Trzy wygrane z rzędu zdecydowanie poprawiły nie tylko nastroje w futsalowej drużynie Piasta, ale też i miejsce w tabeli.
Przypomnijmy, że gliwiczanie w tym roku najpierw pokonali AZS UG Gdańsk 9:3, potem ograli Słoneczny Stok Białystok 3:2, by w minioną niedzielę w przekonywający sposób rozbić Red Dragons Pniewy 5:1. Cieszą nie tylko zwycięstwa, ale też styl i sposób w jakim podopieczni Klaudiusza Hirscha wygrywają w tym roku.
– Taki wynik może mylić. Przez 37 minut to był wyrównany mecz. Dopiero w końcówce zdobyliśmy dwa gole, podkreślając naszą zasłużoną wygraną. W moim przekonaniu rozegraliśmy jednak najlepsze spotkanie w sezonie. Kontrolowaliśmy jego przebieg od pierwszej do ostatniej sekundy. Popełniliśmy bardzo mało błędów własnych, zagraliśmy mądrze taktycznie – wylicza Michał Widuch.
W futsalu 50% wygranej zależy od postawy bramkarza. Cóż z tego b, że strzeli się 5. goli, jak straci 7. Michał Widuch przeciwko Red Dragons wyłapał w zasadzie wszystko co mógł. Przy golu Dominika Soleckiego nie miał nic do powiedzenia.

– Kilka piłek udało się złapać, ale wiele z tych sytuacji nie można nazwać setkami. Zawsze gdzieś w pobliżu był obrońca walczył, naciskał i pomagał. Trzeba było tylko zrobić swoje. Szkoda straconej bramki, bo gdybyśmy zagrali na zero z tyłu, to byłby na pewno jedno z najlepszych spotkań w historii Piasta. Zabrakło tego jednego elementu – ocenia Widuch.
Niewątpliwie duży wpływ na postawę zespołu i podniesienie jakości ma powrót zawodników po kontuzjach i nowe nabytki. Douglas już strzela bramki i asystuje, Coraz ważniejszą rolę też w zespole odgrywa Dominik Śmiałkowski, który w meczu z Red Dragons wyszedł w podstawowym składzie.
– Pniewy to niewygodny rywal, spodziewaliśmy się, że wygraną będzie trzeba wyszarpać. Na szczęście trzy punkty zostały u nas, bardzo się z tego cieszymy – tak ocenił to spotkanie „Śmiały”.
W tym ostatnim meczu tylko przez chwilę zwycięstwo było zagrożone. Najpierw gdy goście strzelili gola, a potem gdy na koniec gospodarzy pojawił się piąty faul.

Jak Pniewy strzeliły kontaktową bramkę, to trochę zrobiło się nerwowo, ale to my zdobyliśmy trzeciego gola i już potem mecz był pod naszą pełną kontrolą – wyjaśnia gliwiczanin.
W sobotę gliwiczanie zmierzą się na wyjeździe z FC Toruń. Gospodarze do tego spotkania przystąpią mocno podrażnieni po porażce z Rekordem Bielsko Biała 0:5.
– Ciężko powiedzieć co teraz siedzi w głowach zawodników z Torunia. Natomiast to dalej klasowy zespół z wieloma indywidualnościami. dlatego mecz na pewno nie będzie łatwy. Myślę, że my musimy się skupić głównie na sobie. Poprawić jeszcze naszą grę i liczyć na podtrzymanie passy zwycięstw w lidze – dodaje Dominik Śmiałkowski.
źródło: piast.gliwice.pl/futsal
Foto: Irek Dożański





















