W meczu kończącym rundę zasadniczą w sezonie 2018/19 futsaliści Piasta musieli uznać wyższość rewelacyjnego beniaminka z Jelcza-Laskowice, ulegając 0:3.
Losy tego spotkania rozstrzygnęły się w pierwszej połowie, kiedy to gospodarze strzelili trzy bramki.
– Bardzo mocno dał nam się we znaki ten mecz środowy w Pucharze Polski, choć początek był niezły. Niestety pierwsi straciliśmy bramkę, po chwili padła druga i trzecia, co sprawiło, że mecz ten stał się dla nas trudny od strony psychologicznej – przyznaje Klaudiusz Hirsch.
Gdy wygrywa się kolejne mecze, to rosną apetyty, ale nie ma takiej drużyny, która jest w stanie utrzymać maksymalna formę przez choćby pełną rundę. Lepsze i gorsze momenty mają w zasadzie wszystkie drużyny. Piast zanotował ten słabszy w minioną sobotę, ale był to pierwszy taki mecz w tym roku.
– Było to widać na boisku, że trochę brakowało nam takiego „poweru”, który mieliśmy w poprzednich meczach. Za łatwo też traciliśmy bramki. Sami natomiast bardzo mocno pracowaliśmy nad stworzeniem sytuacji, a jak już dochodziło do kluczowych momentów pod bramką, to nie zamienialiśmy tego na gole. W pierwszej połowie też gospodarze grali bardzo dobrze w obronie, skupiali się nad tym, aby nas ograniczyć, jeśli chodzi o ofensywę i to im się udawało – analizuje dalej szkoleniowiec Piasta.
Po przerwie gliwiczanie próbowali jeszcze odwrócić losy tego pojedynku, ale gospodarze wiedzieli jak się się bronic, by nie dać wydrzeć sobie zwycięstwa.
– Druga połowa była już lepsza w naszym wykonaniu Stworzyliśmy sobie więcej sytuacji i gdybyśmy strzelili bramkę, to dałoby nadzieję na dogonienie rywala. Niestety, nam się to nie udało, a bez goli nie ma szans aby myśleć o korzystnym wyniku – zaznacza opiekun niebiesko-czerwonych.
Kaludiusz Hirsch nie mógł w tym spotkaniu skorzystać z usług Śmiałkowskiego, Widucha i Szadurskiego, a to trzech ważnych zawodników w zespole.
– Nie zagrali, kolejnych trzech weszło do gry chwilę po kontuzji. Oni też nie są w optymalnej formie, ale wszyscy mocno się starają, aby było jak najlepiej – podkresla trener.
Z każdej porażki można jednak wysnuć wnioski.
– Myślę, że jest to dobra lekcja i ważne doświadczenie dla nas wszystkich. Mecze przeciwko tak dobrym zawodnikom jakich ma Orzeł weryfikują możliwości. Szkoda tej porażki, ale myślę, że z tej drugiej rundy możemy być zadowoleni. Chyba niewielu w to wierzyło, że uda nam się aż tyle punktów zdobyć i zakończyć tę część sezonu w grupie mistrzowskiej – podkreśla Klaudiusz Hirsch.
Piast zakończył już zmagania w tej fazie sezonu, pozostałe kluby mają do rozegrania jeszcze jedną kolejkę. Na razie drużyna dostała kilka dni wolnego, aby odpocząć od futsalu i nabrać mocy przed rundą finałową.
– Przed nami pięć spotkan z czołówka ligi i będzie to weryfikacja na co nas stać nawet w już kontekście przyszłego sezonu. Mamy jeszcze Puchar Polski, jesteśmy więc w grze i mam nadzieję, że znajdziemy się w finale – dodaje.
Te ostatnie pięć pojedynków będą nie tylko pewną weryfikacją na co stać tę drużynę, ale też gratka dla kibiców. W górnej szóstce bowiem znalazły się rzeczywiście te zespoły, które mają najmocniejsze kadry. Emocji i futsalu na najwyższym poziomie nie powinno więc zabraknąć.
– Trzeba pozytywnie myśleć, mocno pracować, bo jeszcze jest w tym sezonie dużo do zrobienia i osiągniecia – przekonuje na zakończenie szkoleniowiec futsalitów Piasta.





















