Piotr Parzyszek czekał ponad trzy miesiące na swój pierwszy występ w Ekstraklasie od pierwszej minuty i gdyby nie piłkarki maraton, który rozpoczął mecz z Wisłą Płock, pewnie by jeszcze trochę czasu upłynęło, zanim zobaczylibyśmy go w pierwszym składzie.
Wyszedł jednak przeciwko Wiśle i zanotował udany występ. Co więcej, można zaryzykować stwierdzenie, że w kontekście gry i wyniku jest jedynym wygranym tego spotkania.
– Dużo trenowałem i czekałem na szansę. Michal Papadopulos grał, strzelał bramki i asystował. Reszta chłopaków też dobrze wyglądała, ale cieszę się że mój moment nadszedł. Trener dostrzegł moją dyspozycję na treningach i postawił na mnie. Cieszę się też ze strzelonej bramki – mówił tuż po meczu napastnik Piasta.
Dla Parzyszka był to już dziewiąty występ w Lotto Ekstraklasie, ale pierwszy od początku i w tak długim wymiarze czasowym. Wcześniej dostał szanse pokazania się w meczu Pucharu Polski, ale nie przekonał do siebie kibiców. W starciu z Wisłą Płock zaprezentował się już o niebo lepiej. Grał na szpicy, ale mocno pracował w defensywie. Zaliczył otwierające podanie, po którym Mak stanął oko w oko z bramkarzem gospodarzy. Oddał celny strzał głową, obroniony przez Danhego. W końcu bardzo przytomnie zachował się po strzale Hateleya, bo gdyby nie musnął piłki, pewnie odbiłaby się od któregoś z obrońców, albo padła łupem bramkarza.
– „Maku” dobrze wyszedł z prawej strony, wycofał do Toma, który chyba uderzał. Piłka szła w moim kierunku, więc ją dotknąłem, dzięki czemu zmieniłem jej tor i strzeliłem gola – tak opisuje tę sytuacje były gracz vbv De Graafschap dla której to drużyny tylko w jednym sezonie zdobył 25 goli.
W przeszłości i to niedalekiej nie brak było jednak napastników w drużynie Piasta, którzy po zdobyciu nawet kilku bramek potem wracali do „swojej” gry. Wszyscy pewnie pamiętają Tomasa Docekala, który miał być czeskim „Ibrą”. Potem długo kibice żyli nadzieją, że Collins John będzie nowym ich idolem. Parzyszek z tej trójki wydaje się mieć jednak większe szanse z racji młodego wieku i warunków fizycznych.
– Pierwsza bramka na pewno jest ważna i dodaje pewności siebie. Wierzę, że będzie to początek serii – przekonuje Polak z holenderskim paszportem.
Zadowolony z występu Parzyszka był też Waldemar Fornalik
– Sprawdził się w roli napastnika, bo strzelił gola. Jak na pierwszy mecz od pierwszej minuty zaliczył pozytywny występ – ocenił szkoleniowiec.
Mecz z Wisłą Płock będzie więc mile przez strzelca gola wspominany, ale pewnie i z niedosytem. Piast bowiem nie zainkasował kompletu punktów
– Myślę, że już w pierwszej połowie mogliśmy zamknąć ten mecz. Mieliśmy okazje, aby strzelić kilka goli i w drugiej połowie najprawdopodobniej już nic by się nie wydarzyło. Tak się niestety nie stało, a my musimy się jeszcze nauczyć i wyciągnąć wnioski z tego spotkania. Może korekta nastąpi już we wtorek w starciu z Legią – zastanawia się napastnik.
Piotr Parzyszek niewątpliwie dał sygnał, że można jednak na niego postawić, ale czy to wystarczy, aby „wygryźć” ze składu Papadopulosa? Waldemar Fornalik nie lubi grać dwójką napastników, szykuje się więc nam ciekawa rywalizacja.
Opracowanie: piast.gliwice.pl
Cyt. za: piast-gliwice.eu






















Ona będzie cholernie ciekawa, ta rywalizacja. Coś jak Artur Barciś kontra Rosiewicz w oktagonie.
Emocje powoli mijają a ja się tak zastanawiam na choooy te wszystkie var,y sędziowie kiedy zawodnika oddającego strzał w polu karnym można ewidentnie popchnąć na oczach wszystkich ten się wypierdala i nie oddaje normalnego strzału???.Wielu jest zwolenników teorii spiskowych ale biorąc pod uwagę to co stało się w Białymstoku czy ludzie nie mają racji? Sedzia nas ordynarnie przekręcił a Jage też.Skorzystala na tym tylko jedna drużyna.
Pamiętacie jak Augustyn uderzył w wyskoku w polu karnym Feliksa i nic nie było a wczoraj ok 17 minuty w identycznej sytuacji na środku boiska w meczu Pogoń Lech sędzia dał żółtą kartkę.
Ale litości popchnięcie Maka było widać na pierwszej lepszej powtórce tak samo efekt końcowy.A w wozie var siedzi paru ciuli i oni nic nie widzieli.
Dajmy Warszawie od razu mistrzostwo a reszta niech się wali.
Takich sytuacji możesz przytaczać setki bo za każdym razem jest inaczej. Weź np takiego Marciniaka on na mistrzostwach świata albo w lidze mistrzów popełnia tyle błędów ze to co polscy sędziowie odpier.laja w naszej lidze to pikuś w porównaniu z Marciniakiem.
Kolejna żółta kartka dla zawodnika Lubina z meczu w Zabrzu w wyskoku,, dotknął,, tyłu głowy…. a Feliks został uderzony i co i nic takie mamy sędziowanie!
Nie byłoby o czym pisać gdybyśmy dołożyli 2 bramkę
A nie wiem jak wy uważacie ale te słabe końcówki to wina Waldka i jego minimalizmu,i przyzwyczajenia do tego samego schematu:
Kuba-3 zawalony mecz ale broni dalej
Zmiany-1 zmiana zawsze około 65 min,druga zmiana pomiędzy 75 a 80 min,3 zmiana okolice 90min
A o której chciałbyś pierwsza zmianę? W 30 minucie gry?
Jak byłeś na meczu z Lechia to odpowiedz już znasz
We wtorek na pewno zagra Plach i oby puścił bramkę najwcześniej w karnych :)ok godziny 23
Nie bedzie żadnej dogrywki bo wygramy w regulaminowym czasie gry:)
Z Legią wpuszczą Placha. Legia nas powiezie 3-0 i Plach z bagażem tych goli siądzie na ławkę, żeby Szmatuła mógł uczyć się wykopów poza połowę i wypluwania piłek do boku. Z Wisłą.