Rafał Franz to jeden z najbardziej znanych, polskich futsalistów. „Franek” swoją przygodę z piłką zaczynał jak większość chłopców na podwórku.
Wtedy jeszcze nie było domowych komputerów, a telewizja satelitarna też była rzadkością. Najlepszą więc rozrywką było bieganie za piłką.
– Jak poszedłem do pierwszej Komunii Świętej, to za otrzymane pieniążki kupiłem piłkę, rękawice, pompkę i piłkarskie buty. Byłem dumny, że mam taki sprzęt. Cały czas kopało się na podwórku. Tak trochę poważniej to zacząłem grać dzięki Jurkowi Wojewódzkiemu , zresztą chyba każdy z nas u niego zaczynał. Pierwszą moją drużyną był Lider – wspomina swoje początki Franz.
Gliwiczanin swoją poważniejszą przygodę z futsalem rozpoczął w lidze środowiskowej, ale szybko zadebiutował w seniorach.
– Najpierw trafiłem do Radanu Junior, potem do I drużyny ekstraklasowego Radanu, a stamtąd już do PA Nova – wylicza Franz.
W Radanie grał m.in. z Michałem Cygnarowskim, Rafałem Krzyśką, a w P.A. Nova miał już okazję podglądać najlepszych futsalistów tamtego okresu w Polsce. W tym klubie zdobył swój pierwszy złoty medal mistrzostw Polski. Potem jeszcze dwukrotnie wywalczył mistrzowskie tytuły, broniąc barw Akademii FC Pniewy. Jeśli dorzucimy do tego miano najlepszej drużyny w kraju z Wisłą Krakbet Kraków, to łącznie ma tych tytułów już siedem! W sezonie 2008/2009 z 27. strzelonymi bramkami został królem strzelców ekstraklasy. W sezonie 2010/2011 uczestniczył w fazie Elite round UEFA Futsal Cup. Łącznie na koncie ma 170 goli zdobytych w Futsal Ekstraklasie. Wielokrotnie też występował w reprezentacji Polski. Franz nigdy nie grał na dużym boisku,
– Futsal to piękna dyscyplina, przede wszystkim cały czas są tu emocje, często ma się piłkę, ciągle coś się dzieje i trzeba być aktywnym . Daje nam to dużo adrenaliny, trzeba też być maksymalnie skoncentrowanym. Nie ma takich sytuacji, ze ja jestem na 80 metrze a piłka na 20 i zastanawiam się przez kilka minut czy ja dostanę – przekonuje na koniec Franek.
Źródło: piast.gliwice.pl/futsal





















