Piast rozpoczynał zmagania w niedzielę i po meczu nie było jeszcze wiadomo na którym miejscu będą gliwiczanie po tej kolejce.
Po tym jak Legia zremisował z Pogonią, a Lechia Gdańsk nie dała rady wygrać z Zagłębiem – gliwiczanie wskoczyli na sam szczyt tabeli. Teraz więc wszystko jest w nogach i głowach zawodników z Okrzei. Niebiesko-czerwoni nie muszą już oglądać się na rywali. Wystarczy, że wygrają dwa ostatnie spotkania i zostaną mistrzami Polski…
Waldemar Fornalik (Piast):
– Przyjechał bardzo dobrze zorganizowany zespół o określonym potencjale piłkarskim. Przez 30 minut mieliśmy problem, żeby złapać swój rytm grania. Ostatni kwadrans pierwszej połowy był już w naszym wykonaniu lepszy.
Wyszliśmy na prowadzenie, a po przerwie można było jeszcze podwyższyć po strzale Tomasza Jodłowca, lecz tak się nie stało. Jagiellonia po przeprowadzeniu zmian i wprowadzeniu Romanczuka i Guilherme zaczęła grać lepiej w piłkę. Można powiedzieć, że przejęła kontrolę w meczu i doprowadziła do wyrównania. Później jednak nastąpiła fenomenalna odpowiedź na 2-1 i ta końcówka, a w niej rzut karny. Emocji było co nie miara i cieszymy się, że ten mecz zakończył się naszym zwycięstwem, bo w innych nastrojach siedzielibyśmy tutaj w przypadku remisu. Po raz kolejny muszę pogratulować drużynie za wiarę, zaangażowanie i przede wszystkim dobrą grę.
Okoliczności, jakie towarzyszyły temu meczowi, w tej końcówce, były wyjątkowe. Ostatnio z Legią też było dużo emocji i wiele radości, można powiedzieć, że było porównywalnie. Ale jeśli remisuje się mecz w 90. minucie, w doliczonym czasie gry wychodzi się na prowadzenie i jeszcze ratuje się trzy punkty po świetnej obronie Kuby Szmatuły.
Weźmy pod uwagę, że to jest 35. kolejka, że emocje sięgają zenitu, zawodnicy mogą nie być już w takiej dyspozycji jak na początku sezonu i jego trakcie. Więc jest to składowa wielu czynników. Jakość gry przeciwnika również doprowadza do tego, że ktoś popełnia błąd. Nie ma piłkarzy nieomylnych. Przyjechała Jagiellonia, która się dobrze ustawiła do naszego grania. Mając też zawodników, którzy dobrze operują piłką i groźnie wyprowadzają akcje nie jest łatwo tak od razu wejść i rozmontować drużynę przeciwną.
Uraz Frantiska Placha w meczu z Legią był na tyle groźny, że wykluczało go z udziału w tym spotkaniu. Przed kolejnym będziemy obserwowali to, co się dzieje. Jeżeli doszłoby do sytuacji, w której obaj bramkarze będą zdrowi, wtedy będziemy się zastanawiali, co się wydarzy. Na tę chwilę, nie ma tego problemu
Ireneusz Mamrot (Jagiellonia):
– W mojej ocenie zasłużyliśmy na remis. Dla nas miałoby to ogromne znaczenie, bo mielibyśmy punkt przewagi nad zespołami, które rywalizują z nami o czwarte miejsce. W kontekście tego wyniku musimy szukać dalej punktów. Szkoda, bo wyrównaliśmy w końcówce spotkania.. Musimy grać mądrzej, bo straciliśmy bramkę z kontrataku.To były dwa kluczowe momenty. Wiedzieliśmy, że w głowach piłkarzy Piasta Gliwice ta presja będzie się pojawiała. Gospodarze walczą o mistrzostwo Polski. My w drugiej połowie się otworzyliśmy. Straciliśmy bramkę do szatni, a drugą w przedostatniej akcji meczu.
Mieliśmy piłkę meczową przy rzucie karnym Jesusa Imaza. Nie mamy do niego pretensji, dużo tych jedenastek dla nas wykorzystywał. Natomiast ubolewamy, że dostał czwartą żółtą i zabraknie go w ważnym spotkaniu z Legią. Nie chcę na gorąco oceniać, ale uważam, że doszło do niepotrzebnych prowokacji, a w konsekwencji czego jesteśmy osłabieni. Pięć minut, które wstrząsnęło piłkarską Polską, tak najkrócej można podsumować niedzielne starcie Piasta z Jagiellonią.
Zobacz też na You Tube






















Niezależnie od tego, co się stanie… P.Waldku- jesteś mistrzem. Czapki z głów za wykorzystanie potencjału tej drużyny. Już zrobiliście historię, ale prosimy o dokończenie tego filmu rodem z Hollywood z Happy Endem! To będzie wyczyn bez precedensu w całej historii tej ligi!!!
Nic dodać nic odjąć, Trener zrobił ( już ) coś niesamowitego. Ale cd. horroru jeszcze przed nami oby z wybuchem euforii na końcu!