W sobotę w gliwickiej Arenie rozegrano pierwszy mecz finału Pucharu Polski w Futsalu. Lepsza w tej pierwszej odsłonie i to zdecydowanie okazała się drużyna Rekordu, wygrywając 7:2.
– Jak się popełnia tyle błędów, to nie można wygrać z tak klasową drużyną, jak Rekord. Nie ma się też co oszukiwać. 7:2 to najniższy wymiar kary. Bielszczanie bowiem mieli dużo więcej sytuacji – przyznał po meczu Marek Bugański – strzelec bramki dla Piasta.
– Pokazaliśmy doświadczenie, spryt w tym meczu. Mieliśmy swój pomysł i od początku go realizowaliśmy. Uważam, że dziś byliśmy zdecydowanie lepszą drużyną i zasłużenie wygraliśmy tak wysoko. Zrobiliśmy milowy krok do zdobycia Pucharu Polski – tak natomiast skomentował wynik tego starcia Artur Popławski, autor dwóch goli dla Rekordu.

Kluczowe dla tego spotkania okazało się pierwsze 7 minut. Już po tym okresie gliwiczanie przegrywali 0:3
– Powiedzieliśmy sobie w szatni, że wychodzimy i walczymy o każdy centymetr boiska. Potem zaczyna się mecz, a nas nie ma przez pierwsze 10 minut na parkiecie. Szybko tracimy trzy bramki, gdy strzelamy na 4:1 wydawało się, że jeszcze możemy wrócić do gry, ale zaraz dostajemy następnego „gonga” i jest po meczu – kręci głową Bugański.
– Przy wyniki 2:0 jeszcze nic nie było przesądzone. W futsalu często szybko padają bramki. Myślę, że decydujący był trzeci gol. Potem z gospodarzy zeszło powietrze – analizuje Popławski.
Klaudiusz Hirsch nie mógł skorzystać w tym meczu z usług Douglasa i Dewuckiego. Obaj pauzowali za żółte kartki, co wydaje się być absurdalne. Aby w finale były względnie równe szanse i mecz był prawdziwy świętem, kary na to ostatnie spotkanie powinno się anulować. Tak się jednak nie stało. Bielszczanie mieli więc ułatwione zadanie.
– Piast ma dwóch klasowych pivotów (Franz i Śmiałkowski przyp. red.). Naszym celem było odcięcie ich od podań i to nam się udało – podkreśla zawodnik Rekordu.
Na ten moment to Rekord jest bliżej zdobycia Pucharu Polski, ale 1 maja zostanie rozegrany rewanż.
– Druga połowa była trochę lepsza w naszym wykonaniu, natomiast wynik tego nie pokazuje. Przegraliśmy wysoko, ale jest jeszcze rewanż. Zrobimy wszystko, aby choć trochę popsuć humory bielszczanom, ale wszyscy wiedzą jaki Rekord jest mocny – łatwo nie będzie, ale dopóki piłka w grze, to walczymy – zaznacza Marek Bugański.
Mecz rewanżowy odbędzie się 1 maja o godz. 19:00. Transmisję z tego spotkania będzie można oglądać na kanale YT „Łączy Nas Piłka”.
Opracowanie: piast.gliwice.pl/futsal





















