Waldemarowi Fornalikowi udało się wreszcie na tyle uporządkować grę w defensywie, że Piast przestał tracić głupie bramki.
Tylko trzy zespoły w Ekstraklasie mają mniej straconych goli od Piasta. W zimowych sparingach też bramkarze Piasta nie mają zbyt wielu okazji, by wyciągnąć piłkę z siatki.
Niewątpliwie duża zasługa w tym większej konkurencji w obronie, którą wzmocnił Jakub Czerwiński. Miejsce jednak w składzie stracił Uros Korun. Słoweniec jednak trochę niespodziewanie dostał powołanie na zgrupowanie reprezentacji I mecz towarzyski w którym wystąpił.
– Zagrałem 80 minut w meczu z Chinami, wyglądało to bardzo dobrze. Trener był zadowolony, rozmawiałem z nim przed spotkaniem i po spotkaniu. Mam nadzieję, że na tym się nie skończy. Plus jest taki, że mogłem się pokazać selekcjonerowi i gdzieś tam w notatkach ma moje nazwisko – mówi Urosz Korun w rozmowie z sportdziennik.pl.
Ewentualne powołanie do kadry „A” i możliwość występu w eliminacjach do mistrzostw Europy z pewnością byłaby pięknym ukoronowaniem sportowej kariery,
– Grałem w każdych kategoriach wiekowych do kadry U-21 włącznie. Potem przewinęło się wielu trenerów i dopiero aktualny postanowił po mnie sięgnąć. Trenują tak samo, robię co mogę i cieszę się, że zostałem zauważony – mówi piłkarz Piasta.
Obrońca nie stracił też nic z przygotowań, a wręcz przeciwnie. W Hiszpanii pogoda bowiem dopisała.
– Pogoda była zdecydowanie lepsza niż tutaj, bo koledzy opowiadali mi co się działo w Turcji. Było słonecznie, 20 stopnie. Z przyjemnością się trenowało. Treningi w kadrze nie były lżejsze od tych, które mamy tutaj. Zgrupowanie reprezentacji trwało sześć dni, ale każdego dnia odbywaliśmy po dwa zajęcia – przekonuje Korun.
Aby zagrać w kadrze, trzeba jednak najpierw wywalczyć sobie miejsce w składzie Piasta, a przynajmniej częściej pokazywać się na boisku, a to łatwe nie będzie.
– Ciągłość moich przygotowań nie została zerwana czy zahamowana. Uważam, że będę gotowy na pierwszy mecz – podkreśla Korun,
Jesienią Słoweniec wystąpił w sześciu ligowych spotkaniach, za każdym razem od pierwszej minuty. Nie jest to imponująca liczba, ale w sparingu dostał szansę pokazania się trenerowi Fornalikowi.
Opracowanie: piast.gliwice.pl/sportdziennik.pl





















