Gerard Badia nie ma łatwego życia przy Okrzei, choć od lat uważany jest za najlepszego zawodnika Piasta. Katalończyk walczy nie tylko z urazami, ale też musi dawać z siebie więcej, aby trenerzy wystawiali go od początku.
W ostatnich dwóch spotkaniach, kiedy zdobył przepiękną bramkę i popisał się kosmiczną asystą, dał wyraźny sygnał, że należy mu się miejsce w podstawowym składzie. Jest jednak jeszcze inne zagrożenie, które martwi kapitana niebiesko-czerwonych.
– Boję się załamania pogody i zimy, bo my lubimy grać podaniami, mamy taki styl w którym potrzebna jest dobra murawa. Pamiętam mecz z przeszłości z Pogonią, gdy biegaliśmy w błocie. Proszę sobie wyobrazić Joela Valencią, Jorge Felixa, Mateusza Maka, Olka Jagiełłę czy mnie w takim meczu, gdzie nie da się podać po ziemi, a wszystkie piłki lecą wysoko i trzeba grać górą. Co my jednak mamy robić? Trzeba mieć nadzieję, że nie będzie tak źle, bo już długo utrzymuje się fantastyczna pogoda w Polsce – wyznaje na nałach sportdziennik.pl Gerard Badia.
W piątek Piast podejmować będzie Lechię. Na szczęście załamanie pogody zapowiadane jest dopiero od soboty. Atutem gliwiczan powinien być ich stadion i coraz lepsza murawa.
– U siebie jesteśmy mocniejsi. Dlatego w piątek powinno być bardzo ciekawie, bo przyjeżdża Lechia i jest to bardzo mocna drużyna. W tym momencie chyba najsilniejsi w Polsce. Będziemy jednak dobrze przygotowani, czujemy się mocni. W tabeli dużych różnic między nami nie ma. Dla nich to też nie będzie spacerem. Myślę, że jadą do Gliwic i nie myślą, że wyjdą na boisko, wygrają 3:0 i wrócą do domu. Szybuje się bardzo zacięte spotkanie – prognozuje pomocnik.
Poprzednie drużyny, które gliwiczanie podejmowali na Okrzei, koncentrowały się głównie na defensywie, stąd mecze te były szarpane. Trudno się jednak spodziewać, że Lechia przyjmie taką taktykę, walcząc o najwyższe cele.
– Nie będzie murowania bramki, tego jestem pewien. W ofensywie gdańszczanie mają wielu dobrych i kreatywnych piłkarzy, jak choćby Patryk Lipski czy Lukasz Haraslin. Oni lubią grać piłką i to dobrze. Będzie ciekawy mecz, ale nie możemy popełniać błędów, bo oni będą bezwzględnie je wykorzystywać – przestrzega Badia.
Katalończyk niemile wspomina mecze z Lechią. W żadnym z tych spotkań nie wpisał się na listę strzelców, a Piast zazwyczaj z drużyną z Trójmiasta przegrywa, nawet, gdy lechiści nie są w najlepszej dyspozycji.
– Ja nie pamiętam swojego dobrego występu przeciwko Lechii. Nie wiem czy strzeliłem im choć jednego gola i czy miałem jakąś asystę. To zawsze są trudne mecze, ale uważam, że teraz mamy dobry moment, żeby z nimi powalczyć. Fizycznie jest wszystko w porządku, mentalnie też. Jesteśmy gotowi na kolejne wyzwanie – deklaruje Gerard Badia.
Opracowanie: piast.gliwice.pl
Więcej na sportdziennik.pl






















Będzie bardzo ciężko ale jeśli wróci forma sprzed pierwszej przerwy na kadrę to można być optymistą.A wynik jest całkowicie sprawą otwartą.
Badi, feliz cumplea?os. I… zostań z nami!!!