Momentami graliśmy za wolno – Martin Konczkowski

Martin Konczkowski w poprzednim sezonie zagrał we wszystkich 37 spotkaniach i tylko raz zdarzyło mu się zejść z boiska przed końcowym gwizdkiem.

W obecnej kampanii wychowanek Wawelu Wirek Ruda Śląska pewnie też by grał regularnie, gdyby nie uraz. Kontuzja wykluczyła go na 6 i 7 kolejkę. Pod nieobecność Pietrowskiego wrócił do gry i Piast z nim na prawej obronie nie stracił bramki, wygrał mecz i zainkasował trzy punkty, choć  zwycięstwo rodziło się w bólach.

– Nie był to łatwy mecz. Niewątpliwie pomogła nam czerwona kartka. Po zdobyciu gola  kontrolowaliśmy przebieg tego spotkania, częściej byliśmy w posiadaniu piłki. Nie przekładało się to jednak na sytuacje. Gdybyśmy strzelili na 2:0 myślę, że wynik byłby zamknięty, a tak do końca była nerwówka. Wygraliśmy jednak i to jest najważniejsze – podsumowuje sobotnie starcie „Konczi”.

W poprzednich spotkaniach, nawet tych przegranych gliwiczanie dość łatwo i płynnie przechodzili z obrony do ataku, co przekładało się na ładną dla oka piłkę. W starciu z gdyńską drużyną już ta gra tak się nie kleiła. Na trybunach zastanawiano się czy nie było to spowodowane przerwą w rozgrywkach i brakiem gry kontrolnej w tym okresie.

= Ciężko mi jest na to pytanie powiedzieć. Arka nastawiła się na obronę i kontrataki. W zasadzie cofali się całym zespołem na własną połowę, jak tracili piłkę.  My natomiast momentami graliśmy za wolno, przez to mieliśmy zbyt mało miejsca, by przeprowadzić skuteczną akcję – analizuje Konczkowski.

Zbigniew Smółka chyba inspirowany słynną szarańczą Marka Motyki, także próbuje  swoich podopiecznym nauczyć nietypowych rzutów rożnych. Na trybunach stadionu przy ul Okrzei wzbudziło to uśmieszki u kibiców, ale i zainteresowanie. Na murawie trzeba jednak było jakoś sobie z tym poradzić.

– Byliśmy na to przygotowani. Trenerzy przedstawili nam  jak mogą wyglądać te rzuty rożne i najważniejsze, że nie straciliśmy po nich bramki – zdradza obrońca Piasta.

Po 8 kolejkach Piast ma na koncie 16 punktów, dokładnie tyle samo ile miał rok temu po rundzie jesiennej. To daje im czwarte miejsce w tabeli.

– Na pewno jest lepiej niż w poprzednim sezonie, ale na tabelę jeszcze nie patrzymy. W każdym meczu chcemy grać o zwycięstwo i cieszyć kibiców ładną grą  -przekonuje Konczkowski.

A ta lokata może wkrótce jeszcze się poprawić. Piast bowiem w niedzielę zmierzy się ze Śląskiem Wrocław,  który w tym sezonie zbiera baty od wszystkich drużyn. To spotkanie zostanie rozegrane w niedzielę o godzinie 15:30.

źródło: piast.gliwice.pl
Foto: M. Willner

 

1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Stasiu

Cieszą te trzy punkty nizmiernie. W dalszym ciągu jesteśmy w górze tabeli co napawa radością. Dla wielu obserwatorów nasza wysoka pozycja jest zaskoczeniem po ostatnim sezonie. Proszę tylko nie lekceważyć Slaska Wrocław przed niedzielnym meczem. Może i wszyscy z nimi wygrywają, ale nie chcielibyśmy, aby odkuli się na nas. Trzymamy kciuki!