Michał Grecz po sezonie – część 1

W poprzednim sezonie Michał Grecz jeszcze przechodził proces rehabilitacji po poważnym urazie kolana. Do gry wrócił dopiero w przerwie zimowej.

W zakończonej niedawno kampanii zagrał w 24 meczach, strzelił 9 bramek, zaliczył 6 asyst, zobaczył 4 żółte kartki.

– Zawsze mogło być lepiej, bo cały czas trzeba sobie podnosić poprzeczkę, poprawiać statystyki, bo to potem przekłada się na wynik całego zespołu. Natomiast uważam, że generalnie  był to dobry dla mnie sezon. Dobrze byłym przygotowany, nie złapałem żadnej kontuzji,  grałem od pierwszego do ostatniego meczu. Mogłem się więc pokazać się trenerowi od początku, a nie od połowy, jak to miało miejsce rok temu, bo jak się wchodzi do gry w połowie rundy, to ciężko wywalczyć sobie stałe miejsce w składzie – ocenia Michał Grecz

Piast zakończył rozgrywki na 5 miejscu, tj. o jedną lokatę wyżej niż rok temu. Niewiele jednak brakowało, by gliwiczanie powalczyli nawet o podium.

– W ostatnim meczu pokonaliśmy pewnie FC Toruń, choć przeciwnik walczył o srebrny medal. Nie przyjechali więc do nas na wycieczkę. Ten wynik pokazuje, że nasz potencjał był większy niż miejsce w tabeli. Myślę, że trzecie miejsce było w naszym zasięgu. Zaważył o tym jeden mecz, ten ostatni z Clearexem. Gdybyśmy wygrali w Chorzowie, to jestem przekonany, że poszlibyśmy za ciosem i ten medal wywalczyli – podkreśla  rozgrywający Piasta.

Piast był drużyną, która traciła mało bramek, a o końcowym wyniku zadecydowała niska skuteczność.

– Pokazaliśmy, że potrafimy grać zespołowo. To była nasza mocna strona i to przełożyło się na  tak małą liczbę straconych goli. Brakowało myślę zimnej krwi w tych podbramkowych sytuacjach, bo w każdym meczu stwarzaliśmy ich sporo. Myślę, że w przyszłym sezonie zdecydowanie to poprawimy i wynik też będzie lepszy – podkreśla Grecz.

cdn.

źródło: piast.gliwice.pl/futsal

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze