Tego nam w pierwszej rundzie brakowało – Klaudiusz Hirsch

Gdy na zakończenie pierwszej rundy futsaliści Piasta przegrali z Rekordem Bielsko Biała, na koncie mieli ledwie  9 oczek, co dawało 10 lokatę.

Wystarczyły jednak dwa mecz rundy rewanżowej, aby nie tylko poprawić sobie humory, ale przede wszystkim doskoczyć do grupy mistrzowskiej.

– Tabela w ciągu dwóch tygodni zmieniła się dla nas diametralnie. Wielu nas już skreślało, mówili, że do końca będziemy walczyć o utrzymanie, a tymczasem  do górnej szóstki brakuje nam już tylko 1 punktu – zauważa Michał Widuch.

Pierwsze minuty pojedynku ze Słonecznymi nie wskazywały jednak, że będzie aż  tak różowo.  To goście objeli prowadzenie, a gliwiczanie potem długo bili głową w mur. Dopiero w drugiej połowie udało im się przechylić szalę na swoją korzyść. Dla trenera jest to sygnał, że jest jeszcze nad czym pracować.

– Bardzo dobrze wygląda to punktowo. Pierwsze dwa mecze w tym roku i mamy ich o sześć więcej.  Nie ukrywam, że na to liczyliśmy. Na pewno jednak jeszcze dużo musimy poprawić w naszej grze, ale z punktu widzenia psychologicznego, zaczynamy ten rok bardzo udanie – przyznaje Klaudiusz Hirsch.

Kibice, którzy licznie przybyli w niedzielne popołudnie do gliwickiej Areny na nudę narzekać nie mogli, a wręcz przeciwnie. Przeżyli prawdziwy rollecoster.

– To było dla nas trudne spotkanie. Źle się zaczęło, dwa razy goniliśmy wynik, ale udało nam się odrobić straty i wyjść na prowadzenie, a potem jeszcze je utrzymaliśmy. Tego nam w pierwszej rundzie brakowało. Końcówka jednak była nerwowa i na nasze życzenie. Stworzyliśmy sobie bowiem kilka dogodnych sytuacji, których jednak nie wykorzystaliśmy – podkreśla trener Piasta.

Nie mniej istotne od trzech punktów, było to, że gliwiczanie wreszcie wygrali u siebie. Zdarzyło się to bowiem dopiero po raz drugi w tym sezonie i to po meczu, w którym wynik do końca był niepewny.

– W końcówce to była wojna nerwów, ale kiedy trzeba było przetrzymaliśmy piłkę i dowieźliśmy korzystny dla nas wynik do końca. Musimy tę twierdzę u siebie budować, bo drużyna bez atutu własnego boiska to żadna drużyna – stwierdza Widuch,.

Przez większość rundy jesiennej Klaudiusz Hirsch grał siedmioma zawodnikami z pola, a  czasami bywało nawet tak, że ci, co byli na boisku, też borykali się z urazami. Na ten moment problemy kadrowe wreszcie się skończyły. W meczu ze Słonecznymi zagrali oprócz Dewuckiego już Douglas i Dominik Śmiałkowski

– Wreszcie kadrę mamy zdecydowanie szerszą. Jest rywalizacja na treningach, idziemy do przodu. Mastępny mecz ligowy gramy na początku lutego więc  znowu jest trochę czasu, aby uporządkować pewne rzeczy. Nowi zawodnicy czy po ci, co wracają po kontuzjach mają czas aby jeszcze poprawić  swoją dyspozycję – cieszy się szkoleniowiec.

3 lutego Piast podejmować będą Gattę Zduńska Wola. Będzie to teoretycznie trudniejszy rywal od Słonecznych, ale gliwiczanie będą do tego spotkania już optymalnie przygotowani.

– Chcemy wygrać kolejny mecz i gonić ten peleton, który zaczął nam już powoli  odjeżdżać. My chcemy jeszcze do tej pierwszej szóstki się załapać – zaznacza na koniec Michał Widuch.

źródło: piast.gliwice.pl/futsal

Zobacz też magazyn Futsal Ekstraklasy

źródło: piast,gliwice.pl/piast-gliwice.eu

 

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze