Patryk Sokołowski, choć ma dopiero 24 lata, to już dość bogatą piłką przeszłość. Był zawodnikiem rezerw Legii Warszawa, którego to klubu jest wychowankiem.
Potem grywał w kilku, pierwszoligowych klubach. Do Piasta trafił w ostatnim oknie transferowym. Głośno jednak zrobiło się o nim dopiero w ostatnich tygodniach, kiedy to najpierw strzelił bramkę Legii, a trzy dni później pokonał bramkarza Wisły Kraków. Po tym wyczynie wspomniały o nim prawie wszystkie, krajowe media sportowe.
– W tych niższych klasach rozgrywkowych tego „szumu” w mediach jest zdecydowanie mniej, więc rzeczywiście teraz mogłem odczuć, że jest trochę głośniej o mnie – mówi Sokołowski.
Z czasem sportowcy przyzwyczają się do tego zainteresowania. Na początku jednak, gdy pojawiają się pierwsze sukcesy, a niewątpliwie te strzelone gole czołowym polskim klubom można tak zakwalifikować, to z uwagą śledzi się komentarze, wywiady czy oceny.
– Jak rodzice podeślą jakiś link czy znajomi podpowiedzą to jak najbardziej – czytam. Nie ukrywam też, że te pozytywne artykuły napędzają do pracy. Wtedy bowiem widać, że to co robię przynosi wymierny efekt i można być z tego tylko zadowolonym – podkreśla „Soki”.
Celem każdego piłkarza jest gra w pierwszej jedenastce. Na razie wychowanek Legii jednak jest rezerwowym. Czy to się wkrótce zmieni?
– Jasne, mam taką nadzieję, że w końcu przebiję się do pierwszego składu. Po to trenuję i gram w piłkę, ale wiem że to wymaga czasu i zdobycia zaufania trenera. Mam kontrakt na dwa lata plus ewentualny rok. Na razie skupiam się na tym, aby wywalczyć jak najlepszą pozycję startową. Przed nami okres przygotowawczy do rundy wiosennej, a to dobra okazja, aby przekonać do siebie trenera – zaznacza 24-latek.
Sokołowski występuje na pozycji defensywnego pomocnika. W Piaście ma więc dużą konkurencję. Pierwszymi wyborami dla Waldemara Fornalika na tę pozycję są Patryk Dziczek i Tomasz Jodłowiec. Niewykluczone jednak, że ten pierwszy wkrótce zmieni klub.
– Życzę Patrykowi jak najlepiej, aby dalej się rozwijał, czy to będzie w Piaście czy w innym klubie. Niewątpliwie ma jakieś swoje cele i ambicje. Jest wychowankiem, na pewno granie w swoim mieście sprawia mu dużo radości, ale patrzy wyżej i jak dostanie jakaś super ofertę, to możliwe, że z tego skorzysta. Szczęście Patryka może tez być moim, bo będę miał łatwiej wskoczyć do tego pierwszego składu. Nie czekam jednak na to, że ktoś odejdzie, tylko próbuję na treningach czy meczach przekonać wszystkich, że mogę być wartościowym zawodnikiem – podkreśla były gracz Wigier Suwałki.
Nie jest jednak wykluczone, że trenerzy znajdą mu inną pozycję. W przeszłości Bogusław Pietrzak „przebranżowił” Wojciecha Kędziorę z obrońcy na napastnika, po czym piłkarz ten został jednym z najlepszych strzelców w historii Piasta.
– Powiem szczerze, że wynajmuje mieszkanie od Wojtka Kędziory, więc mamy stały kontakt – śmieje się „Soki”. Na razie cieszę się z każdego występu, a czy to będzie pozycja 4,6 czy 10, nie ma to dla mnie różnicy. W przeszłości grywałem już na środku obrony i w ataku. Obojętnie, gdzie mnie trener wystawi, to jestem na to przygotowany i zawsze będę dawał z siebie sto procent – przekonuje zawodnik.

Waldemar Fornalik nie należy do trenerów, którzy lubią robić rewolucję w składzie. Jeśli wprowadza zmiany to raczej jest to spowodowane kontuzjami, kartkami, czy chwilową niedyspozycją. Trzeba więc być cierpliwym, aby na dłużej wskoczyć do pierwszej jedenastki.
– Zdaje sobie sprawę, ze ci zawodnicy którzy teraz grają, bardzo dobrze sobie radzą. Trener nie ma więc podstaw by coś zmienić. Po prostu, jak się już dostanie tę szansę, to trzeba być gotowym, aby ją w pełni wykorzystać – przekonuje piłkarz, którego oglądamy z nr 18.
– Patryk to bardzo inteligentny i skromny zawodnik. Zdaje też on sobie sprawę, jaka jest na ten moment hierarchia w zespole. Konkurencja na jego pozycji jest bardzo duża. Ja się cieszę przede wszystkim z tego, że się rozwija. Ważne jest też, że gdy zawodnik dostaje szanse, to jest na to przygotowany i to pokazuje. Często bowiem bywa tak, że ktoś nie dostaje tych szans, w pewnym momencie trener mówi – zagrasz, a on jest zdziwiony i pyta ja mam grać? U Patryka jest inaczej. Wiążemy z nim nadzieję na przyszłość. Mi pozostaje cieszyć się, zę choć dostaje na razie tylko kilka minut, to potrafi je dobrze wykorzystać – tak natomiast ocenia swojego podopiecznego Waldemar Fornalik.
– Zespół Piasta w tym sezonie pozytywnie zaskoczył. Gliwiczanie po pierwszej rundzie z dorobkiem 25 punktów plasują się na 5. miejscu w tabeli.
– Po poprzednim sezonie bardziej się spodziewałem, że będziemy walczyć zaciekle o tę górną ósemkę. Większość klubów przecież taki cel sobie stawia, a to że mamy trochę więcej tych punktów i daje nam to jakąś tam przewagę nad drugą grupą, to tylko jest plus – przyznaje Sokołowski.
Co takiego więc się stało, że gliwiczanie radzą sobie tak dobrze?
– Przychodząc do Piasta nie spodziewałem się do końca, że będzie tak dobrze nam szło, ale po kilku treningach, widząc jak trener podchodzi do zajęć, jaki jest profesjonalizm w klubie, to już wiem, że to nie przypadek, że jesteśmy tak wysoko – podkreśla.
Pierwsza runda już za nami, ale jeszcze w tym roku w Lotto Ekstraklasie zostanie rozegrane 5 kolejek. Najbliższy mecz Piast rozegra w piątek – 23 listopada gliwiczanie podejmować będą Zagłębie Sosnowiec. Nie powinno być więc o punktu trudno.
źródło: piast.gliwice.pl























Piłka go szuka i ma nosa pod bramką.Ustawic go jako ofensywnego pomocnika nawet już teraz bo Valencia na razie chyba wypada z gry.Szkoda żeby zawodnik który jest w gazie siedział na ławce.