Wierzyliśmy, że jest siła w tej drużynie – Michal Papadopulos

Po sześciu kolejkach Piast ma na koncie 12 punktów i zajmuje czwarte miejsce w tabeli. Takie wejścia w ten sezon nikt chyba nie przewidział.

Dla wielu wręcz jest to szok, bo w ostatnich dwóch latach gliwiczanie od początku już walczyli o utrzymanie,

– Ja bym nie nazwał tego szokiem. Bez wątpienia jednak bardzo dobrze zaczęliśmy. Rok temu źle weszliśmy w sezon i potem to się za nami ciągło aż do końca. My cały w szatni wierzyliśmy, że jest siła w tej drużynie, trzeba było tylko to pokazać na boisku i przyszedł ten czas. Oby tak było już do końca – mówi Michal Papadopulos.

Początek obecnej kampanii jest równie udany dla napastnika Piasta. Czech zdobył już dwa gole i zaliczył dwie asysty. Do tego dochodzi jeszcze dobra gra. W efekcie znalazł się na liście nominowanych do tytułu piłkarza miesiąca sierpnia.

– Przyznam, że nie wiedziałem o tym. Na pewno jest to miłe dla mnie, ale najważniejszy jest wynik i zwycięstwa. Jeśli drużyna gra dobrze, to wtedy kreują się indywidualności – komentuje  Papadopulos.

W poprzednim sezonie Czech miał konkurencję w ataku tylko na papierze. Obecnie wydaje się, że ta rywalizacja nabierze rumieńców, gdy w pełni sił będą Parzyszek i Ayong. Na razie jednak Papadopulos jest nr 1 na szpicy i pozycji tej broni strzelając gole.

– Sezon jest długi, to wszystko może się jeszcze zmienić. Ja mam 33 lata, jestem doświadczonym zawodnikiem. Takie spekulacje więc mnie nie ruszają. Koncertuje się na tym, aby być jak najlepiej przygotowanym do każdego meczu i być pomocnym dla drużyny. Jeśli trener będzie mnie wystawiał w pierwszej jedenastce to będzie miło, ale jeśli stracę miejsce to będę starał się je odzyskać – zaznacza napastnik.

W sobotę Piast zmierzy się z Lechem. Jeszcze parę tygodni temu wydawało się, że gliwiczanie są bez szans w starciu z „Kolejorzem”, ale i poznaniaków dopadał zadyszka.

– Nie są w dobrej dyspozycji, ale przegrali dwa mecze z rzędu i na pewno będą chcieli się odkuć. Myśmy teraz też  mieli podobną sytuację. Po dwóch porażkach bardzo chcieliśmy wygrać z Cracovią i to nam się udało. Lech też wyjdzie z takim przekonaniem, ale my na pewno się przed nimi nie położymy – podkreśla Czech.

Nie mniej jednak to Lech wydaje się być faworytem tego starcia.

– Piłka jest okrągła, a bramki dwie.  Nigdzie też nie jest napisane, że musimy tam przegrać. Jedziemy do Poznania po trzy punkty – przekonuje.

W tych pięciu pierwszych spotkaniach gliwiczanie mieli pomysł  na rywali. Czy jest już plan jak ograć Lecha?

Pomysł jest, ale nie będzie dawać Lechowi żadnych wskazówek – uśmiecha się „Papen”.

Spotkanie z Lechem zostanie rozegrane w sobotę o godzinie 20:30.

źródło: piast.gliwice.pl

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze