Z dużym niedosytem opuszczali boisko zawodnicy Piasta. Nie udało się bowiem wykorzystać słabości Legii, a wręcz przeciwnie.
To drużyna z Warszawy wykorzystała fakt, że cała druga połowę gliwiczanie musieli grać w 10 po tym jak jeszcze przed przerwą czerwoną kartkę zobaczył Marcin Pietrowski. Nie tylko jednak to zadecydowało o zwycięstwie. Legia mimo słabości okazała się dojrzalszym zespołem.
Aleksandar Sedlar (Piast):
Nie będę ukrywał, że jesteśmy rozczarowani wynikiem. Całą drugą połowę graliśmy przeciwko Legii w osłabieniu. Było bardzo ciężko. Zdołaliśmy wyrównać, ale w ostatnich minutach opadliśmy z sił i rywale strzelili nam dwa gole. Stałe fragmenty i dwa gole strzelone przez Legię. To zadecydowało o ich zwycięstwie. Musimy poprawić ten element, musimy być skoncentrowani… Nie może być tak, że rywale mają uderzenie na bramkę i zdobywają gola, a my mamy trzy-cztery okazje i zero „na koncie”.
Uważam, że gdybyśmy grali cały mecz 11 na 11 to byśmy go wygrali. Więcej jest mi trudno „na gorąco” powiedzieć. Po prostu idźmy dalej, już myślimy o Jagiellonii. Mamy dziewięć punktów w czterech meczach. Nie jest źle.
Jakub Szmatuła (Piast):
Dzisiaj wygrała Legia, ale myślę, że nie była lepszym zespołem. Wiadomo, że wygrała 3:1 i wynik idzie w świat, ale patrząc na przebieg meczu, wydaje mi się, że to za wysoki wynik. Wydaje mi się, że mogliśmy bardziej szanować ten punkt. Wiadomo, że dążyliśmy do zwycięstwa, ale jednak graliśmy w osłabieniu. W pewnym momencie dobrze wyglądaliśmy w dziesięciu, ale jednak Legia to Legia, ma indywidualności. Stałe fragmenty gry zadecydowały, że dzisiaj ten mecz wygrała. Trzecia bramka była już konsekwencją tego, że za wysoko wyszliśmy. Szkoda trochę tej drugiej bramki, bo do tego momentu dobrze się broniliśmy i gdybyśmy jeszcze bardziej się cofnęli, to może udałoby nam się zremisować. Punkt zdobyty grając z Legią w dziesięciu byłby bardzo ważny.
Arkadiusz Malarz (Legia):
– Graliśmy o jednego zawodnika więcej, prowadziliśmy grę i mówiliśmy sobie w szatni, że mamy tak samo wyjść na drugą połowę. Nie wiadomo czemu w pierwszych dziesięciu minutach daliśmy się zepchnąć, Piast miał sytuację i wyrównał. Powiedzieliśmy sobie po nieudanej połowie dwumeczu z drużyną z Luksemburga, że musimy zrobić wszystko, żeby poprawić morale, zresetować głowy. Potrzebujemy trzech punktów, nieważne co by się nie działo, mają być trzy punkty. Dzisiaj cel osiągnęliśmy i głowa się zresetowała.
Mateusz Żyro (Legia):
Musieliśmy zmazać plamę, którą pozostawiliśmy w meczu z drużyną z Luksemburga. Źle jednak weszliśmy w drugą połowę. Piast na nas usiadł, nie tak sobie to zakładaliśmy. W przerwie mówiliśmy sobie, że grają w dziesięciu, że to my mamy na nich usiąść. Cóż, taki jest futbol i takie są fazy meczu. Dobrze, że udało nam się potem strzelić drugiego i trzeciego gola. Niedobrze, że padła ta bramka dla Piasta, ale z drugiej strony dobrze, że strzelili ją tak wcześnie. Wyzwoliło to w nas adrenalinę i udało się jeszcze te dwie bramki wcisnąć.
źródło: piast.gliwice.pl/legia.com/piast-gliwice.eu/dziennik zachodni






















Słowa uznania dla drużyny za postawę i walkę. Niestety muszę stwierdzić, że pomimo zapowiedzi działaczy zespół nie został wzmocniony personalnie a wręcz jest słabszy. Nie znaleziono odpowiednich zastępców Zivca i Bukaty a Parzyszek póki co robi za drugiego Anielskiego. Wyniki są dobre bo zwyżkę formy zanotowało kilku piłkarzy ( Valencja, Mak, obrońcy ) ale jak zaczną sie kontuzje, kartki, zmęczenie to wszystko może się posypać, cóż zarząd Piasta jak zwykle na swoim stałym, niezmiennym beznadziejnym poziomie…
Wróci Badia to będzie lepiej.Caly czas trenował więc szybko powinien być w formie.Z Parzyszkiem mam problem.Bardzo się cieszyłem z jego przyjęcia ale szczerze trzeba przyznać że wygląda poprostu bardzo słabo.I dopóki się nie ogarnie to znowu mamy problem z 9 z przodu bo Papen to Papen.Biega walczy szarpie i jeden gol na cztery mecze.Przynajmniej asysty ma.Jakby jego jeszcze nie było to już byłby dramat.A miał niby odejść do Banika.
Pomimo 7 tysięcy ludzi na trybunach, to atmosfera nie miała w sobie nic z meczu piłkarskiego. Ilość nie przekłada się na jakość. Chwilami żałowałem, że nie jestem w domu, bo tam z założenia brakuje atmosfery stadionu.
Panienki z młyna się obrażają a działacze grają w huka. Jedni warci drugich.
powinni sobie piąteczke przybić – taka prawda.
Bzdura. Atmosfera była jak na meczu piłkarskim. Normalni kibice, emocje, szaliki, doping. Całkowite skupienie na Piaście, zero wspomnień o innych klubach, żadnego rwania płotu przez dzicz czy bieganiny idiotów z resztkami sedesów.
Chyba jedynym meczem na jakim byłeś, to ostatnie derby z Zabrzem. W kółko ta sama śpiewka. Pójdź zobacz, doswiadczaj. Spytaj znajomych, jaka bywała świetna atmosfera na innych meczach. Wiedza rozwija.
Mecz na dobrym poziomie, goli nie brakło, Piast powalczył, frekwencja dobra, trybuny żyły. Ale rwaczom płotów i biegaczom z deskami sedesowymi nie podobało się. Było im przykro, że nie zostali w domu. Dla nich mecz był bez tej magicznej atmosfery, którą robi festiwal pieśni o Górniku Zabrze, rwanie płotu i bieganie z deską sedesową. Ja i moi znajomi lejemy na takich. Przez deski sedesowe pozostające na swoim miejscu.
To Ty chyba na meczach piłkarskich nie bywasz. Atmosfera jest fatalna, zero dopingu, co jakiś czas krzyknie ktoś gks, nie mówiąc o pikolach, który tylko proponowali Legia to stara… i wieśniackie Luksemburg, doping żadny, gorzej niż na Niecieczy…
Ja nie „bywam”. Ja jestem zawsze. Od wielu lat. I nigdy nie przychodziłem na stadion Piasta śpiewać o Górniku, szarpać się z płotem ani wbiegać na murawę z resztkami sedesu. Komuś się może wydawać, że to „robiło atmosferę”. Lepiej, że tak myślący siedzą sobie teraz w domach i mecze Piasta mają na ekranie.
„Luksemburg” wieśniacki? To co powiedzieć na truchtanie z deską sedesową na widoku publicznym?
Ileż można mówić w kółko o deskach sedesowych i sprowadzać wszystkie działania kibiców to jednego wybryku. Masz krótka pamięć i cierpisz na syndrom selektywnego przyswajania rzeczywistości. To zamyka dyskusje.
Jak można mówić tym, którzy przyszli w liczbie 7 tysięcy na mecz z Legią i dopingowali drużynę Piasta, że lepiej było zostać w domu? Bojkotujcie sobie dalej, rwąc płoty i sedesy. U siebie, nie na stadionie. Poczujecie atmosferę, która dla tych 7 tysięcy była widać obca.
Dobrze ze przyszli wszyscy. Tylko młyn jaki był taki był ale atmosferę robił. Pomijając nieszczęsne derby.
Widać lepszą jakość w grze ,na razie obserwuję Parzyszka no i , nie wygląda to najlepiej . Dla mnie nie ma dynamiki , szybkosci nie wiem coś jest nie tak , spodziewałem się więcej jak na napastnika.
Może brakuje mu minut na boisku.
Parzyszek ma szukać zaginionej motoryki, skoczności, wytrzymałości, zwrotności z pierwszą drużyną, która sprawia od początku rundy wrażenie dobrego teamu? Niech sobie tego wszystkiego szuka razem z Vassiljewem, wśród kretowin boisk gminnych. Wykaże się, to ma gdzie wracać.
Parzyszek jest chyba po silnym treningu wprowadzającym – bo jest kompletnie nieprzydatny. Może po przerwie na reprezentację się rozkręci.
Btw. to ostatni mecz w pełnym wymiarze w Holandii zagrał 7 kwietnia. Pod koniec kwietnia 60 minut – i to było tyle, potem prosto z lotniska do składu Piasta.
Nic z niego nie będzie bo jest po prostu słaby – czas zwijać manatki lub zagrać z dwoma napastnikami w przodzie i zobaczyć czy potrafi współpracować z Papadopulosem, od którego i tak jest wolniejszy (niebywałe)
Wyglada jakby nadal miał depresje po śmierci mamy. Jak narazie totalny niewypał. I jeszcze ten 3 letni kontrakt…
Brawo dyrektor sportowy za wzmocnienia
Jeszcze słowo o kibicach.Czassmi piszę sobie z ludźmi z pionu medialnego z klubu.Na pytanie o ew.porozumienie z SK odpisali że dopóki oni nie zrealizują wymagań i poleceń Frankiewicza nie ma mowy o porozumieniu.Ci zaś zarzucają klubowi współpracę z policja po derbach czyli istny cyrk.Nie ma mowy o porozumieniu bo UM na tym nie zależy Oni z patologią nie dyskutują.I tak kilku cwaniaków mówi calemu mlynowi co mają robić a ci jakby nie mieli własnego rozumu .Zresztą część z nich i tak przychodzi incognito.
Pewnie stowarzyszona patologia kibolska życzy sobie, żeby Frankiewicz napisał odręczny list urzędowy z przeprosinami wobec rwaczy płotu i miotaczy desek sedesowych. Wtedy oni powrócą na trybuny, jako męczennicy, a z nimi grono wyznawców atmosfery. Staczanie się młynu w parodię jest smutne, ale widać niezbędne.
Wiesz oni myślą że są ważni i że robią coś ważnego.A naprawdę nikt ich nie popiera nawet drużyna gra dobrze bez ich obecności.Czytslem komentarze tych dzieciaków na FB.Wiek 14-20.Mysle że tego się nie da już naprawić i dobrze.Nowy mlyn sam się stworzy.A do przywódców tego burdelu m tylko tyle: Możecie się pierdolić
Z tego co wiem to oni zapędzili się w kozi róg i sami nie wiedza jak z tego wybrnąć. Większość z nich chce wrócić na młyn tylko boja się pośmiewiska. Przed meczem z Legia kręcili się coniektorzy pod stadionem ale koniec końców nie weszli na stadion po huka wogole przyłażą pod stadion sam nie wiem.
Zmień Nick na ?deska sedesowa?. Przeczytaj sobie swoje wypowiedzi na tej stronie. Powtarzasz to jak refren. Nie potrafisz sklecić zdania bez tego. Jest coś z Tobą fundamentalnie nie tak.