Do pełni szczęścia zabrakło zwycięstwa – Michał Lebiedziński

– W pierwszym momencie po strzeleniu gola pomyślałem, że może jeszcze będzie remis. Niestety, zabrakło czasu – mówi tydzień po swoim debiucie Michał Lebiedziński.

Red.: Jak to się stało, że trafiłeś do pierwszego zespołu  Piasta?

Michał Lebiedziński: Będąc jeszcze  zawodnikiem Piasta w zespole U-20 byłem kilka razy zapraszany na trening pierwszej drużyny. Jednakże najważniejsze były czerwcowe testy po sezonie 2017/18.   Wtedy to kierownik drużyny – Miłosz Karski napisał do mnie czy nie zechciałbym spróbować swoich sił. Przyszedłem na trening, po czym zostawałem zapraszany na kolejne zajęcia  i tak zostałem zawodnikiem Piasta.

Red.: To nie jest twoje pierwsze podejście do zespołu seniorów. Kilka lat wstecz trenowałeś już z N-Bitem, jak myślisz czemu wtedy ci się nie udało przebić do składu?

M.L. Kiedy N-bit awansował do Futsal Ekstraklasy miałem zaledwie 17 lat. Myślę, że zabrakło mi wtedy po prostu umiejętności czysto sportowych oraz doświadczenia. N-bit wtedy także szykował mocną kadrę, dokonał wiele transferów. Po prostu zabrakło dla mnie miejsca.

Red.:  Klaudiusz Hirsch długo się tobie przyglądał, kiedy powiedział ci,  że zostajesz?

M.L. Już po pierwszym tygodniu sierpniowych treningów odbyłem rozmowę z trenerem, który poinformował mnie o planach dotyczących mojej osoby, bardzo się ucieszyłem i podjąłem wyzwanie.

Red.: Na ten moment raczej trudno będzie ci się wbić do pierwszej ósemki, a może nawet 10. Nie zraża cię to?

M.L.  Dołączyłem do drużyny, która ma bardzo mocną oraz wyrównaną kadrę więc na pewno zdawałem sobie sprawę, że o wyjściowy skład będzie bardzo ciężko. Jednakże każdy zawodnik w kadrze stawia sobie  za cel grać w meczach, więc nie składam broni i będę się starać , aby jak najwięcej i najdłużej biegać po parkietach Futsal Ekstraklasy.

Red.: Tak się złożyło, że już w debiucie wpisałeś się na listę strzelców. Był to jednak gola na otarcie łez…

M.L. Na boisku pojawiłem się 14 sekund przed końcem meczu. Niestety do wymarzonego debiutu zabrakło przede wszystkim zwycięstwa, ale  strzelona bramka na pewno cieszy.

Red.: Jaka myśl przeszła ci przez głowę, gdy zdobyłeś gola?

M.L. W pierwszym momencie pomyślałem, że może jeszcze będzie remis. Jednakże czasu było zbyt mało. Dopiero po meczu dotarło  do mnie, że strzeliłem bramkę w Ekstraklasie.

Red.: Jakie wrażenie zrobiła na tobie nowa hala?

M.L. Hala oraz sama organizacja meczu, jego oprawa wywarła naprawdę na mnie naprawdę duże wrażenie. Fajnie że kibice pojawili się w większym gronie, mocno nas wspierali i dodawali sił w trudnych momentach, których niestety nie brakowało w tym meczu. Korzystając z okazji w imieniu całej drużyny chciałbym podziękować kibicom, którzy zechcieli nas wesprzeć w niedzielę.

Red.: Przypomnij więc kibicom jak zaczęła się twoja przygoda z piłką?

– W piłkę gram już od dzieciństwa. Moim pierwszym klubem była Fortuna Gliwice. Miałem wtedy 14 lat i grałem w zespole juniorskim, z chłopakami po 17, często 18 lat. Futsal pojawił się w wieku 16 lat i był to N-Bit  Gliwice, zespół U-20, gdzie występowałem 3 lata. Później grałem przez rok w GSF Gliwice. W przerwie między GSF a Piastem występowałem w LKS Start Kleszczów na boisku trawiastym. Od tego sezonu jestem zawodnikiem Piasta.

Źródło: piast.gliwice.pl/futsal
Foto: Michał Duśko

 

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze