sezon. W pierwszej rundzie był podstawowym bramkarzem, ratował drużynę od wyższych porażek.
Drugą część zaczął bardzo dobrze, co przełożyło się na zwycięstwa, ale w połowie marca przydarzyła mu się kontuzja i już w nie zagrał. Z tego też powodu być może ominęło go powołanie do kadry Polski.
Łącznie rozegrał 20 ligowych spotkań, strzelił 2 bramki i zaliczył 5 asyst. Widuch zostaje na kolejny sezon w Piaście. O miejsce składzie będzie jednak musiał powalczyć, choć jeszcze nie wiadomo z kim.
Runda I
Michał Widuch: Początek był katastrofalny. Po sześciu kolejkach mieliśmy na koncie zero punktów. Sami nie wiedzieliśmy co się dzieje. Dlaczego tak nam nie idzie, tym bardziej, że na początku przegrywaliśmy z drużynami, które potem nie potrafiły wygrać meczu. Najbardziej dobitnym przykładem jest AZS Gdańsk, który w pierwszej rundzie wygrał tylko z nami. Ponosiliśmy też porażki w meczach, które były na styku, a nawet w takich, gdy byliśmy lepsi. Obojętnie jak te spotkania się układały, to i tak nie potrafiliśmy zwyciężyć.
Runda II
Druga runda była już całkiem inna. Doszli nowi gracze, którzy okazali się wzmocnieniem. Inaczej też poukładaliśmy naszą grę, uwierzyliśmy w nowych zawodników. Myślę też, że wzmocniliśmy się mentalnie. Po pierwszych dwóch wygranych nabraliśmy rozpędu i ta część sezonu była już bardzo dobra w naszym wykonaniu. Grając już w grupie mistrzowskiej, gdzie rywalizuje się z najlepszymi, tych punktów nazbieraliśmy też sporo i myślę, że z biegiem czasu byliśmy jeszcze mocniejsi.
Jak zostałem futsalistą
Mając 7 lat zacząłem grać w piłkę w Ruchu Chorzów i praktycznie do zakończenia wieku juniora tam grałem. Wtedy już jednak zacząłem interesować się futsalem, bo pewne warunki choćby jak wzrost nie dawały mi perspektyw na zrobienie kariery w dużej piłce. Zacząłem się rozglądać za czymś innym, a że jestem z Rudy Śląskiej, to naturalnym wyborem była Gwiazda. Czekałem na ogłoszenie naborów. W końcu się pojawiło. Przyszedłem na pierwszy trening . Początkowo jeszcze starałem się łączyć te dwie dyscypliny, ale pojawiły się powołania do młodzieżowej reprezentacji kraju, wyjazd na mistrzostwa Polski, to przeważyło.
Sportowe przygoda życia
Jeśli miałbym wygrać, to wyjazd na mistrzostwa Europy. to była przygoda sportowa życia. Cała otoczka, przygotowanie, hala, kibice, atmosfera, to coś niepowtarzalnego. Mam nadzieję, że jeszcze uda się raz awansować i pojechać na taką imprezę, bo dla takich chwil warto trenować, ciężko pracować i żyć.
Życie jest sztuką wyboru
Dojrzałem już do tej decyzji, że trzeba było wybrać to co jest dla mnie aktualnie najważniejsze. Niestety musiałem zrezygnować z pracy z dziećmi, co kiedyś było moim małym marzeniem. Było to bardzo pracochłonne, bo to nie tylko są treningi. Muszę łączyć pracę zawodową z graniem w futsal i nawet w tej konfiguracji pozostaje mało czasu dla rodziny, a jeszcze były dodatkowe rzeczy. Nie można mieć wszystkiego. Musiałem więc zrezygnować z trenowania młodzież w Ruchu i z pracy u Jarka Kaszowskiego, choć cały czas ciągnie. Bardzo byłem zadowolony jak mogłem jeszcze pograć z dzieciaczkami na festynie.
Futsal sposobem na życie
To są takie pieniądze, ze można sobie trochę podnieść poziom życia, ale nie na tyle duże, aby móc wszystko odstawić. Sytuacja powoli, ale się zmienia. Coraz więcej prezesów i kluby też dążą do tego, aby iść w kierunku zawodowstwa, aby futsal był bardziej profesjonalny, aby kibice przychodzili na trybuny i przyciągali sponsorów, a za tym w końcu przyjdą pieniądze.
Wybranka Agnieszka
Kocha futsal, poznaliśmy się na hali. Miałem kontuzję, na trybunach odbyła się pierwsza rozmowa i tak już zostało do dziś. Interesuje się futsalem, jeździ na mecze, przeżywa wszystkie chwile dobre i złe ze mną. Ale nie jest tak, że zmuszam ja do przychodzenia na hale. Robi to z własnej woli, pojechała nawet na mistrzostwa Europy.
Kontuzja i rywalizacja
Po to się trenuje, aby być jak najlepszym. Czasem przychodzi taki moment, kiedy trzeba wesprzeć kolegów dobrym słowem przed meczem czy radą z trybun, tak jak to miało miejsce w drugiej części sezonu. Wiadomo jednak, chce się grać
Plany i marzenia
Funkcjonuje w gliwickim futsalu od ośmiu lat. Zawsze przed sezonem plany były mocarne, ale tylko raz naprawdę w stu procentach udało się je zrealizować, a było to w pierwszym sezonie, kiedy zrobiliśmy awans do Ekstraklasy z GAF. Później powtarzamy sobie, że chcemy coś zrobić, ze kibice z Gliwic i miasto na to zasługuje, ale życie i boisko to weryfikuje. Mam jednak nadzieję, ze jesteśmy na dobrej drodze, że mamy dobrych zawodników, pokazała to druga runda. Mamy świetnie zorganizowany klub i mam nadzieję, że wreszcie osiągniemy oczekiwany przez wszystkich sukces.
Praca z młodzieżą
Z punktu szkoleniowego jest to najlepszy sposób dla dzieci do pierwszej nauki gry w futsal. Choćby dlatego, że na tym etapie gra się w małych, kilkuosobowych zespołach. Są tu jasne zasady, bardzo dużo osób zna tę dyscyplinę. Gdy gra się 11 na 11 to ten kontakty z piłka jest ograniczony. W futsalu jest bez przerwy. Dla dzieci to jest bardziej atrakcyjne. Dzieje się tyle, że nawet przez chwilę się nie nudzą, a to wciąga
























