Wojciech Kędziora po rundzie jesiennej z dorobkiem dziewięciu goli i pięcioma asystami jest bezdyskusyjnym liderem w klasyfikacji kanadyjskiej drużyny Piasta. „Kędi” ma też szanse na tytuł króla strzelców zaplecza Ekstraklasy, bo ubył mu najgroźniejszy rywal. Jakub Świerczok, snajper Polonii Bytom bowiem wyemigrował za zachodnią granicę. Pozostaje jeszcze Nildo, napastnik Bogdanki Łęczna, który ma 11 goli na koncie.
Gliwiczanie w sparingach spisują się przyzwoicie i częściej wygrywają niż przegrywają. „Kędi” w tych meczach też trafiał do bramki, ale w minioną sobotę w grze z Rakowem napastnik Piasta, choć miał kilka wybornych sytuacji, to wykorzystał tylko jedną, rzut karny – Wiadomo, że w każdym meczu chciałby się strzelać bramki. W sobotę zabrakło przysłowiowej kropki nad i, to prawda, ale w meczach najważniejszy będzie wynik, a nie kto strzela – podkreśla piłkarz.
Zawsze tak jest w przerwach między rozgrywkami, że przychodzą do zespołu nowi zawodnicy, a kibice zastanawiają się czy będzie to
udany transfer, wzmocnienie, czy tylko uzupełnienie. Wiele wskazuje na to, że wiosną na środku pola będzie grywał pozyskany zimą Alvaro Jurado. Hiszpan w poniedziałek związał się z Piastem, na razie trzymiesięcznym kontraktem. Jak Kędziora ocenia nowego kolegę? – Jest to piłkarz z bogatym i ciekawym CV. Jak złapię to, co chcemy wspólnie grać, to na pewno nam się przyda. Wszystko jednak zweryfikuje liga – mówi Kędziora.
Coraz częściej w mediach i wśród fanów przewija się temat meczu z Pogonią. Czy tak jest również w szatni? – Gdzieś już myślimy o tym meczu. Zresztą z utęsknieniem czekamy na ligę. Już w Hiszpanii mieliśmy przedsmak tego, co nas czeka. Dobre warunki , trawiaste boiska , fajna pogoda, mocni sparingpartnerzy, chce się grać już o stawkę.
Do ligi pozostało jednak jeszcze trochę czasu, a przed gliwiczanami dwa sparingu, o co w nich podopieczni Marcina Brosza zagrają? – Na pewno chcemy te mecze wygrać. Jak już nie raz powiedziałem czujemy głód piłki.
Co dla wychowanka Sośnicy Gliwice wiosną będzie najważniejsze? – Dwie rzeczy: zdrowie i to, abyśmy wygrywali. Na razie jest to i to – uśmiecha się „Kędi”.
Grzegorz Muzia





















