Wierzę się, że się odbudujemy – Klaudiusz Hirsch

– Przestrzegam tych, co nas już skreślili, bo ja wierzę, że się odbudujemy. Widzę jak moi zawodnicy mocno pracują i bardzo im za to dziękuję – powiedział zaraz po meczu z Gattą Zduńska Wola – Klaudiusz Hirsch.

Trener Piasta w tym spotkaniu miał do dyspozycji tylko ośmiu zawodników z pola, czyli dwie czwórki. Na dodatek było to spotkanie wyjazdowe i rozgrywane w hali, gdzie bardzo trudno o punkty. W poprzednim sezonie Gatta u siebie  tylko dwukrotnie nie wygrała meczu. Mimo to gliwiczanie grali z „Kocurami” jak równy z równym. Gospodarze przed przerwą nie stracili gola głównie dzięki świetnej  postawie swojego bramkarza.

– Graliśmy na trudnym terenie, ze świetnie zorganizowana drużyną z wybitnymi indywidualnościami. Żeby wywieźć stąd jakąkolwiek zdobycz punktową, to trzeba zagrać na bardzo wysokim procencie  skuteczności.  Myśmy te sytuacje mieli, ale świetnie bronił  Słowiński – tłumaczył Klaudiusz Hirsch.

– Przystępowaliśmy do tego meczu z duszą na ramieniu, bo jakbyśmy nie zdobyli punktów, to zrobiłoby się nerwowo. Tak często bywa, że jak się nie wejdzie dobrze w sezon to potem trudno się gra. Brakuje takiego luzu, spokoju, zaczyna się kalkulować. Piast ma bardzo dobrze wyszkolonych zawodników i myślę, że szybko zaczną punktować, tym bardziej się cieszę, że dziś jeszcze to my byliśmy lepsi – tak natomiast ocenił postawę obu drużyn Marcin Stanisławski – szkoleniowiec Gatty.

Przy wyniku 3:0 – trener Piasta zdecydował się na grę z lotnym bramkarzem, choć do końca meczu było jeszcze 8 minut. Gliwiczanom dobrze to wychodziło, co przełożyło się na bramkę Grecza. Gdyby padł drugi gol, a było blisko, to być może udałoby się jeszcze odwrócić losy tego spotkania. Niestety dwa trafienia Marciniaka po przechwytach rozwiały te nadzieje i gliwiczanie musieli się pogodzić z trzecią w tym sezonie porażką.

– Jesteśmy w bardzo trudnej sytuacji kadrowej i musimy sobie z tym jakoś poradzić. Jestem pełen podziwu dla moich zawodników, którzy walczą, mocno pracują. Pierwsze dwa mecze przegraliśmy jedną bramką, a mogliśmy je wygrać. Każda zła seria kiedyś musi się skończyć. Mam nadzieję, że los uśmiechnie się do nas już w najbliższą sobotę – przekonuje Klaudiusz Hirsch.

A w tę najbliższą sobotę gliwiczanie zmierzą się z Red Dragons Pniewy. Będzie to spotkanie wyjazdowe. Smoki to wymagający rywal, ale tez nie z tak wysokiej półki jak  Gatta i na pewno w zasięgu drużyny z Akademickiej.

Źródło: piast.gliwice.pl/futsal/zks-gatta.pl

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze