Pojedynek Piasta z Red Dragons Pniewy nie zakończył się pomyślnie dla gliwiczan. Po dwóch efektownych zwycięstwach, podopieczni Klaudiusza Hirscha zeszli z boiska pokonani.
Dla kibiców było to bardzo emocjonujące widowisko, a losy tego pojedynku rozstrzygnęły się na korzyść gospodarzy dopiero na 8 sekund przed końcem. Gliwiczanie generalnie rozegrali dobre zawody, ale też postanowili się wcielić w rolę wielkanocnego zajączka, rozdając kilka prezentów.
Łukasz Frajtag (Red Dragons):
Ciężki, ale wyrównany mecz, taki na remis. Obie strony stworzyły sobie sporo sytuacji. Piast zagrał pod koniec va bank. Nam udało się to wykorzystać i zdobyliśmy trzy arcyważne punkty, które dają nam komfort gry za tydzień w Wieliczce. Wystarczy nam remis, bez oglądania się na inne wyniki, aby zakończyć rundę zasadniczą w pierwszej szóstce. My jednak będziemy chcieli wygrać zarówno w Wieliczce jak i potem u siebie z Clearexem.
Klaudiusz Hirsch (Piast):
To była bardziej wymiana prezentów niż ciosów, bo my dziś bardzo dużo ich rozdaliśmy. Traciliśmy bramki w bardzo prosty sposób. Myślę, że zabrakło nam wyrachowania. Były momenty bardzo dobrej gry, kiedy potrafiliśmy budować składne akcje, kreować sytuacje bramkowe i być skuteczni. Były jednak też chwile, kiedy potrafiliśmy łatwo oddać piłkę przeciwnikowi, co ten wykorzystywał z zimną krwią. W końcówce zaryzykowałem, chciałem grać o pełną pulę, bo punkt nas nie interesował. Nie udało się. W konsekwencji jeszcze raz zmierzymy się z Red Dragons, bo dzięki trzem zdobytym na nas punktom wszystko wskazuje na to, że wejdą już do górnej szóstki.
Opracowanie:piast.gliwice.pl/futsal





















