W minioną sobotę Piast rzutem na taśmę utrzymał się w Ekstraklasie. W szatni szampany jednak nie wystrzeliły, bo też nie było co świętować.
Była za to wielka ulga, bo spadek mógłby na lata pogrążyć klub w pierwszoligowej szarzyźnie. Jednym z piłkarzy, któremu nie wątpliwe spadł ogromny głaz z serca był Gerard Badia.
– Teraz chyba jestem bardziej zadowolony niż w momencie, gdy zostaliśmy wicemistrzem Polski – przyznał po meczu Katalończyk.
– Ostatnie dwa tygodnie dla mnie, mojej rodziny i chyba wszystkich zawodników Piasta były bardzo trudne. Ciężko było przegrywać mecze, a potem iść do wywiadów i o tym rozmawiać, a potem czytać na ten temat w internecie.. Wszystko było do dupy – dosadnie określa ten stan rzeczy Badia.
Pojedynek z Bruk Bet Nieciecza był meczem o wszystko. Przegrywający spadał z Ekstraklasy. Wiadomo więc było, że górą będzie ta drużyna, której zawodnicy lepiej zniosą ciężar gatunkowy tego spotkania.
– Zacząłem ten mecz na ławce, byłem bardzo zdenerwowany, ale miałem dobre przeczucia. Widziałem więc strzały Maka i Bukiego. To były ładne bramki, ale trzeba przyznać szczerze – sprzyjało nam w tych momentach szczęście. Wszystko było po naszej stronie – zaznacza kapitan Piasta.
To nie był udany sezon zarówno dla Piasta jak i dla Gerarda Badii, który w tej kampanii zdobył tylko dwa gole. Były to jednak symboliczne bramki, bo otwierające i zamykające sezon. Po tej drugiej, pieczętującej wygraną nad Termaliką 4:0 – ulubieniec gliwickiej publiczności popłakał się.
– Myślę, że gdy jesteś normalnym, dobrym człowiekiem i każdego dnia jesteś dobry dla swojej córki, żony, znajomych, a także obcych ludzi, to życie odda ci to dobro. Ten sezon był dla mnie bardzo dziwny i ciężki. Pierwszy strzał na bramkę, który w nim oddałem, to był gol. Ostatni strzał – w tym ostatnim meczu – to też bramka. Nie wiem, co powiedzieć – mówi wzruszony Katalończyk.
Gerard Badia powoli staje się ikoną Piasta, bo choć jest to piłkarz zagraniczny, to jednak bardzo mocno związał się i utożsamia z gliwickim klubem i miastem. Dobitnym dowodem jest bardzo dobra już znajomość języka polskiego i przywiązanie do klubowych barw. W przyszłym sezonie będziemy dalej kapitana Piasta oglądać na Okrzei. Badia ma ważny kontrakt do czerwca 2019 roku i nie zamierza się nigdzie ruszać za co mu dziękujemy.
Opracowanie: piast.gliwice.pl






















Takich ludzi ja ty , potrzebuje sport, potrzebują Gliwice. Ludzi którzy swoją pasją i przywiązaniem do barw klubowych zarażą pozostałych…
Dziękujemy ci Gerard Badia!
Badi Dziekuje za wszystko a szczególnie za serducho moze bys poszukal na jakis napastników z Hiszpani jeszcze raz dzięki
Ten GOŚCIU ma wielkie serce i takież jaja. <B
Muzia, Ty qrwa się ogarnij!!! Chciałem chłopakom opowiedzieć o moich wrażeniach i przeżyciach z meczu w Gdańsku (mieszkam w Gdańsku, choć – CŻPG) z 2012 roku. Jak już kończyłem, to mnie wyjebało ze strony, bo skończył się czas. Ciulu, jako administrator tej strony, Ty jesteś jebanym szkodnikiem
To tu normalne, ile razy ta strona tak samo załatwiła, trudno policzyć…
No nie wiem. Przecież można opublikować komentarz a potem jeszcze kilka razy edytować żeby dopisać.
Ja, przyznam się szczerze, nie spotkałem się z takim zachowaniem piłkarza, jak Badiego w meczu z TBB po tym jak strzelił gola. Badi potrzebny naszej drużynie jest jak powietrze. Nieprawdopodobnie dobry i pozytywny człowiek.
Czy ktoś wie, dzięki komu Badi trafił do nas?