Smocza jama tym razem nie zdobyta

Trzykrotnie futsaliści Piasta obejmowali prowadzenie w wyjazdowym meczu z Red Dragons, ale do Gliwic wrócili bez żadnego punktu, bo pniewianie na każdą bramkę drużyny z Jasnej odpowiadali celnym trafienie, a na końcu zdobyli zwycięskiego gola.

W poprzedniej kolejce Smoki z Pniew pokonały u siebie wicelidera – Gattę Zduńska Wola 5:2 i to był sygnał, że gliwiczanom  łatwo o punkty nie będzie. Obu zespołom jednak bardzo zależało na zwycięstwie. Gościom, bo nie chcieli stracić dystansu do pierwszej trójki – gospodarzom, bo musieli wygrać, aby być już pewnym gry w grupie mistrzowskiej.

Od początku więc na parkiecie iskrzyło i sędziowie często przerywali grę, aby odgwizdać faul, któregoś z zawodników, co jak się miało okazać, miało wpływ na końcowy wynik tej poowy. Na początku lepiej jednak radzili sobie gliwiczanie, co przełożyło się na pierwszego dla nich gola.  W 9 min  Lucas powalczył o piłkę przy linii bocznej, w konsekwencji przejął ją Bugański, który zdecydował się sam zakończyć tę akcję strzałem z daleka, czym zupełnie zaskoczył bramkarza Smoków. Prowadzenie trochę uśpiło czujność gości, bo w 11 min Czech niefrasobliwie zagrał piłkę wprost pod nogi Błaszczyka, który natychmiast odegrał ją do Vakhuli, a ten będąc w sytuacji sam na sam – wyrównał stan meczu. Rozgrywający Piasta zrehabilitował się za swój błąd w 13 minucie. Czech otrzymał podanie od Gustavo i zdecydował się uderzyć prawie z linii środkowej, a uczynił to tak precyzyjnie, że zasłonięty przez Jonczyka bramkarz Red Dragons skapitulował po raz drugi. Marcin Czech miał jeszcze dwukrotnie wystąpić w roli głównej w tej połowie, niestety nie były to pozytywne akcenty. W 17 min zawodnik Piasta otrzymał pierwszą żółtą kartkę, a 120 sekund później zobaczył drugi kartonik w tym kolorze i w konsekwencji czerwony. To było już szóste przewinienie gliwiczan. Gospodarze mieli więc przedłużony rzut karny, którego na drugiego gola dla Red Dragons zamienił Kostecki.

Już w pierwszej połowie nie zabrakło emocji, ale w drugiej miało być ich jeszcze więcej. Ta odsłona zaczęła się dobrze dla Piasta, bo w 24 minucie, po koronkowej akcji i strzale Del Pino – Lucas stojąc tyłem do bramki – musnął futsalówkę stopą zupełnie myląc tym golkipera Pniew i gliwiczanie po raz trzeci objęli prowadzenie.  Nie podcięło to jednak skrzydeł Smokom, którzy cierpliwie czekali na swoją szansę i  w 32 minucie cieszyli się z wyrównującego gola. Piłkę po mocnym strzale zawodnika gospodarzy odbił wprawdzie Widuch, ale tak nieszczęśliwie, że jeszcze w polu karnym przejął ją Błaszczyk i umieścił w bramce. Do końca spotkania było jeszcze bardzo dużo czasu. Oba zespoły dążyły więc do tego, aby przechylić szalę na swoją korzyść, ale nikomu się to nie udawało. Pod koniec Klaudiusz Hirsch, wychodząc pewnie z założenia, że jeden punkt nie poprawi sytuacji jego podopiecznych w tabeli, zdecydował się na grę w przewadze. Wydawało się, że przyniesie to efekt, ale na 8 sekund przed ostatnią syreną – bramkarz Red Dragons – Jakub Budych złapał piłkę i widząc pustą bramkę Piasta uderzył w jej kierunku, a że był to celny strzał, do szaleństwa doprowadził kibiców z Pniew. Gościom nie starczyło już czasu, by zdobyć gola na 4:4, zeszli więc z boiska pokonani.

Pniewy – 07.04.2018, godz. 18:00
Red Dragons Pniewy – Piast Gliwice  4:3 (2:2)
Bramki:
0:1 – 8:02` Marek Bugański (asysta Lucas Bonifacio)
1:1 – 10:33` Roman Vakhula
1:2 – 12:34` Marcin Czech (asysta Gustawo Coutinho)
2:2 – 19:09` Mateusz Kostecki
2:3 – 23:03` Lukas Bonifacio (asysta Ivan Lopez Del Pino)
3:3 – 31:03` Piotr Błaszyk
4:3 – 39:52` Jakub Budych

Piast Gliwice: Michał Widuch (23), Paweł Grzywa (1) = Marcin Grzywa (10), Adam Jonczyk (11), Przemysław Dewucki (13), Gustawo Machado Coutinho (14), Michał Grecz (20), Marcin Czech (22), Ivan Lopez Del Pino (24), Marek Bugański (88), Lukas Bonifacio (92), Krzysztof Piskorz (93), Sebastian Szadurski (98)
Trener: Klaudiusz Hirsch
Red Dragons Pniewy: Jakub Budych (22) – Szymon Piasek (2), Mateusz Kostecki (8), Patryk Zdankiewicz (9), Łukasz Frajtag (10), Adrian Skrzypek (11), Dominik Solecki (12), Patryk Hoły (13), Oskar Stankowiak (16), Gracjan Miałkas (17), Kamil Kijak (21), Piotr Błaszyk (23), Rafał Roj (64), Roman Vakhula (77)
Trener: Łukasz Frajtag

1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
vivaldik

No cóż, Pan Trener nie wytrzymał do końcowego gwizdka i zaczął myśleć. I wynik natychmiast się ustawił. Gratulacje !