Piast goni czołówkę (futsal)

Jeszcze miesiąc temu Piast tracił do zajmującego szóste miejsce w tabeli Red Dragons 7 punktów. Wydawało się, że upłynie sporo czasu zanim uda się zniwelować tę stratę.

Jeszcze miesiąc temu Piast tracił do zajmującego szóste miejsce w tabeli Red Dragons 7 punktów. Wydawało się, że upłynie sporo czasu zanim uda się zniwelować tę stratę.

Tymczasem wystarczyły trzy kolejki, aby oba zespoły zamieniły się miejscami. Niedzielne starcie obu drużyn pokazało jednak, że na ten moment to Piast jest zespołem lepszym od Red Dragons, co przyznał trener Smoków.

– To był słaby mecz w naszym wykonaniu w kilku aspektach. Nie da się wygrać, jeśli się nie strzela bramek, a mieliśmy tych sytuacji sporo. Zrobiliśmy jednak z Widucha bohatera meczu – ocenił Łukasz Frajtag.

Wynik 5:1 może wskazywać, że było to łatwe zwycięstwo.

– To nie był dla nas łatwy mecz. Red Dragons to bardzo dobrze poukładany taktycznie zespół, mądrze broniący się. To zresztą było widać szczególnie w pierwszej połowie.  Myślę jednak, że mieliśmy to spotkanie pod kontrolą. Przede wszystkim zrealizowaliśmy to, co sobie założyliśmy – tłumaczy Klaudiusz Hirsch.

Wynik tego spotkania otworzył Jose Pepo. Potem Sebastian Szadurski podwyższył na 2:0 i wydawało się, że gospodarze odjadą już gościom.  W 30 minucie jednak Dominik Solecki popisał się kapitalnym uderzeniem z powietrza.

– Ten gol  dla Red Dragons to nie była łatwa sytuacja z psychologicznego punktu widzenia. Cieszy mnie, że nie podcięło nam to skrzydeł, ale konsekwentnie dalej graliśmy swoje – zaznacza trener Piasta.

Losy tego meczu rozstrzygnęły się sześć minut później, kiedy to Douglas po indywidualnej akcji podwyższył wynik na 3:1.

– Bramka ta rzeczywiście miały  duży wpływ  na dalszy przebieg tego spotkania. Mieliśmy wówczas pięć fauli na koncie, więc też nie można było grać pressingiem. Postawiliśmy wszystko na jedną kartę i nie opłaciło się. W tej przewadze graliśmy nieporadnie, a Piast dobrze się bronił i dwa razy jeszcze nas  skontrował – kręci głową Łukasz Frajtag.

A te dwie bramki „dobijające” zdobyli Parra i Pepo. Dzięki trzeciej wygranej z rzędu – Piast wyprzedził już w tabeli red Dragons o dwa oczka.

– Te trzy punkty bardzo nam pomogły pod każdym względem. Zaczynamy się znowu liczyć w grze o pierwszą szóstkę – komentuje Klaudiusz Hirsch.

Nic nie cieszy tak bardzo jako kolejne zwycięstwa, ale ważny jest też styl.

– Uniknęliśmy błędów własnych, przez co rzadziej narażaliśmy się na ataki gości –  ocenia trener gliwiczan.

–  W futsalu można stracić nawet kilka bramek, ale trzeba je strzelać. A my mamy z tym problem już od pewnego czasu – podsumowuje Łukasz Frajtag.

Ten tydzień będzie jeszcze względnie spokojny dla niebiesko-czerwonych. Potem jednak nastąpi prawdziwy maraton. W ciągu dwóch tygodni futsaliści Piasta rozegrają pięć spotkań. Cztery ligowe i jeden pucharowy. Maraton zacznie się w sobotę w Toruniu – 16-lutego a zakończy 2 marca pojedynkiem z Rekordem Bielsko Biała. Klaudiusz Hirsch ma już jednak do dyspozycji znacznie szerszą kadrę, niż jeszcze miesiąc temu.

– Cieszę się, że nowi zawodnicy i ci co wracają po kontuzjach są w coraz lepszej dyspozycji. Douglas zagrał dziś w pełnym wymiarze czasowym, Śmiałkowski też miał okazję pokazać się kibicom, a to chłopak z Gliwic. Na chwilę też na parkiecie pojawił po bardzo długiej przerwie się Bugański. Ta kadra znów nam się wzbogaciła i możemy z  optymizmem patrzeć na kolejne mecze. Jesteśmy na fali, będziemy więc z większą wiarą podchodzić do kolejnych spotkań.

źrodło; piast.gliwice.pl
Foto: Irek Dorożański

 

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze